Ulubieńcy roku 2018 - kolorówka – obraz posta

Ulubieńcy roku 2018 - kolorówka

Najlepsi z najlepszych, czyli kosmetyczni ulubieńcy roku 2018!

W Wigilię wpis odpuściłam, w Sylwestra również, więc grudzień wypadł dość blado. Styczeń mam zalatany (egzaminy, kończenie pracy licencjackiej), dlatego ten miesiąc poświęcę wpisom podsumowującym. Na początek mam do pokazania najlepsze kosmetyki do makijażu, które miałam okazję poznać w zeszłym roku. W przyszłym tygodniu pojawi się część dotyczącą pielęgnacji.

Dawno nie było u mnie ulubieńców. Wytłumaczenie na ten stan rzeczy jest proste - w ciągu ostatnich miesięcy bardzo mało kupuję. Sama jestem zaskoczona, że tak mocno ograniczyłam zakupy, ale zdałam sobie sprawę, że nie potrzebuję aż tak ogromnych ilości kosmetyków. Zazwyczaj do sklepu wybieram się wtedy, gdy czegoś mi brakuje. Promocje również nie kuszą już tak mocno.

We wpisie oprócz kosmetyków, pokażę również jeden pędzel i to, czym go myję. W końcu akcesoria są nieodłącznym elementem makijażu.


1. Pędzel, Kavai K65

Pędzle to moja słabość. Długo nie kupowałam nic nowego, ale gdy skusiłam się na Kavai, mam ochotę poznać jeszcze inne firmy. Najbardziej kusi Mbrush i w tym roku być może w końcu jakiś kupię.
Kavai K65 mam od niedawna, ale już się z nim polubiłam. Jego kształt jest idealny do blendowania - chyba odpowiada mi nawet bardziej niż Zoeva 227. Włosie jest miękkie i porównywalne z Hakuro oraz właśnie Zoevą (wersją Rose Gold).
Czyszczenie nie sprawia żadnych problemów, kształt pędzla wciąż pozostaje taki sam. Trzonek jest wygodny w użyciu, a jakość wykonania pędzla na wysokim poziomie.
Jak na razie jestem bardzo zadowolona, ale zobaczymy, jak będzie po dłuższym czasie stosowania. Na chwilę obecną mam ochotę na kolejne modele z tej marki.

2. Mydło, Protex

Mydło nie służy mi oczywiście do makijażu, ale pomaga doprowadzić pędzle do porządku, więc piszę o nim dzisiaj.
Wcześniej pędzle myłam olejkiem z Isany. Takie rozwiązanie było jednak ryzykowne, bo tłusty produkt mógł rozpuścić klej. U Basi przeczytałam o mydle Protex, które spisuje się rewelacyjnie.
Pędzle czyszczą się ekspresowo i dokładnie. Nawet mocno barwiące cienie nie mają z nim szans.
Tanie i skuteczne rozwiązanie.

3. Volumix Fiberlast Mascara, Eveline

Miałam wersję złotą i srebrną – obie są świetne. Eveline to tanie tusze, a sprawdzają się znakomicie. Moje rzęsy nawet po całym dniu potrafią być uniesione dzięki temu produktowi. Żałuję, że tak późno odkryłam tę perełki, bo zdarzało mi się kupować 4 razy droższe produkty, które nie spełniły moich oczekiwań. 

4. Five Points Palette (Holy Grail), Miyo

To jest produkt, przy którym minimalnie wahałam się, czy powinien trafić do tego zestawienia.
Paletą od Miyo jest tania i zawiera pięć cieni. Dwa matowe są przeciętne i nie zachwycają, za to trzy pozostałe to bajka. Uwielbiam używać tych cieni i pokochałam czerwony kolor na powiekach! Pięknie błyszczą, mają miękką konsystencję i pozwalają się blendować. Razem tworzą ładne połączenie, ale świetnie sprawdzają się również jak akcent na powiece. Jestem ciekawa innych wariantów i nie wykluczam, że jeszcze jakiś do mnie trafi.


5. Podkład matujący, Annabelle Minerals

Najlepszy podkład na co dzień. Wygrywa z każdym fluidem i kremem BB, jakie miałam okazję testować. Dlaczego? Przede wszystkim z trzech powodów. Po pierwsze nie zapycha - nigdy nie zaszkodziło mi jego używanie, co mogę powiedzieć o niewielu pokładach. Po drugie jest komfortowy w noszeniu - nie czuć go na twarzy i nie świecę się po nim za szybko. Po trzecie bardzo naturalnie wygląda.
Używam go nieprzerwanie od kilku miesięcy i nie wyobrażam sobie zrezygnować z minerałów.

6. Korektor Liquid Camouflage, Lovely

Ten produkt pozytywnie mnie zaskoczył. Oferuje dobre krycie, utrzymuje się pod oczami cały dzień i dobrze wygląda. Warunek jest jedne: nie należy go pudrować. Nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków jego używania – moja skóra nie stała się przesuszona. Korektor z Lovely ma bardzo kremową konsystencję, a po zastygnięciu jest nie do ruszenia przez cały dzień. Zdecydowanie mój ulubiony korektor. 

7. White Brightener Mix, Kobo

Jeśli masz w swoich zbiorach za ciemne podkłady lub nie możesz znaleźć idealnego koloru dla siebie – mixer od Kobo przychodzi na ratunek. Nie zliczę, ile razy go używałam. Ratował mnie przed wpadką w postaci za ciemnego podkładu. Wystarczy odrobina, by zobaczyć jego działanie. Wielkim plusem jest to, że nie zmienia właściwości podkładów.

A przy ostatnich produktach wcięło mi zdjęcia, więc ponownie pokazuję to tytułowe. 


8. Compact Powder (06), Pierre Rene

Przepiękny bronzer. Nie używam go na co dzień, ale gdy już po niego sięgnę, używa się go z przyjemnością. Bardzo dobrze napigmentowany, łatwo się rozciera i bez problemu możemy użyć go do konturowania twarzy. 

9. Pomadka, Sephora (01 - Always Red)

To była miłość od pierwszego użycia. Pomadki matowe lubią wysuszać, ale ta z Sephory jest niezwykle komfortowa w noszeniu. Prawie jej nie czuć na ustach, co jest jej największym plusem. Oprócz tego kolor, który mam, wygląda cudownie. Uwielbiam różne czerwienie i ta jest świetna.
Jeżeli chodzi o trwałość, jest dobrze. Przy jedzeniu nieco się ściera, ale bez problemu można ją poprawić.
Uwielbiam tę pomadkę i chcę więcej kolorów!

Z kosmetykami do makijażu kończymy. Jestem ciekawa, co stało się Twoim ulubieńcem w zeszłym roku? 



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+