Trochę językowo o kosmetyce - część piąta – obraz posta

Trochę językowo o kosmetyce - część piąta

Rutyna czy rytuał? Piszę blog czy bloga? A jak właściwie czyta się nazwę Maybelline? Na te pytania odpowiedź w dzisiejszym wpisie. 

Tak właściwie dzisiaj miał być inny wpis, ale nie zdążyłam zrobić do niego zdjęć. Jednak nie ma tego złego – w końcu zmotywowałam się, by stworzyć kontynuację ulubionej serii na blogu! 

Znowu mowa będzie o języku w świecie kosmetyków. Trochę ciekawostek i nieco (mam nadzieję) przydatnych informacji. 

Na końcu wpisu znajdziesz linki do poprzednich części z tej serii. 

1. Poranna rutyna

Na wielu vlogach i blogach można spotkać taki tytuł filmów/wpisów. Chodzi tutaj po prostu o pokazanie czynności, które wykonujemy na co dzień. Nazwę tego typu treści zapożyczyliśmy z angielskiego "morning routine", ale dosłowne tłumaczenie nie jest do końca dobre. 

Rutyna oznacza schematyczną czynność. Robienie czegoś niezbyt ciekawego i pozytywnego. Czynność wykonywana w ten sposób jest raczej niemiłym obowiązkiem niż np. pielęgnacyjnym zwyczajem. Chociaż dla niektórych taki demakijaż może kojarzyć się z rutyną. 

Najczęściej polecaną alternatywą jest poranny rytuał, który zdecydowanie bardziej tutaj pasuje. 

2. Szminka i pomadka

W teorii szminka i pomadka to synonimy. Słownik nie podaje różnic między nimi i mogą być stosowane zamiennie. 

W praktyce na określenie kosmetyku do makijażu używamy obu słów, ale o nawilżających/ochronnych produktach mówimy już pomadka. 

Mimo że tak się przyjęło, nazwanie kosmetyku szminką ochronną nie jest błędem. 

3. Piszę blog czy bloga? 

Nie do końca kosmetyczne, ale blogowe pytanie. 

Słowo "blog" jest podobne do słowa "pamiętnik". Nie tylko ze względu na znaczenie, ale również odmianę. 

Piszemy pamiętnik (nie pamiętnika), więc piszemy również blog (nie bloga). Z czasem jednak do języka przeszła ta druga forma, która jest z powodzeniem stosowana. Nie jest do końca poprawna i elegancka, ale w mowie potocznej do przyjęcia. 

Sama lubię tę końcówkę "-a", bo wtedy to słowo wydaje mi się przyjemniejsze. Jeśli jednak chcemy być bardzo poprawni, warto z końcówki zrezygnować. 

4. Może to Twój urok, a może to...

...Maybelline. Na koniec ciekawostka związana z popularną marką kosmetyczną – wymową nazwy i jej pochodzeniem. 

Maybelline czytamy mejbelin (tak jak w reklamie). Kilka razy słyszałam jednak mejbelajn. Zaraz wyjaśnię, dlaczego to ta pierwsza jest poprawna, chociaż patrząc na zapis druga wcale nie wydaje się dziwna. 

Pierwszy człon nazwy pochodzi od imienia siostry założyciela – Mabel. Nasze "line" to połączenie "l" od "lash" oraz "ine" od "vaseline".
Drugie "l" w Maybelline jest nieme, ale końcówkę czytamy tak samo jak w słowie "vaseline", czyli "in".
Błąd wynika z tego, że część osób "line" traktuje jako słowo lina.

Na dzisiaj to koniec, ale jeszcze pewnie wrócę z tego typu wpisami wiele razy! 

Pozostałe wpisy z tej serii:

I. Trochę językowo o kosmetyce - część pierwsza
II. Trochę językowo o kosmetyce - część druga
III. Trochę językowo o kosmetyce - część trzecia
IV. Trochę językowo o kosmetyce - część czwarta



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+