Baza peel-off od Neess - czy jest rewolucyjna? – obraz posta

Baza peel-off od Neess - czy jest rewolucyjna?

Baza peel-off od Neess miała wprowadzić rewolucję na rynku lakierów hybrydowych. Czy naprawdę tak się stało?

Do napisania tego wpisu przymierzałam się od dłuższego czasu. Nie do końca wiedziałam, jak ugryźć ten temat. Baza Neess od początku była dla mnie zagadką, w trakcie używania ciągle zmieniałam zdanie na jej temat. Dzisiaj możesz przygotować się na dłuższą lekturę, bo zamierzam napisać wszystko na temat tego produktu. Wady i zalety oraz ostateczny werdykt w tej sprawie.

Zacznijmy od początku

Bazę Neess miałam okazję poznać na Meet Beauty (kwiecień tego roku). Uczestniczyłam wtedy w fantastycznie przeprowadzonych warsztatach i dowiedziałam się dokładnie, jak używać tej bazy. Do domu wróciłam z pełną buteleczką, która niedługo potem stała się obiektem testów. Bazę testowałam na sześciu osobach, z czego u połowy wylądowała dodatkowo na stopach.

Dane techniczne - gdzie i za ile?

Baza Neess zamknięta jest w czarnej, plastikowej buteleczce. Rozmiar pędzelka jest odpowiedni i ułatwia malowanie paznokci, chociaż wiadomo, że jest on kwestią indywidualną.
Za opakowanie o zawartości 8 ml zapłacimy 33 złote. Taka pojemność wystarczy na około 12 razy. Bazę można dostać na stronie producenta.

Specyficzna konsystencja i metoda nakładania

Baza peel-off nie jest bazą hybrydową! Co to oznacza? To, że nie utrwalamy jej w lampie. Traktujemy ją jak zwykły lakier, na który potem nakładamy hybrydę.

Konsystencja lakieru jest lejąca, ale nie za rzadka. Z każdym kolejnym użyciem nieco gęstnieje i pod koniec potrafi sprawiać kłopoty w użytkowaniu.
Baza przypomina nieco klej - jest naprawdę lepka. Trzeba szybko ją nakładać i nie ma możliwości wprowadzania poprawek. Dla osób, które mają kłopoty z malowaniem, może być uciążliwa.

Producent zaleca nakładać dwie warstwy. Jedną cienką, a następnie drugą grubszą. Należy pamiętać o zabezpieczeniu wolnego brzegu. Potem chwilę czekamy, aż baza wyschnie, aby przystąpić do dalszego malowania.

Baza i inne produkty

Po wyschnięciu bazy nakładamy kolorową hybrydę i top. Każdą warstwę standardowo utrwalamy w lampie tak jak przy robieniu tradycyjnej hybrydy.

Jak baza współpracuje z innymi lakierami? Szczerze pisząc, bywa różnie. Czasem nie sprawia większych kłopotów, a innym razem pierwsza warstwa koloru daje słabe krycie, roluje się i znika z płytki. Działo się tak m.in. przy lakierach Semilaca, które są jednymi z popularniejszych na rynku. Z tego powodu często (szczególnie przy jasnych kolorach) musiałam nakładać trzy warstwy koloru, co wydłużało czas pracy.

Efekt i trwałość

Efekt, jaki daje ta baza, jest taki sam jak przy standardowej hybrydzie. Paznokcie są może nieco mniej twarde, ale wyglądają dobrze i w moim przypadku się nie łamały.

Z trwałością bywa różnie. Na początku zdarzyło się, że u trzech osób odpadł cały lakier. Była to jednak kwestia pojedynczych paznokci. W pewnym momencie sytuacje przestały się powtarzać, a bazy używałam kilkanaście razy!

Reszta paznokci trzymała się bez problemu. Najdłużej ponad trzy tygodnie, ale odrost był już na tyle duży, że trzeba było je zdjąć. Na korzyść tej bazy przemawia również fakt, że jest to jedyny produkt, który utrzymał się na paznokciach mojej babci, u której odpryskuje nawet zwykła hybryda!

W przypadku trwałość jest jednak inny minus. Lakier ściera się na brzegach, mimo dobrze zabezpieczonego wolnego brzegu. Na jasnych lakierach nie jest to duży problem, ale na ciemnych nie wygląda to estetycznie. Zauważyłam też, że dzieje się tak tylko na paznokciach u dłoni. Stopy są w o wiele lepszym stanie.

Ściąganie

Ściąganie bazy peel-off to właśnie ta największa rewolucja. Miało być prosto i szybko. Teoria mówi o podważeniu bazy od strony skórek, ściągnięciu lakieru w jednym kawałku i przetarciu paznokcia cleanerem. Praktyka wygląda nieco inaczej.

Chyba nie zadowoli Cię taka odpowiedź, bo znów się powtarzam, ale ze ściąganiem bywa różnie.

1. Gdy ściągałam lakier sobie, nie było żadnych problemów. Poszło szybko i tylko jeden paznokieć nieco się uszkodził. Stwierdziłam, że to wypadek przy pracy. Miałam jednak spory problem ze starciem lepkiej warstwy i zajęło mi to naprawdę sporo czasu.

2. Moja mama sama ściągnęła sobie lakier. Płytkę przetarła acetonem i nie miała problemu z lepkimi paznokciami. Płytka nie uległa zniszczeniu.

3. U siostry ściąganie trwało krótki. Straty ciężko ocenić, bo kilka paznokci połamało się w czasie noszenia zdobienia, ale wydaje mi się, że trzy paznokcie były nieco zniszczone.

4. Ciocia numer jeden ściągała lakier sama i paznokcie były dość znacznie zniszczone.

5. U cioci numer dwa obyło się bez większych zniszczeń, ale paznokcie stawiały opór przy ściąganiu i byłam zmuszona użyć przy niektórych acetonu. Najgorzej było u palucha u stopy, który w ogóle nie chciał się ruszyć. Wniosek z tego taki: Im szerszy (większy) paznokieć, tym trudniej go ściągnąć.

6. Najgorzej wygląda sprawa u mojej babci. Paznokcie robiłam jej 3-4 razy. Za pierwszym nie było problemu ze ściąganiem, ale z każdym kolejnym sprawa wyglądała gorzej. A przy ostatnim paznokcie zostały mocno zniszczone. To właśnie ta sytuacja mocno przekonała mnie, że warto napisać na ten temat post. Na zdjęciu możesz zobaczyć skalę zniszczeń. Płytka po prostu została rozwarstwiona i oderwana wraz z lakierem, a w paznokciach powstały dziury.


Warto czy nie?

Nie mogę polecić tej bazy. Chciałabym, ale nie mogę. Za dużo brakuje jej do ideału, nie jestem w stanie nazwać jej nawet dobrym produktem. Ma swoje zalety, ale jej używanie to ruletka. Czasem będzie dobrze, a innym razem tragicznie. Nie zniechęcam jednak do jej użycia, bo u Ciebie może się sprawdzić. Wiele zależy od tego, jakie mamy paznokcie. Mój wpis powinien jednak rozjaśnić sprawę na tyle, że podjęcie ewentualnej decyzji o zakupie stanie się dla Ciebie łatwiejsze.

Znasz tę bazę? Ufasz tego typu nowościom, czy stawiasz jednak na sprawdzone rozwiązania?



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+