Pochłaniacz - czy Katarzyna Bonda jest królową kryminału? – obraz posta

Pochłaniacz - czy Katarzyna Bonda jest królową kryminału?

Rzadko sięgam po kryminały, jeszcze rzadziej czytam książki polskich autorów. Ostatnio jednak sięgnęłam po "Pochłaniacz" Katarzyny Bondy, który spełnia oba powyższe warunki. Czy książka była warta przeczytania? 

Zdarza mi się oglądać filmy i seriale kryminalne, ale w formie książkowej nie czytam ich zbyt często (wyjątkiem mogą być powieści o Sherlocku Holmesie). "Pochłaniacz" spędził na mojej półce dużo czasu, bo aż trzy lata, więc w końcu wypadało go przeczytać. 

Katarzyna Bonda przez niektórych została okrzyknięta królową polskiego kryminału. Jej książki trafiają na listę bestsellerów i często się o nich słyszy. W moim przypadku było to pierwsze spotkanie z twórczością autorki i kompletnie nie miałam pojęcia, czego mogę się spodziewać. 

O czym jest "Pochłaniacz"?

"Pochłaniacz" to pierwsza z czterech części opowiadających o profilerce Saszy Załuskiej. Akcja powieści rozgrywa się w Trójmieście i porusza głównie temat mafii. Na początku książki cofamy się w czasie o dwadzieścia lat i poznajemy zarys pewnej historii, która będzie miała wiele wspólnego ze zbrodnią, jaką bada główna bohaterka. Ten fragment powieści podobał mi się najbardziej i po jego przeczytaniu byłam pozytywnie nastawiona do dalszej części, ale niestety nieco się zawiodłam. 

Podstawowym problemem tej książki jest nijaka główna bohaterka. Niby ma jakąś historię (zagmatwaną, z każdą stroną dowiadujemy się o niej więcej), ale dla mnie w ogóle nie była interesująca. Część scen, które mówiły tylko o Saszy i nie miały związku z kryminalną sprawą, miałam ochotę przewijać, bo po prostu mnie nudziły. Całe szczęście, że głównej bohaterki nie ma w tej powieści dużo. Odniosłam wrażenie, że akcja rozdziela się mniej więcej na pół (połowa o Saszy, a połowa o reszcie bohaterów). 

Kolejna kwestia, o której muszę wspomnieć, to nieco zagmatwana fabuła. Duża ilość bohaterów sprawiała, że czasem się gubiłam (szczególnie że jedno imię pojawia się u dwóch osób, co może być mylące). Zakończenie również okazało się poplątane i nieco rozczarowujące. Nieszczególnie mi się spodobało i po prostu byłam zawiedziona, że cała historia nie skończyła się inaczej.

Trochę ponarzekałam, ale nie oznacza to, że książka była zła. Nie wyróżniała się czymś szczególnym i określiłabym ja mianem "przeciętnej", ale została poprawnie napisana. Język, jakim posługuje się Katarzyna Bonda, należy do prostych i docierających do każdego czytelnika. Dzięki temu książkę czytało się szybko i bezproblemowo. Dialogi brzmiały naturalnie, nie znalazło się tam nic wymuszonego. Bohaterowie byli prowadzeni konsekwentnie i każdy wyróżniał się na tle innych. Pod względem warsztatu nie mam autorce nic do zarzucenia i jestem pewna, że inne jej książki mają szansę bardziej przypaść mi do gustu. 

Nie polubiłam głównej bohaterki, więc po kolejne książki o jej losach nie sięgnę. Jednak Katarzyna Bonda zaciekawiła mnie na tyle, by dać jej jeszcze szansę. Z ciekawości zapoznam się z innymi dziełami autorki. 

Jestem ciekawa, jakie Ty masz zdanie odnoście kryminałów i polskich książek? Znasz może "Pochłaniacz" lub inne książki Katarzyny Bondy? 

PS Korzystając z okazji, wspomnę, że kilka miesięcy temu założyłam drugi profil na Instagramie. Tam pokazuję moją niekosmetyczną stronę – głównie książki, ale czasem wspominam również o serialach i filmach. 




Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+