Denko #1/2020 - Sprzątanie toaletki – obraz posta

Denko #1/2020 - Sprzątanie toaletki

Denko, ale nie do końca, bo część kosmetyków niestety nie została całkowicie zużyta.

W końcu nadszedł czas, aby przejrzeć swoje kosmetyki i pozbyć się części z nich. Skupiłam się na sprzątaniu kolorówki, ale wpadło też coś z pielęgnacji. 

PIELĘGNACJA

Zazwyczaj zużywam pielęgnacje do końca, ale czasem nie zdążę. Dzisiaj pozbywam się kilku opakowań. Teraz kupuję kosmetyki na bieżąco, aby nic się nie marnowało. 

1. Krem do rąk Herbata, YOPE (CF) 

Jeden z lepszych kremów, jakie miałam. Na początku jednak wyjaśnię, że nie mam zbyt wymagających dłoni. Czasem odczuwam suchość albo dopada mnie lekkie przesuszenie dłoni, zazwyczaj jednak kremu używam profilaktycznie.
Ten jest lekki, ale czuć nawilżenie. Pozostawia lekką warstwę ochronną (nie jest to jednak tłusty film), a do tego pięknie pachnie. Krem ma też dobry skład. Zużyłam go z przyjemnością, a w zapasach czeka na mnie wersja o zapachu szałwii. 

2. Chłodząca mgiełka z mentolem, Ziaja (NIE CF) 

Używałam jej latem do odświeżenia oraz do pozbycia się nadmiaru pudrowości z twarzy. Spisywała się całkiem dobrze, ale teraz nie mam potrzeby jej stosowania, więc raczej nie będę szukać zamienników. 

3. Odżywczy krem do rąk, Vianek (NIE CF) 

Niestety się rozwarstwił, więc wyrzucam, a zostało go całkiem sporo (chyba z pół opakowania). Nie miał najprzyjemniejszego zapachu, ale mocno nawilżał i bardzo dobrze sprawdzał się u mnie na noc. 

4. SPF 50+, Ziaja (NIE CF) 

Zużyty prawie do końca, ale już się przeterminował. Składowo może nie był najlepszy, ale rzeczywiście chronił. Latem raz zapomniałam się posmarować i mocno się opaliłam. Nie zapychał, ale nie było też mowy o działaniu matującym. Ten krem był bardzo tłusty i bez pudru się nie obyło.  

MAKIJAŻ

Kolorówkę staram się raczej zużywać, ale nie zawsze się to udaje. O ile suche produkty mogę dłużej trzymać, tak w przypadku mokrych (podkłady, korektor) lepiej jednak dbać o datę ważności. 


5. Fluid rozświetlający (03), Lirene (CF) 

Nie wiem, co on tu robi, bo byłam pewna, że już go wyrzuciłam! Używałam go w liceum, więc… chyba nie potrzeba komentarza, dlaczego go wyrzucam. Nie używałam go już od kilku lat. Wtedy mi się sprawdzał, dziś niekoniecznie by mnie zachwycił. Cieszę się jednak, że w większości go zużyłam (wydaje mi się, że zostało tylko ¼ opakowania, może nieco więcej). 

6. High Coverage, Sensique (NIE CF) 

Została mi go dosłownie resztka i wtedy zmienił w opakowaniu kolor. Na wszelki wypadek przestałam go używać. Ogólnie był średni. Miałam lepsze korektory i raczej go nie polecam. 

7. Miniatury podkładu, Lily Lolo (CF)

Dla mnie te podkłady miały za małe krycie. Opakowania trzymałam na wszelki wypadek, ale ostatecznie stwierdziłam, że zostawię sobie jedno. Pokrywki jednak dostaną nowe życie i zmienią się w taborety do miniaturowego domku mojej siostry! 


8. Bronzer Honolulu, W7 (NIE CF) 

Kupiony w liceum. Mój pierwszy bronzer, który wszyscy polecali. A polecali dlatego, że w drogeriach prawie nie było takich produktów (tak, jestem tak stara :D). Teraz mamy całą gamę bronzerów do wyboru. Ten moim zdaniem ma lekko pomarańczowy kolor i nikomu bym go nie polecała, już te kilka lat temu był dla mnie bardzo kiepski. 

9. Róż, Makeup Revolution (NIE CF)

Ten róż miał niestety przykrą historię – wypadł mi, gdy go kupiłam i się pokruszył. Naprawiłam go za pomocą spirytusu, ale niestety nie był już taki, jak na początku. Troszkę stracił na pigmentacji. Używałam go kilka razy, ale jednak za mało, by go zostawiać. Mam inne róże tej firmy i są całkiem w porządku. 

10. Eyeliner, Sephora (NIE CF) 

Rzadko rysuję kreski na powiekach, ale czarny eyeliner przydaje mi się do makijaży artystycznych. Ten miał dobrą końcówkę (chociaż nie do końca wygodną rączkę). Zużyłam go do cna, więc ląduje w koszu. Teraz będę szukać jakiego eyelinera cruelty free. 

POMADKI 

Aktualnie nie kupuję dużo produktów do ust, chociaż przymierzam się do jakiegoś nowego błyszczyka. Staram się stosować to, co już mam. Nadszedł jednak czas, aby rozstać się już z tymi przeterminowanymi i nieużywanymi pomadkami. Niestety wśród tego, co wyrzucam, jest mnóstwo produktów, które są praktycznie nieużywane. Trochę żałuję ich zakupu, bo niepotrzebnie wytworzyłam śmieci (i oczywiście straciłam pieniądze), ale to nauczyło mnie robienia przemyślanych zakupów. Aktualnie nie pamiętam, kiedy kupiłam jakiegoś bubla.


11. Color Wear (1), Lovely (NIE CF)

To była moja pierwsza czerwona pomadka. Uwielbiałam ją, chociaż aktualnie pewnie nie spełniałaby moich wymagań. Kupiłam ja lata temu (5?) i miałam ją nawet na swojej studniówce. Nie pamiętam nawet, kiedy malowałam się nią ostatnio. Jest jednak już tak stara, że czas się z nią rozstać.

12. Lip Lacquer (101 Riverside Romance), NYC (NIE CF)

Fatalny produkt, który użyłam może dwa razy. Rozlewa się i brzydko wygląda. Ogólnie nie polecam produktów tej firmy. Miałam trzy i wszystkie były beznadziejne (wszystkie też dzisiaj wyrzucam). 

13. Smooch Proof Liquid Lip Stain, NYC (NIE CF)

Dziwny zapach i smak, nierówne krycie. Też użyty ze dwa razy, ale to nauczyło mnie, by czytać opinie przed zakupem. 

14. Expert Last Lip Color (404), NYC (NIE CF)

Kupiony dla koloru, ale to samo co wyżej – chemiczny smak i zapach. Też prawie nieużywana. 

15. Perfect Creamy & Care (10A), Manhattan (NIE CF)

Praktycznie brak pigmentu. Niestety kolejny produkt prawie nieużywany. 

16. Perfect Creamy & Care (25F), Manhattan (NIE CF)

Słaba pigmentacja i nierównomierne krycie. Wyrzucam, bo już stara. 

17. Perfect Color Lipstick (211), Miss Sporty (NIE CF)

Pomadek z tej firmy miałam kilka. Niektóre były nawet w porządku, ale bez większych fajerwerków. Ta mnie nie zachwyciła.

18. Long Lasting Gloss Glide (56G), Manhattan (NIE CF)

To był jakiś gratis do zamówienia. Lubię błyszczyki, ale ten wypadł bardzo słabo. 

19. Tasty Lips (51G), Manhattan (NIE CF)

Jak wyżej. 

LAKIERY

Głównie używam hybryd, ale tradycyjne lakiery czasem się przydają (używa ich też moja mama). Regularnie wyrzucam te, które już się do niczego nie nadają. Jak pozbędę się już wszystkich, to pewnie kupię 3-4 kolory lakierów cruelty free (czerwień, róż i niebieski). To taki zestaw awaryjny. 


20. 1 Coat Manicure, Wibo (NIE CF) 

Lubiłam lakiery z Wibo – dużo kolorów i ładne krycie, chociaż czasem szybko gęstniały. 

21. Nude Nail Polish, Lovely (NIE CF)

Trochę rzadki i słabo kryjący. Miałam lepsze. 

22. Biały lakier, No Name (NIE CF)

Był nawet ok, ale nie wiem, co to za lakier. 

23. Carnival, Golde Rose (NIE CF) 

Dobry do zdobień, ale bardzo ciężko się zmywał. 

24. Express Dry, Golden Rose (NIE CF)

Niezły i rzeczywiście szybciej schnął (ale raczej nie w minutę). 

To tyle. Trochę się tego zebrało, ale z czasem będzie coraz mniej, bo jednak chcę wprowadzać do kosmetyczki minimalizm. Chyba częściowo mi się to udaje. 




Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+