Kosmetyki do makijażu z Sephory – obraz posta

Kosmetyki do makijażu z Sephory

Pierwszy raz miałam okazję testować kosmetyki Sephory. Jak się u mnie sprawdziły? Co jest hitem, a co bublem? 

W adwentowym kalendarzu z Sephory znalazło się kilka produktów firmy. Pierwszy raz miałam z nimi styczność i znalazłam wśród nich kilka, które bardzo mi się spodobały. Pomyślałam, że warto stworzyć takie zbiorcze zestawienie i zebrać opinie na temat każdego kosmetyku.


Lakier do paznokci

Zacznę od bubla, którego jedynym plusem jest kolor. Rozczarował mnie od samego początku. Duży i niewygodny pędzelek utrudniał malowanie, ciężko było pokryć paznokieć dokładnie. Lakier wysychał długo, a odprysk pojawił się już następnego dnia (mimo użycia top coatu), a u mnie z reguły nie ma problemu w utrzymywaniu się lakieru. Nie polecam.


Cień do oczu (298 Tiramisu)

Ciężko określić mi jego wykończenie. Nie jest to mat, nie jest to też cień błyszczący, nie zawiera żadnych drobinek. Najłatwiej chyba byłoby powiedzieć o nim: Mat z lekką poświatą.
Kolor to ciemny brąz, więc używam go do zewnętrznego kącika. Ma dobrą pigmentację, rozciera się z łatwością, jednak nie trzyma się powieki cały dzień. Po kilku godzinach wyraźnie blednie, co niestety sprawia, że nie jest wart swojej ceny.


Czarna kredka

Kredka jak kredka. Nie ma w niej nic niezwykłego. Dobra, miękka i nie sprawia trudności w malowaniu.

Eyeliner

Tutaj mam nieco problem z oceną produktu. Zacznę od tego, że nie noszę czarnych kresek. Rzadko mam jakiekolwiek, ale czerń na moich powiekach ląduje jeszcze rzadziej.
Ogólnie kolor, konsystencja i trwałość produktu jest w porządku. Gorzej ma się sprawa z opakowaniem. Eyeliner miał być przedłużeniem palca, dlatego ma specyficzną i krótką zakrętkę. Mnie z palca niestety spada, więc pozorne ułatwienie okazało się sporym utrudnieniem. Bardzo ciężko używa mi się tego eyelinera i myślę, że nie warto go nabywać. Nawet fani gadżetów nie będą zadowoleni.


Wosk do brwi

Mam ciemne (prawie czarne) i gęste brwi. Z tego też powodu nie używam produktów do ich zabarwienia. Przydają się jednak takie, które choć trochę zapanują nad ciągłym „czochraniem” się włosków. Ten wosk jest pierwszym takim produktem, jakiego używam, więc nie miałam względem niego wielkich wymagań. Po jego nałożeniu brwi są nieco błyszczące, ale również dobrze ułożone. Na początku czuć nieco wosk na skórze, jednak to uczucie szybko mija. Brwi są w dobrym stanie przez kilka godzin, dopiero potem potrafią się nieco buntować. Dla osób, które nie mają mocno niesfornych brwi, będzie to produkt idealny.


Róż

Kolor, który mam, jest przepiękny. Naturalny, delikatny i z minimalną nutą brzoskwini. Dla mnie jest to odcień trafiony w dziesiątkę! Pigmentacja produktu jest bardzo dobra, za pierwszym razem nieco z nim przesadziłam, ale bez problemu udało mi się to rozetrzeć. Trwałości też nie mogę nic zarzucić. Dobry produkt, po który będę sięgać z chęcią, chociaż nie wiem, czy jest wart swojej ceny. Ładny i tani róż można dorwać np. z Makeup Revolution.


Konturówka

Z łatwością można obrysować nią kształt ust. Jest bardzo pomocna przy ich makijażu, szczególnie że jestem posiadaczką asymetrycznych warg i przy ciemniejszych kolorach widać, gdy ich nie skoryguję. Konturówka tworzy dobry duet z pomadką, o której mowa za chwilę.

Pomadka

Na koniec zostawiłam największą perełkę tego zestawienia. Pomadka rozkochała mnie w sobie już po pierwszym użyciu. Ma piękny, intensywnie czerwony kolor, a ja uwielbiam takie nosić. Konsystencja nie jest za gęsta, dzięki czemu produkt z łatwością sunie po ustach. Z aplikacją ani razu nie miałam żadnych problemów. Pomadka po krótkim czasie staje się matowa, jednak nie wygląda sucho. Nie ma też mowy o brzydkiej i nieprzyjemnej skorupie.
Trwałość kilkugodzinna. Miałam problem ze zmyciem swatcha na ręce. Nawet przy jedzeniu i piciu nie ściera się zbyt mocno (unikałabym jednak tłustych potraw).
To, co zadecydowało o tym, że pomadka jest u mnie hitem, to komfort noszenia. Pomadki nie czuć na ustach, a przesuszenie po całym dniu jest minimalne. Nie miałam jeszcze płynnej matowej pomadki, która zachowywała się tak dobrze. Jestem z niej bardzo zadowolona i cieszę się, że mogłam ją wypróbować. W przyszłości z pewnością sięgnę po inne kolory, bo na razie jest to mój numer jeden!

Na koniec swatche kosmetyków:


Od lewej: kredka, eyeliner, konturówka, pomadka, róż, cień

Znasz któryś z tych kosmetyków? Co z Sephory możesz mi polecić? 



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+
Poprzedni post
Moja kolekcja pomadek
Następny post
Ogromne denko #1/2018