Tołpa - peeling 3 enzymy oraz maska detoksująca – obraz posta

Tołpa - peeling 3 enzymy oraz maska detoksująca

Dwa produkty – jedna marka. Jak wypadły kosmetyki Tołpy po miesięcznym teście?


Miał pojawić się wpis na temat tanich lakierów hybrydowych, ale nie mam dziś głowy do zdjęć. Dlatego temat paznokciowy zostawimy sobie na poniedziałek, a teraz przedstawię Ci dwa produkty od Tołpy, o których ostatnio głośno.




Peeling 3 enzymy

Zacznę od peelingu enzymatycznego. Opinie na jego temat są przeróżne, często bardzo skrajne. Z założenia jest to peeling dla wszystkich cer – tym samym dla wrażliwych, którym peelingi mechaniczne nie służą.

Produkt znajduje się w aluminiowej tubie, która dodatkowo jest zabezpieczona kartonikiem. Aplikator peelingu wygląda dość specyficznie, nieco kojarzy mi się ze szprycą do zdobienia tortów. W tubce znajdziemy 40 ml produktu, jego koszt to około 34 złote.

Na początek wspomnę, że jest to pierwszy peeling enzymatyczny, jaki stosowałam. Nie mam porównania z innymi, dlatego oceniam go jako indywidualny produkt.

Jego konsystencja przypomina żelo-krem. Zapach jest owocowy (nieco kojarzy mi się bananowym Kallosem), ale również nieco mdły i kompletnie nie przypadł mi do gustu. Jestem w stanie go "przemęczyć", ale nie jest to najlepiej pachnący kosmetyk.

Aplikacja jest prosta – nakładamy produkt i zmywamy go po dziesięciu minutach. Od razu po nałożeniu odczuwalne jest pieczenie skóry. Czasem jest u mnie mało intensywne, a innym razem dość mocno daje o sobie znać. Nie wiem, od czego to zależy.

Po zmyciu skóra jest wygładzona i nieco matowa. Peeling nie radzi sobie jednak z bardziej odstającymi skórkami. Dla mojej cery jest po prostu za słaby.

Zużyję to opakowanie, ale kolejnych nie będzie, bo dyskomfort związany z pieczeniem i średnie efekty są dla mnie nie do przeskoczenia.




Dermo Face Sebio Black Detox Mask 


Drugim produktem, który chcę Ci przedstawić, jest maska oczyszczająca. Czarna (a raczej szara) maseczka opiera się na węglu, który zdobył popularność jako składnik aktywny już jakiś czas temu.

Kwestia opakowania jest taka sama jak w przypadku peelingu. Zapach maseczki jest bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny.

Produkt powoduje u mnie tylko niewielki efekt szczypania (za pierwszym razem nic nie czułam), co jest jego plusem, bo w moim przypadku jakoś 90% maseczek powoduje duży dyskomfort.

Konsystencja maseczki jest kremowa, na twarzy wysycha (ale nie tak jak glinki), dając przy tym ciekawy efekt – każdy "por" skóry jest widoczny. Zmycie produktu nie sprawia jednak problemów i wystarczy do tego sama woda.

Po użyciu skóra jest zdecydowanie gładsza i czystsza. Ujścia mieszków włosowych są zwężone i nieco czystsze. Zaskórniki otwarte wręcz "wychodzą" na wierzch.

Jestem bardzo zadowolona z tej maseczki. Używam jej głównie na nosie i okolicach, bo sprawdza się tam naprawdę dobrze. Nie oczyści wszystkiego całkowicie, ale robi to w dużym stopniu.


Jestem ciekawa, czy też znasz te kosmetyki. Jak się u Ciebie sprawdzają? 



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+