Krem na noc od O2Skin – obraz posta

Krem na noc od O2Skin

O2Skin to marka, która nieco mnie ciekawiła. Przez ostatnie tygodnie testowałam ich krem na noc. Jak się spisał?

Nie jestem fanką testowania kremów do twarzy. Dużo produktów z tej kategorii po prostu mnie zapycha, więc w celu nawilżenia skóry używam innych produktów. Na konferencji Meet Beauty otrzymałam dwa kremy marki O2Skin. Stwierdziłam, że dam im szansę i otworzyłam wersję na noc. Czy okazała się strzałem w dziesiątkę?

Najpierw może nieco o marce. Sama nazwa wskazuje, że mamy tu do czynienia z kosmetykami na bazie tlenu. Czy takie produkty rzeczywiście działają? Nie mi to oceniać. Nie czuję się kompetentna w tej dziedzinie, więc nie ocenię tego kremu pod tym względem. Napiszę tylko o moich odczuciach subiektywnych bez zagłębiania się w skład produktu.

Dane techniczne

Za 50 ml kremu płacimy około 65 złotych. Nie jest to mała cena, ale uważam, że krem jest wydajny. Sama stosuję go już jakiś czas, a zużycie jest niewielkie. 


Opakowanie

Krem otrzymujemy w zafoliowanym kartoniku, co upewnia nas, że nikt wcześniej go nie otwierał. W środku jest dodatkowo zabezpieczony aluminiowym wieczkiem.
Słoiczek wykonano z twardego szkła. Powierzchnia jest nieco matowa, na niej znajdziemy logo producenta i kilka informacji. Zakrętka jest plastikowa w srebrnym kolorze.
Całość wygląda solidnie i estetycznie, dobrze prezentuje się na półce z kosmetykami.

Działanie

Konsystencja kremu jest standardowa. Nie za rządu i nie za gęsta. Z łatwością sunie po skórze. Wystarczy niewielka ilość produktu, by pokryć całą twarz.
Zapach jest delikatny i po prostu kremowy, ciężko inaczej go opisać.
Krem wchłania się różnie w zależności od tego, ile go nałożymy. Czasem lubię użyć większej ilości, aby dobrze odżywić skórę. Nocą nie przeszkadza mi delikatny film, który krem pozostawia.

Jak z działaniem? Jestem z niego bardzo zadowolona. Skóra po zastosowaniu kremu O2Skin jest zdecydowanie bardziej miękka i nawilżona. Wygląda na bardziej wypoczętą i zadbaną. Z produktem nie wiązały się żadne skutki uboczne. Ujścia mieszków włosowych nie zapchały się (a tego właśnie się obawiałam), skóra nie została podrażniona (co też występuje u mnie często po kosmetykach), nie pojawiło się również żadne pieczenie lub swędzenie. Używanie tego kremu to przyjemność i naprawdę chętnie po niego sięgam. W zapasach mam jeszcze wersję na dzień. Podejrzewam jednak, że jest podobna do tej, tylko nieco lżejsza.

Wiem, że O2Skin ma w swojej ofercie jeszcze serum pod oczy, po które pewnie kiedyś sięgnę.

Jestem ciekawa, czy znasz ten produkt. A może dopiero zamierzasz go wypróbować?



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+