Miesięcznik: Podsumowanie stycznia #19 – obraz posta

Miesięcznik: Podsumowanie stycznia #19

Czy styczeń też minął Ci tak szybko?

Dopiero były święta i sylwester, a tu już luty! Czas więc wrócić do podsumowań miesiąca.

Blog i Instagram

W ostatnich tygodniach zasłużyła na miano złego blogera. Znudzona pisaniem mało publikowałam. W styczniu pojawiły się tylko dwa wpisy dotyczące kosmetycznych ulubieńców 2018 roku.

I. Ulubieńcy - kolorówka
II. Ulubieńcy - pielęgnacja

Dlaczego się tak działo? Głównie dlatego, że postanowiłam skupić się nieco na makijażach i instagramie. W styczniu opublikowała aż osiem makijaży! To więcej niż połowa tego, co publikowałam przez cały zeszły rok! Malowanie idzie mi coraz lepiej i mam zamiar ciągle rozwijać się w tym kierunku.

Na razie głównie opieram się na facechartach lub makijażach innych osób, ale czasem maluję też coś własnego.

Moim ulubionym makijażem w styczniu był ten:


Karboksyterapia

Zostając w temacie kosmetycznym - w styczniu (i na początku lutego) odbyłam szkolenie z karboksyterapii.

Moja uczelnia organizuje projekt z dofinansowania Unii Europejskiej, który ma na celu zwiększenie kompetencji zawodowych kosmetologów. W ramach tego projektu uczestniczyłam właśnie w szkoleniu z karboksyterapii. Teraz czeka mnie również wizaż, który będę realizować w kolejnych miesiącach.

Karboksyterapia bardzo mnie zaciekawiła. Myślałam, że będę się bała wbić igłę w skórę, ale jak przyszło, co do czego, bez problemu wykonałam zabieg. Było to łatwiejsze, niż się spodziewałam i chętnie wykonywałabym karboksyterapie w przyszłości.

Myślę o tym, aby stworzyć wpis na temat tego zabiegu. Zarówno z perspektywy kosmetologa, jak i klienta (bo nakłuwana też byłam). Byłoby zainteresowanie?

Książki i serial


Chciałam czytać książkę tygodniowo, ale egzaminy na uczelni zabrały mi tyle czasu, że nie dałam rady.

Przeczytałam tylko dwie pozycje. Pierwszą było Dallas 63 Stephena Kinga. Czytelniczy rok zaczęłam naprawdę dobrze, bo książka była cudowna. Nie był to horror (chociaż dramatyczne i trzymające w napięciu momenty też się znalazły), ale świetnie napisana historia. Z jednej strony chciałam czytać szybko, by dowiedzieć się, co będzie dalej. A z drugiej nie chciałam, by książka się skończyła.
W książce pojawia się jeden z moich ukochanych motywów, który łatwo zepsuć. Tutaj jednak całość była logiczna i wszystko się ze sobą łączyło.
W moim rankingu książek Kinga ta trafia na pierwsze miejsce wraz z Misery.

Druga książka to Ty Caroline Kepnes. Zanim jednak o książce najpierw o serialu na jej podstawie, który zobaczyłam przed przeczytaniem.
Serial Ty (lub jak kto woli You) opowiada o pracowniku księgarni, który poznaje dziewczynę i zaczyna mieć na jej punkcie obsesję.
W tej produkcji najbardziej podobała mi się nietypowa narracja, która opiera się na myślach bohatera. Dzięki temu serial dużo zyskuje. Bez znajomości myśli bohatera i wiedzy o jego potajemnych czynach, mamy wrażenie, że jest on sympatycznym facetem z sąsiedztwa. Gdy jednak wiemy, co siedzi mu w głowie, zmieniamy o nim zdanie. To jest chyba w tym serialu najbardziej przerażające. W prawdziwym życiu o niektórych przestępcach wielokrotnie słyszymy "To był taki miły chłopak. Mówił zawsze dzień dobry!". A tak naprawdę po prostu go nie znaliśmy. Pozory mogą bardzo mylić.

Po serialu przeczytałam książkę, która mnie nie zachwyciła. Szczerze pisząc, z trudem ją skończyłam. Serial był bardziej rozbudowany i główny bohater powodował u widza skrajne emocje. W książce bohatera w ogóle nie polubiłam, irytował mnie i nie podobały mi się niektóre rozwiązania fabularne. Całość momentami była dość topornie napisana. Osobiście nie polecam jen czytać. Serial jednak warto zobaczyć, chociaż nie wszystkim się spodoba.

Film

Na początku stycznia wybrałam się do kina na Spider-Man Universe. Już po trailerze wiedziałam, że film mi się spodoba. Nie myliłam się, była to naprawdę dobra animacja. Podobał mi się komiksowy sposób, w który całość została narysowana. Fabularnie też było dobrze i przede wszystkim zabawnie. Parę żartów opierało się na wyśmianiu niektórych motywów filmowych. Całość wyszła naprawdę świetnie.

Na tym kończę dzisiejsze podsumowanie, chociaż jestem pewna, że o czymś zapomniałam!



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+