Korektor Liquid Camouflage od Lovely – obraz posta

Korektor Liquid Camouflage od Lovely

Korektor Liquid Camouflage od Lovely stał się hitem w momencie zawitania na sklepowe półki. Część osób porównuje go nawet do słynnego Tarte Shape. Jak mi sprawdził się ten produkt? 

O korektorze z Lovely wspominałam już w ulubieńcach. Produkt jest jednak warty uwagi i zasługuje na dłuższy wpis. Używam go prawie bez przerwy od jakiś sześciu tygodni, więc wyrobiłam już sobie o nim opinię, która (mam nadzieję) nie ulegnie zmianie. 

Kwestie techniczne, czyli gdzie i za ile

Wszystkie produkty marki Lovely znajdziemy w Rossmannie oraz kilku drogeriach internetowych. Koszt korektora waha się od 14 do 18 złotych. Sama kupiłam go w cenie promocyjnej za niecałe 7 złotych. Nabyłam go w momencie, gdy w sieci nie było jeszcze zbyt wielu opinii na jego temat, więc nie miałam problemu z jego dostępnością. Potem ze sklepowych półek zniknął bardzo szybko.
Korektor ten występuje niestety tylko w trzech odcieniach, które wydają się dość zblizone do siebie. Sama posiadam numer 01.
O gramaturze produktu się nie wypowiem, bo niestety nigdzie nie mogę znaleźć na ten temat informacji. Brak jej na opakowaniu i stronie internetowej. 

Opakowanie i aplikator

Opakowanie korektora przywodzi nam na myśl produkt od Tarte. Został utrzymany w tej samej kolorystyce. Na uwagę zasługuje również aplikator, który jest ogromny! Na początku nie mogłam się do niego przyzwyczaić, a teraz używa mi sie go na tyle wygodnie, że trudno będzie mi wrócić do tradycyjnych aplikatorów. 


Od lewej: Lovely Liquid Camouflage, Maybelline Affinitone, Bell Multi Mineral

Oksydacja

Ważne jest wspomnienie o tym, że korektor ciemnieje na skórze. Obawiam się, że dla ultra bladziochów najjaśniejszy odcień okaże się za ciemny. W moim przypadku na ręce oksyduje mocniej niż pod oczami, chociaż na zdjęciu i tak nie jest to mocno widoczne. 


Od lewej: świeżo nałożony korektor i korektor po kilku minutach


Od lewej: Multi Mineral Bell 01, Maybelline Affinitone 01, Lovely Liquid Camouflage 01

Trudne początki

Na początku nie polubiłam się z tym korektorem. Uznałam go nawet za bubla i byłam przekonana, że wyląduje na dnie szuflady. Wyglądał sucho, wchodził w załamania powieki, warzył się – najogólniej mówiąc wygląd okropnie. Wszystko zmieniło się, gdy obejrzałam filmik Maxineczki, która radziła, aby go nie pudrować. 

Brak pudru = Brak problemu

Pudruję każdy korektor i do pomysłu zrezygnowania z tego kroku nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona. Produkt z Lovely jest jednak nieco zastygający, więc nawet przy braku pudru nie rusza się z miejsca. Wygląda świeżo i naturalnie. Wszystkie problemy, z którymi miałam wcześniej do czynienia, po prostu zniknęły, a ja odnoszę wrażenie, jakby zaczęła używać innego produktu. 

Jeżeli chodzi o inne aspekty tego korektora, to jego krycie oceniam na średnie z plusem. Nie zasłania moich cieni w stu procentach, ale jest to najlepiej kryjący korektor, jaki miałam okazję używać. Dodatkowo nie przesusza skóry, więc można stosować go na co dzień. Sama jestem z niego bardzo zadowolona i czuję, że zagości u mnie na stałe. 


Korektor po 10 godzinach od nałożenia! 

Jestem ciekawa, czy znasz ten produkt? Jakie są Twoje wrażenia na jego temat? A może skusiłam Cię, aby dać mu szansę? 




Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+