Moja codzienna pielęgnacja twarzy – obraz posta

Moja codzienna pielęgnacja twarzy

Moja pielęgnacja zmienia się cały czas. Wciąż szukam kosmetyków, które będą najlepsze dla mojej skóry. 

Już dłuższy czas myślałam, aby zrobić taki wpis. Będę go aktualizować 1-2 razy do roku, bo część kosmetyków cały czas mi się zmienia. Ciekawi Cie, jak wygląda moja pielęgnacja? 

Pielęgnacja poranna:


Rano nigdy nie mam zbyt dużej ilości czasu, więc z pielęgnacją muszę się spieszyć. Najpierw myję twarz. Zazwyczaj używam do tego niewielkiej ilości żelu. Aktualnie jest to żel węglowy od Biotaniqe. Skóra jest po nim odświeżona i oczyszczona. Żel nie szczypie, można również przemyć nim oczy. A butla jest bardzo wydajna (używam jej prawie pół roku!). 

Następnie pamiętam o tonizacji. W tym celu używam toniku ogórkowego z Ziai. Kiedyś już go miałam i byłam zadowolona, teraz jednak uważam, że jest przeciętny i więcej powrotów nie planuję. Na pewno spełnia swoją podstawową funkcję, ale czegoś mi w nim brak. 


Później przychodzi pora na nawilżenie. Najpierw na twarzy ląduje żel aloesowy Holika Holika, który jest moim ulubieńcem od dawna. Zawsze muszę go mieć w domu. Nawilża, koi i szybko się wchłania. Potem sięgam po olejek z pestek malin od Etja. Zawsze łączę ze sobą te dwa produkty, ponieważ aloes ma na celu nawilżyć skórę, a olejek utworzyć warstwę, która powstrzyma "uciekanie" wody. 


Na sam koniec dbam o okolicę pod oczami. W tym celu stosuję krem bławatkowy z Ziai. Wchłania się dłuższą chwilę i nie współpracuje z każdym korektorem, więc po wykończeniu opakowania wracam do sprawdzonego i rewelacyjnego Vianka. Na ustach natomiast ląduje pomadka z Sylveco z peelingiem (bardzo dobrze sobie radzi, wygładza usta i pozbywa się suchych skórek) lub/i rumiankowa pomadka Alterra, która sprawdza się u mnie rewelacyjnie i jest moim małym odkryciem ostatnich tygodni. 

Pielęgnacja wieczorna:

Wieczorem moja pielęgnacja jest nieco dłuższa. Wtedy muszę porządnie oczyścić skórę. Mam też więcej czasu, więc spokojnie mogę wprowadzić inne kroki. 

Demakijaż, oczyszczanie i tonizacja


Do tego punktu przywiązuję szczególną uwagę. Najpierw używam płynu micelarnego lub dwufazowego, aby wykonać demakijaż oczu i ściągnąć pierwszą warstwę podkładu. Produkty w tej kategorii ciągle mi się zmieniają, wciąż szukam swojego ideału. Właśnie zaczęłam stosować płyn z Eveline, o którym słyszałam dużo dobrego. 


Następnie sięgam po olejek do demakijażu. Aktualnie mam otwarte dwa. Jeden z Bielendy, po który sięgam rzadko, ponieważ opiera się na parafinie. Kupując go, nie spojrzałam na skład, czego ogromnie żałuję. Drugi olejek to ten z Nacomi. Ma fatalne opakowanie, ale lubię go za działanie. Daje radę dokładnie oczyścić twarz. 


Do zmycia olejku i dokładnego oczyszczenia używam żeli lub pianek. Tutaj powtórzy się kosmetyk z pielęgnacji porannej, czyli żel węglowy

Do stonizowania twarzy używam toniku z serii korygującej od Bielendy. Uwielbiam od nich serum z kwasami, więc chciałam przetestować coś jeszcze. Tonik wklepuję za pomocą dłoni. Używam go zbyt krótko, by móc powiedzieć, czy ma jakieś specjalne działanie. 

Peelingi


Od jakiegoś czasu posiadam urządzenie do peelingu kawitacyjnego. Sprzętu używam raz w tygodniu. Na razie mam mieszane uczucia, ale pełna recenzja pojawi się pewnie dopiero za jakieś dwa miesiące.
Kawitacja z pewnością nie szkodzi mojej skórze. Po zabiegu cerę mam gładką i miękką. Nie zauważyłam jednak oczyszczenia, czy zwężenia ujść mieszków włosowych. 

Oprócz kawitacji raz w tygodniu sięgam również po peeling mechaniczny. Aktualnie jest nim pasta oczyszczająca z Ziai. Produkt mam już na wykończeniu, więc niedługo będę szukać czegoś nowego. Tę pastę bardzo lubię. Jest dość mocnym zdzierakiem, więc nie nada się dla cer wrażliwych. U mnie świetnie radzi sobie ze zrogowaciałym naskórkiem, pozostawiając skórę miękką i gładką. 

Maseczki

Używam ich z różną częstotliwością. Bywa tak, że sięgam po maseczki co drugi dzień, a czasem nie znajdę czasu przez cały tydzień. 


Z maseczek oczyszczających lubię węglową od Biotaniqe (to już moje drugie opakowanie, a to o czymś świadczy). Skóra jest po tej maseczce wyraźnie oczyszczona. Przy regularnym stosowaniu produkt radzi sobie nawet z podskórnymi niedoskonałościami. Maseczka bardzo pomogła mi w momencie, gdy cerę miałam w opłakanym stanie.
Inne intensywniejsze maseczki to glinki, szczególnie upodobałam sobie zieloną. Najlepiej wypadają po zmieszaniu z żelem aloesowym i olejkiem. Każda glinka ma nieco inne działanie, więcej o tym pisałam tutaj, a tu zdradzam sposoby na te minerały.  

Na mojej twarzy czasem lądują też inne maseczki. Aktualnie mam dwie od Banii Agafii. Jedna jest odmładzająca, a druga tonizująca. O ile do pierwszej przekonałam się po czasie, druga nie bardzo mi odpowiada. Często przy jej noszeniu towarzyszy mi uczucie pieczenia, a jej zapach jest nieco drażniący. 

Tonizacja i nawilżenie


Nawilżenie twarzy wygląda u mnie tak samo, jak rano: żel aloesowy i olejek z pestek malin.
Pod oczy natomiast trafia krem arganowy od Nacomi. Będzie dobry dla skóry niewymagającej. Do ust używam pomadki Alterry lub lanomaści z Ziai

Jestem ciekawa, jak u Ciebie wygląda pielęgnacja. Czego jest więcej, a czego mniej? 



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+