Testy na zwierzętach #3 - Kosmetyki wegańskie vs Cruelty Free – obraz posta

Testy na zwierzętach #3 - Kosmetyki wegańskie vs Cruelty Free

Czy kosmetyki wegańskie zawsze są cruelty free? A czy te nietestowane muszą być wegańskie? 

O tym, czym są kosmetyki cruelty free, już pisałam. Wspomniałam również krótko o kosmetykach wegańskich, a dzisiaj chciałabym rozwinąć temat.

Czy ja używam tylko kosmetyków wegańskich? Nie, ale zaczęłam zwracać na to większą uwagę i w przyszłości chciałabym całkowicie zrezygnować z niewegańskich kosmetyków.

Czym są kosmetyki wegańskie? 

Są to kosmetyki, które nie zawierają produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie czerpią również korzyści z pracy zwierząt. 

Najpopularniejszymi składnikami niewegańskimi są: lanolina (łojopot owczy), woski pszczele, miód, keratyna, karmin (czerwony barwnik), jedwab, elastyna. W przypadku pędzli jest to również włosie naturalne. 

Jak już wiemy, termin cruelty free odnosi się tylko do testów na zwierzętach! Nie ma tutaj w ogóle mowy o wegańskości. Oznacza to, że kosmetyki cruelty free mogą zawierać składniki pochodzenia zwierzęcego. 

Z jednej strony możemy się dziwić, bo składniki niewegańskie często są pozyskiwane w okrutny sposób (np. naturalne włosie lub jedwab). Trochę mija się to z ideą wolności od okrucieństwa. Są to jednak dwie niezależne kwestie. Jeśli chcemy jak najbardziej zminimalizować szkodę zwierząt, to najlepiej wybrać produkty cruelty free, które są wegańskie. 

A teraz popatrzymy na to inaczej: czy każdy produkt wegańskie jest cruelty free?

NIE! 

Tutaj warto rozpatrzyć dwie kwestie: po pierwsze wiele produktów nie ma składników odzwierzęcych, bo po prostu był inny zamysł produktu, użyto zamienników lub nie potrzebowano składnika o danych właściwościach. 

Druga kwestia to fakt, że firmy uwielbiają reklamować się jako wege. Tworzenie serii kosmetyków o nazwach "vegan friendly", "eco friendly" lub jeszcze jakieś inne "friendly". Do tego szata graficzna wiążącą się z naturą (zielone listki etc.). 

Żeby nie było - oznaczanie kosmetyków jako wegańskie nie jest złe! Powiem więcej, świetnie by było, gdyby każdy produkt musiał być odpowiednio oznaczony, to bardzo ułatwiłoby zakupy. 

Ale (bo zawsze jest jakieś ale) reklamowanie się w dość nachalny sposób i manipulowanie konsumentem nie jest już w porządku.
Firmy często do tych wegańskich serii dodają zwrot "cruelty free", a jak już wiemy, każdy może ten termin rozumieć inaczej i często nie jest zgodny ze stanem faktycznym (ufajmy tylko deklaracjom!). 

Kolejna sprawa, nawet jeśli dana wegańska seria nie jest testowana, to nie sprawia to, że firma staje się cruelty free. Pod tym względem cała marka musi spełniać wymagania, nie tylko konkretny kosmetyk, bo przecież zyski i tak idą do tej samej firmy, więc kupując taki kosmetyk wspieramy testy na zwierzętach. 

Problemem są też mylne artykuły osób niesiedzących w temacie. Często spotykałam się ze stosowaniem zamiennie terminów kosmetyki wegańskie i kosmetyki cruelty free. Niestety, ale to nie są równoznaczne terminy. 

Podsumowując: kosmetyk wegański nie musi być cruelty free, a kosmetyk cruelty free nie musi być wegański. Jeśli jednak dobro zwierząt jest dla nas ważne, to warto sięgać po nietestowane produkty wegańskie. 

Mam nadzieję, że troszkę rozjaśniłam tę kwestię!

Inne wpisy dotyczące testów na zwierzętach: 

#1 - Co oznacza termin Cruelty Free?

#2 - Wiarygodne źródła marek CF




Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+