Testy na zwierzętach #1 - Co oznacza termin "Cruelty Free"? – obraz posta

Testy na zwierzętach #1 - Co oznacza termin "Cruelty Free"?

Testy kosmetyków na zwierzętach to niestety codzienność. Co oznacza termin "Cruelty Free" i jak go rozpatrywać?

Od ośmiu miesięcy kupuję kosmetyki Cruelty Free. Temat ten stał się dla mnie bardzo ważny i chciałabym nieco o nim porozmawiać. 

Zabierałam się do tego wpisu długo. Ciągle zastanawiałam się, co powinien zawierać, bo kwestia testów na zwierzętach, to temat bardzo zawiły.

Testy na zwierzętach to wciąż poważny problem. Często strach o nim mówić, ponieważ wzbudza wiele kontrowersji. Zależy mi, aby obyło się tutaj bez żadnej burzy, dlatego na początek wyjaśnię jedną kwestię. Nie piszę tego tekstu, aby mówić, co masz robić. Nie piszę tego tekstu, aby decydować, co jest dobre, a co złe. Piszę go, aby uświadomić Cię w niektórych kwestiach związanych z testami. Bo to właśnie świadomość jest w tej sytuacji najważniejsza.  

Ostatecznie podjęłam decyzję, aby wprowadzić Cię w tematykę kosmetyków CF powoli. Krok po kroku będę omawiać kwestie związane z testami. A zacznę od najważniejszej z nich - co tak właściwie oznacza termin "Cruelty Free"?

Zacznijmy słownikowo. Cruelty – okrucieństwo, free – wolny; czyli po prostu wolny od okrucieństwa. Mogłoby się wydawać, że sprawa jest prosta, ale niestety termin „cruelty free” nie ma jednolitej definicji prawnej. Nie wiadomo więc, co tak właściwie kryje się pod tym pojęciem – każdy może rozumieć to na swój sposób i bardzo często korzystają z tego firmy. 

Termin cruelty free używa się w kontekście „nietestowania na zwierzętach”, warto pamiętać, że nie ma tutaj mowy o np. wegańskości produktów (produkty ze składnikami pochodzenia zwierzęcego, pędzle z naturalnym włosiem również mogą być CF, chociaż tutaj pojawia się kwestia sporna, bo takie składniki często również są pozyskiwane w okrutny sposób). Jednak odstawiamy na bok wegańskość kosmetyków, aby za bardzo nie oddalać się od głównego tematu. 

Skoro wiemy już, że „cruelty free” tyczy się testów na zwierzętach, to zastanówmy się, co to tak właściwie oznacza. Wcześniej wspomniałam, że każdy może ten termin rozpatrywać na swój własny sposób. Dla niektórych firma CF to taka, która nie testuje gotowych kosmetyków, dla innych liczy się również powiązanie z testami na innych płaszczyznach. Same marki kosmetyczne często stosują ten zwrot, bo rzeczywiście nie testują kosmetyków osobiście, ale mogą np. zlecać testy firmom zewnętrznym. 

Testowanie na zwierzętach może odbywać się na różnych etapach produkcji. Dla mnie firmy CF to takie, które nie mają żadnych powiązań z testowaniem. Sama informacja ze strony firmy o tym, że nie testują, jest dla mnie niewystarczająca. Potrzebuję dokładnej deklaracji, dlatego najbardziej ufam informacjom Stowarzyszenia Kosmetyków Bez Okrucieństwa

Chociaż w Unii Europejskiej od 2013 roku jest zakaz testowania kosmetyków i ich składników na zwierzętach, to łatwo można to obejść i dalej większość świata zezwala na prowadzenie takich testów. Opiszę zaraz kryteria, którymi można kierować się przy wyborze kosmetyków CF. 

- Gotowy kosmetyk lub surowiec nie jest testowany na zwierzętach. Zarówno przez markę, jak i firmy zewnętrzne. W Europie można to obejść, zgłaszając składnik jako substancje chemiczną lub składnik medyczny, do których można przeprowadzać testy na zwierzętach. Następnie zmieniane jest przeznaczenie składnika i stosuje się go w kosmetykach.

- Składniki kosmetyków są pozyskiwane od dostawców niepowiązanych z testami na zwierzętach. Jeden dostawca może sprzedawać firmie A surowce nietestowane, ale już firmie B takie, które przebyły testy na zwierzętach. Tym samym poprzez zakup takich produktów wspiera się sprzedawców powiązanych z testami. 

- Kosmetyk nie jest dostępny w sprzedaży stacjonarnej w Chinach kontynentalnych. W Chinach aktualnie obowiązkowe są testy kosmetyków na zwierzętach, nawet takich, które są już od lat w sprzedaży w innych częściach świata. Dokładnie o prawie w Chinach napiszę innym razem. 

- Marka nie należy do koncernu testującego. Jest dużo firm, które spełniają wszystkie kryteria bycia CF, ale należą do firmy, która testuje lub ma inne marki testujące (np. Too Faced należący do Estee Lauder). Tym samym wspierając taką markę, i tak płacimy koncernowi. Oczywiście lepiej wybierać marki nietestujące należące do koncernów testujących, niż bezpośrednio testujące. 

- Powyższe kwestie muszą dotyczyć WSZYSTKICH kosmetyków danej marki. Czasem jedna firma testuje tylko część produktów, ale to nie zmienia faktu, że nie jest CF. Są również marki, które mają różnych producentów (niektórych nietestujących, a innych już tak), ale pieniądze ostatecznie i tak idą do tej samej firmy. 

Dla mnie istotne są wszystkie powyższe aspekty, ale firmy czy niektóre organizacje (np. PETA) niekoniecznie patrzą na testy na zwierzętach tak szeroko. Na liście PETA potrafią znaleźć się marki występujące w Chinach. 

Jeśli zależy Ci na większej wiedzy na temat testów na zwierzętach, zapraszam Cię do grupy na facebooku Kosmetyki bez okrucieństwa oraz do Kasi (Pink Mink Studio) i Ewy (Happy Rabbit) oraz na stronę Logical Harmony.

Ze swojej strony dodam, że na moim Instagramie pojawiają się już tylko produkty CF.

Mam nadzieję, że zainteresowałam Cię tematem! Na pewno do niego wrócę! Chcę jeszcze przygotować wpis o wiarygodnych źródłach, certyfikatach oraz testach na rynku chińskim.

Inne wpisy dotyczące testów na zwierzętach:

#2 - Wiarygodne źródła marek CF

#3 - Kosmetyki wegańskie vs Cruelty Free




Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+