Denko #2/2017 – obraz posta

Denko #2/2017

Ostatnie denko pojawiło się w lutym, więc teraz przyszła pora na kolejne. Zapraszam do zapoznania się z ostatnimi zużyciami. 

Wydawało mi się, że zużywanie kosmetyków zajmuje więcej czasu. Teraz widzę, że było spowodowane to wyrzucaniem opakowań na bieżąco. Przy ciągłym ich zbieraniu, widać, że liczba opakowań rośnie w zastraszającym tempie. 


1. Korektor Catrice Liquide Camouflage

To już trzecie opakowanie tego korektora, które zużyłam. Odnoszę wrażenie, że każde kolejne kończy się co raz szybciej. Na razie robię sobie przerwę od tego produktu, ale pewnie do niego wrócę. Na chwilę obecną jest najlepszym drogeryjnym korektorem pod oczy, jaki stosowałam. Więcej przeczytacie o nim w tym poście

2. Tusz do rzęs L'Oreal Million Lashes So Coutour So Black

Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o tę maskarę. Na początku była fatalna. Sklejała rzęsy, a gęsta konsystencja kompletnie mi nie odpowiadała. Po jakimś czasie dałam jej drugą szansę i było zdecydowanie lepiej, jednak nie jest to mój ulubiony tusz. Do tej wersji na pewno nie wrócę, ale kiedyś spróbuję tę standardową, która zdobywa same pozytywne opinie. 

3. Pomadka Carmex w sztyfcie (pomarańczowa)

Tę pomadkę polecałam w poście o tanich kosmetykach. Jest dość tłusta i daje uczucie mrowienia, więc nie każdemu przypadnie do gustu. Dla mnie jest to jedna z lepszych pomadek drogeryjnych. Na pewno wypróbuję jeszcze inne zapachy, chociaż teraz mam ochotę na coś innego. 


4. Missha, M Perfect BB Deep Cleansing Oil

Zacznę od tego, że ten olejek był bardzo wydajny. Używałam go mniej więcej pięć razy w tygodniu (w weekendy rzadko się maluję) i wystarczył mi na osiem miesięcy! Za taka cenę uważam, że produkt wcale nie wychodzi drogo. Olejek dobrze zmywał makijaż i miał lekką konsystencje. Usunąć z twarzy można go było za pomocą wody. Sprawdził mi się dobrze, jednak nie nadawał się do demakijażu oczu. Miał delikatny zapach i sprawdzał się bez zarzutu. Na razie planuję przetestować inne olejki, ale nie wykluczam, że do niego kiedyś wrócę. 


5. Skin79, Sweet Honey Sugar

Ten peeling jest moim ulubieńcem w swojej kategorii. Wspominałam o nim wiele razy i żałuję, że już mi się skończył. Jestem pewna, że wrócę do niego nie raz. Cena nie jest zbyt zachęcająca, jednak na promocji można kupić go dwa razy taniej. Peeling świetnie pozbywał się zrogowaciałego naskórka, a dodatkowo nawilżał skórę. Zdecydowanie mój numer jeden. 


6. Rose of Bulgaria, Krem do rąk

Nie jestem wymagająca, jeżeli chodzi o kremy do rąk, więc ten sprawdził się u mnie dobrze. Z początku drażnił mnie jego zapach, ale po jakimś czasie przyzwyczaiłam się do niego. Nie spodoba się osobom, które za różą w kosmetykach nie przepadają. Raczej do niego nie wrócę, bo na rynku tego typu produktów jest naprawdę dużo. 


7. BeBeauty, Zmywacz do paznokci

To już kolejne opakowanie tego zmywacza (sama nie wiem które). Dobrze radzi sobie zarówno z jasnymi, jak i z ciemnymi lakierami. Nie mam mu nic do zarzucenia i następne opakowanie już w użyciu. Miałam również wersję różową, ale to ta zielona bardziej przypadła mi do gustu. Zmywacz można kupić w biedronce. 

8. Bielenda, Krem do depilacji Awokado

Krem śmierdzi tak, jak mają w zwyczaju tego typu kremy śmierdzieć. Mi jakoś bardzo nie przeszkadzał, ale wrażliwym osobom już może. Zapewnienia producenta, że wystarczy pięć minut, aby pozbyć się zbędnego owłosienia, okazały się bujdą. Sama potrzebuje co najmniej dwa razy dłuższego czasu. Ostatecznie krem robi, co ma robić, ale raczej do niego nie wrócę. 

Znacie te produkty? A może dopiero zamierzacie poznać? 



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+