Co irytuje mnie na Instagramie?  – obraz posta

Co irytuje mnie na Instagramie?

Lubię narzekać, więc dziś właśnie sobie ponarzekam! A na co? Na ludzi z instagrama.

Tytuł mówi o tym, co mnie irytuje na instagramie. Tym razem jednak nie skupię się na działaniu samej aplikacji, a na jej użytkownikach (na to pierwsze przyjdzie jeszcze czas w kolejnym wpisie).

Nie zrozum mnie źle, bo ja bardzo lubię tę aplikację. Chętnie z niej korzystam. Nie zmienia to jednak faktu, że czasem denerwuję się na ludzi, którzy też z niej korzystają. Jakie są główne powody?

Follow/Unfollow

To jest rzecz, którą stawiam na pierwszym miejscu. Nienawidzę osób, które stosują tę praktykę. Rozumiem, że czasem zdarzy nam się odobserwować jakieś konto, bo sama robię "porządki", ale obserwowanie 10 razy tej samej osoby, żeby cofnąć to następnego dnia, jest po prostu chamskie. Gdyby nie te sytuacje, miałabym dwa razy więcej obserwatorów. Nie żartuję, z follow/unfollow spotykam się każdego dnia.

Sama nigdy nie oddaję obserwacji. Zaczynam kogoś obserwować tylko w momencie, gdy zainteresuje mnie jego konto. A robieniem takich rzeczy z pewnością taka osoba nie przekona mnie do siebie...

Inną kwestią związaną z tą sprawą jest fakt, że robią tak również duże konta. Osoby, które są w jakimś tam stopniu popularne (nawet znam jedną panią z liczbą obserwacji 100k, która dalej stosuje tę metodę). Ofiarami takich kont są często dzieci. Wyobraźcie sobie, że jakieś dziecko dostaje obserwacje od swojej idolki. Cieszy się tym niesamowicie, a w momencie zaobserwowania jej, nagle dostaje unfollow. Super sprawa, prawda? Ale w końcu statystyki rosną i hajs się zgadza.

Spokojnie mogłabym wymienić całą listę osób, które tak robią, bo to naprawdę widać! W moich oczach takie konta wiele tracą i nie ufam ich opinii. Niesmak pozostaje.

Daj mie!

Myślałam, że moda na "wyzwania" minęła rok-dwa lata temu. Otóż nie! Od kilku tygodni coraz częściej widzę posty z tego typu wyzwaniami, które są po prostu taką żenadą, że brak mi słów. Chociaż nie, parę znalazłam.

Żebractwo, które zostało w ładny sposób nazwane "wyzwaniami" jest dla mnie nie do pojęcia. Zarówno ze strony osób, które w ogóle coś takiego proponują, jak i ze strony firm, które na takie rzeczy się zgadzają. Sama nie widzę w tym nic atrakcyjnego, takie sytuacje wręcz odstraszają mnie od marek godzących się na taką formę reklamy. Mnie byłoby wstyd w ogóle pomyśleć o spróbowaniu czegoś takiego, a co dopiero brać w tym udział. Nie rozumiem, co kieruje takimi ludźmi i obawiam się, że nigdy tego nie zrozumiem. Jedno jest pewne – niesamowicie irytują mnie tego typu wyzwania i za każdym razem, gdy widzę coś takiego na swojej tablicy, muszę przewrócić oczami. 

Polub tryliard kont, a może...

Loopgiveaway to kolejna zmora instagrama, która w ostatnich miesiącach przybrała na sile. Może ominął Cię szał na to, więc pokrótce wyjaśnię, o co chodzi. Kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt kont organizuje wspólny konkurs. Często z atrakcyjnymi nagrodami, więc kto się nie skusi? Zasad jest mnóstwo: polub wszystkie konta organizatorów (czasem jest to 30-40 kont!), zrepostuj zdjęcie, oznacz znajomych w komentarzu i bądź aktywny na profilach. Mimo tylu wymogów udział w tych rozdaniach bierze tysiące osób! Szanse na wygraną są niewielkie, a ponadto wybór zwycięzców bywa dość kontrowersyjny: potrafi pojawić się kilka minut po zakończeniu konkursu, a zwycięzcami bywają osoby, które wchodzą w skład organizatorów kolejnego loopgiveaway... nie, to wcale nie jest podejrzane. 

No, dobra, ale o co mam tak właściwie ból czterech liter? O dwie rzeczy. Po pierwsze spam, który zasypuje moją tablicę – jak pojawia się tego typu rozdanie, to wielokrotnie widzę repost tego samego zdjęcia. Druga sprawa, to sztuczne nabijanie obserwatorów. Bardzo tego nie lubię, a w tego typu rozdaniach zazwyczaj biorą udział konta typowo konkursowe, które są nieaktywne po zakończeniu rozdania, jednak liczba followersów, która wzrośnie nawet o 1-2 tysiące robi swoje. Jeżeli takim osobom zależy tylko na sztucznie nabijanej liczbie, a nie realnych osobach... cóż, mam nadzieję, że kiedyś się to na nich odbije (tak, jestem zawistna).

Ogólnie do rozdań mam bardzo negatywne uczucia, bo bez specjalnego zezwolenia są one nielegalne! Moi drodzy, sprawy nie załatwia dopisek w regulaminie, że to nie jest gra losowa, bo... to po prostu kłamstwo. Na razie nie słyszałam o przypadku, aby jakiś bloger był ukarany za przeprowadzenie rozdania. Kiedyś może jednak ulec to zmianie i wtedy część osób mocno się zdziwi. Sama z tego powodu wolę konkursy.

Podane przeze mnie powody to oczywiście nie wszystko. Można wymieniać tego zdecydowanie więcej, ale na dzisiaj narzekania wystarczy. 

A co Ciebie najbardziej irytuje na instagramie?



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+