Ulubieńcy roku 2019 – obraz posta

Ulubieńcy roku 2019

Jakie kosmetyki zachwyciły mnie w ubiegłym roku?

Chwilę mi zajęło zebranie się do napisania tego tekstu – jednak styczeń powoli się kończy i wypadałoby podsumować ubiegły rok.

Na Instagramie pytałam się w ankiecie, czy lepiej pisać o wszystkich ulubieńcach, czy tylko o tych, które są Cruelty Free. Większość osób była za pierwszą opcją, dlatego zapraszam na ulubieńców z całego roku!

Na początek zaznaczę, że nie będzie tutaj wielu produktów. Powody są dwa – wybrałam tylko te najlepsze oraz kupuję naprawdę niewiele nowych kosmetyków (minimalizm to jednak to, co lubię najbardziej).

Zacznę od pielęgnacji, której będzie bardzo mało:

1. Krem na noc 50+, Nacomi (Cruelty Free)


Kosmetyków nie dopasowujemy do wieku, lecz do potrzeb naszej skóry. Szukałam dobrze nawilżającego kremu, więc postanowiłam wypróbować ten z Nacomi. Do 50-tki jeszcze mi daleko, ale w końcu zmarszczkom trzeba zapobiegać!

Krem z Nacomi jest jednym z najlepszych, jakie miałam, chociaż wcale nie jest super-ultra-nawilżający (a takie rzeczy o nim czytałam). Nadaje się na noc, a nałożony w niewielkich ilościach nawet pod makijaż. Rano zawsze budziłam się z miękką i nawilżoną skórą.

Nie był bardzo tłusty (jeśli nie przesadziliśmy z ilością), ale również nie wchłaniał się w stu procentach i minimalną warstwę na skórze zostawiał.

Jego zaletą jest również łatwa dostępność, dobry skład i fakt, że jest to kosmetyk cruelty free! Marka Nacomi należy do jednych z moich ulubionych!

2. Glow Serum, Nacomi (Cruelty Free)


Szukałam zamiennika fenomenalnego serum kwasowego z Bielendy. Glow Serum niestety nim nie jest, ale to nie znaczy, że jest to produkt zły.

To serum testuję już od ponad miesiąca, używam go co 1-3 dni. Zauważyłam ujednolicenie kolorytu i rozjaśnienie przebarwień. Niestety serum jest bardzo delikatne i potrzeba czasu, aby zobaczyć efekty. Mam również wrażenie, że troszeczkę hamuje powstawanie zmian skórnych.

Jeśli miałabym porównać go z serum Bielendy to:

Zalety: Ładny zapach, delikatne działanie, brak pieczenia, brak podrażnienia, brak suchych skórek

Wady: Słabsze działanie

Coś czuję, że na jednym opakowaniu się nie skończy!

A teraz czas na kolorówkę!

3. Podkład Mineralny, Kobo (Cruelty Free)


Kocham podkłady mineralne. Na co dzień nie używam już innych. Chociaż nie dają mi stuprocentowego krycia, to nosi się je bardzo wygodnie, a do tego nie zapychają!

Podkład z Kobo wypróbowałam z ciekawości. Kosztował niewiele, więc zaryzykowałam. Nie zawiodłam się. Podkład ma dobre krycie, które można stopniować. Po przypudrowaniu wyświeca się po kilku godzinach. Jeżeli nosimy go długi dzień (około 12h), to potrafi nieco się zwarzyć i powchodzić w załamania, w innych przypadkach trzyma się jednak bardzo dobrze.

Jedyny minus to jego duża pudrowość. Przy zbyt dużej ilości warstw będzie widoczny na skórze. Za promocyjną cenę jednak warto po niego sięgnąć, szczególnie jeśli mamy ograniczony budżet. Kilka razy widziałam go w cenach 15-20 zł.

4. Korektor No More Dark Circles, Lovely


Bardzo dobry korektor. Ma dość rzadką i nawilżającą konsystencję, a przy tym dobre krycie. Niestety, mimo oszczędzania, bardzo szybko się skończył. Kosztuje jednak niewiele i gdyby Lovely było CF, to na pewno bym do niego wróciła. Utrzymuje się cały dzień, nie wchodzi w zmarszczki i wygładza skórę (należy jednak pamiętać o jego przypudrowaniu).

5. Korektor Camouflage, Hean (Cruelty Free)


Aktualnie mój ulubiony korektor i od razu jeden z najlepszych do tej pory. Ma bardzo dobre krycie, nie wysusza skóry, dobrze się rozprowadza, chociaż po dłuższym czasie lekko zastyga. Trzyma się cały dzień i stanowi dla mnie ideał korektora. Na pewno kupię drugie opakowanie (a pewnie i trzecie, czy czwarte)!

6. Puder PhotoReady, Wibo


Jak na razie jeden z najlepszych pudrów. Może nie matuje na cały dzień, bo po kilku godzinach trzeba zrobić poprawki, ale wygładza skórę i jest na niej niewidoczny. Na pewno będę szukać dla niego zamiennika, bo naprawdę przypadł mi do gustu. Do tego jest bardzo wydajny!

7. Pomada do brwi, Wibo


Najpierw wydawało mi się, że ma za ciepły kolor, w końcu się jednak do niej przekonałam. Używam jej tylko do zdjęć, bo na co dzień brwi podkreślam tylko woskiem (i czasem cieniem). Malowanie tą pomadą jest naprawdę łatwe, a efekt, który możemy uzyskać to lekko podkreślone brwi lub mocno wyrysowane (wszystko zależy od ilości i sposobu aplikacji). Konsystencja pomady jest miękka, ale produkt nie rozmazuje się i jest bardzo trwały po nałożeniu.

8. Błyszczyk H2O, Lovely


Nie będę się rozpisywać – kocham ten błyszczyk i będę szukać zamiennika formuły w wersji CF. A Was odsyłam do jego pełnej recenzji!

9. Paleta Gingerbread Spice, Too Faced (nie testuje, ale należy do koncernu testującego)


Jakość cieni Too Faced zachwyciła mnie od pierwszego pociągnięcia pędzlem. Jest to naprawdę dobry produkt o jedwabistej konsystencji. Cienie blendują się z łatwością. Kolory w tej palecie to głównie ciepłe odcienie, które naprawdę lubię. Często sięgam po tę paletę, gdy chcę zrobić coś w różach lub brązach.

10. Paleta MorphexJamesCharles, Morphe


Najbardziej kolorowa paleta mojej kolekcji, której używam na okrągło. Większość artystycznych makijaży powstaje właśnie z jej pomocą. Do dziennych też jej używam. Ilość kolorów i ich jakość bardzo zachwyca. Choć z początku miałam dylemat, czy wydać tyle pieniędzy na paletę, to obecnie mogę powiedzieć, że nie żałuję. Był to naprawdę przemyślany i dobry zakup – niesamowicie przydatna dla osób, które lubią kolory!

11. Paleta cieni HeanxNatalieeebeauty, Hean (Cruelty Free)


Najnowsza paleta, którą tak naprawdę zaczęłam używać dopiero pod koniec grudnia. Jednak w styczniu użyłam jej już tyle razy, że chyba mogę ją tu umieści. Bardzo zaskoczyła mnie ta jakość cieni – z matami pracuje się świetnie, a błyski są bardzo nietypowe. Mamy tutaj różne kolory i o dziwo, używam wszystkich, a to zdarza się bardzo rzadko. Pigmentacja, kolorystyka i jakość to cudo. Jedynie mogłabym ponarzekać na osypywanie się błysków, ale w końcu nie można mieć wszystkiego. Warto zobaczyć paletę cieni na żywo i samemu ją ocenić!

Aktualnie malują się głównie tą paletą i raczej szybko mi się nie znudzi!

To tyle. Dużo, niedużo – ciężko stwierdzić. Część z tych kosmetyków wciąż mam (palety), a do części na pewno wrócę (pielęgnacja). Jestem ciekawa, czy znasz, któryś z tych kosmetyków? Mamy podobne zdanie, czy może zupełnie inne?




Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+