Ulubieńcy roku 2017 – obraz posta

Ulubieńcy roku 2017

Ulubieńcy roku to zestawienie najlepszych z najlepszych. Nie ma tutaj miejsca na żadne kompromisy. W ulubieńcach miesiąca znajdowały się produkty z wadami, ale tutaj tego nie będzie. Napiszę tylko o tych kosmetykach, które są naprawdę warte uwagi. 

W zeszłym roku przetestowałam dużą ilość kosmetyków. Jednak niewiele z nich zachwyciło mnie na tyle, aby o nich pisać. Ulubieńców dużo nie będzie, ale w końcu liczy się jakość, nie ilość. 

Akcesoria:

1. Pędzel do pudru, Sunshade Minerals


Mam go prawie rok. Do kupienia zestawu stosunkowo tanich pędzli (około 50 złotych za dziewięć sztuk) podchodziłam dość sceptycznie. Nie byłam pewna, czy marka Sunshade Minerals jest warta wypróbowania, na szczęście moje obawy szybko zostały rozwiane. W pędzlu do pudru zakochałam się od pierwszego użycia. Ma miękkie, przyjemne i puchate włosie. Trzonek jest solidny, mały i lekki, co ułatwia pracę.
Pędzel dalej wygląda dobrze. Starł się z niego napis, a włosie minimalnie wypadło w jednym miejscu (nie ma to jednak żadnego wpływu na codzienne stosowanie).
Ten pędzel z pewnością spodoba się osobom, które tworzą swój pierwszy zestaw pędzli lub mają ich niewiele. Zestaw warto kupić właśnie dla tej jednej sztuki. 

2. Celulozowe gąbeczki 


Miałam dwa rodzaje tych gąbeczek: słynne Calypso oraz takie biedronkowe. Te drugie są zdecydowanie lepsze. Delikatniejsze i do tego tańsze. Tego typu gąbek używam do zmywania maseczek, chociaż zdarzyło mi się również ściągać za ich pomocą olejek do demakijażu – w obu przypadkach radzą sobie świetnie. Zagoszczą u mnie na stałe. 

Pielęgnacja:

3. Żele pod prysznic, Dove


Ten produkt powinien pojawić się już rok temu, ale o nim zapomniałam. Teraz naprawiam swój błąd, bo te żele są zdecydowanie najlepsze ze wszystkich. Używam tylko ich (bardzo rzadko zdarzy się użyć innego produktu) i nie zamierzam z nich rezygnować. Mają ładne zapachy, dobrze myją, a skóra jest po nich delikatnie nawilżona. Wydajność również jest dużym plusem. Jedna butelka wystarczy na 2-3 tygodnie przy używaniu przez siedem osób!
Nie mam ulubionego zapachu, stosuję je na zmianę. 

4. Maseczka węglowa 3w1, Biotaniqe


Jak na razie jest to najlepsza maseczka oczyszczająca, jaką używałam. Aktualnie widzę mniejsze efekty po jej stosowaniu (możliwe, że moja skóra się do niej przyzwyczaiła), więc po skończeniu drugiego opakowania, zrobię sobie od niej przerwę. Nie zmienia to jednak faktu, że maseczka zostawia skórę czystą, wygładzoną, z mniejszą ilością zaskórników i nieco zwężonymi ujściami mieszków włosowych. Nada się dla cer trądzikowych i tłustych.  

5. Serum korygujące, Bielenda


Hit, który odkryłam dopiero niedawno. Pisałam o miesięcznych efektach, obecnie moja skóra wygląda jeszcze lepiej. Serum pomogło na przebarwienia (znacznie je rozjaśniło) i powstrzymuje pojawianie się wyprysków. Chodzenie bez podkładu to teraz żaden problem.

6. Krem nawilżający pod oczy, Vianek

Nie mam zdjęcia tego kremu, ale wspomnienia o działaniu dalej pozostały. To zdecydowanie najlepszy krem pod oczy na dzień. Skóra jest po nim wygładzona, lekko napięta i nawilżona, bez problemu współpracuje z różnymi korektorami, szybko się wchłania. Do tego ma naturalny skład. Dla mojej niezbyt wymagającej skóry pod oczami jest rewelacyjny. 

7. Lanomaść, Ziaja

Produkt, który znalazł swoje zastosowanie w pielęgnacji ust. Pomógł w momencie, gdy moje wargi były mocno przesuszone. Stosuję go na noc i nie zamierzam rezygnować.

8. Balsam do ust, EOS

Zastanawiałam się, czy go tu zamieszczać. Z początku uważałam, że to taki średniak, ale z czasem bardzo polubiłam się z tym balsamem. Ładne opakowanie, ciekawy zapach, naturalny skład i duża wydajność.  Nadaje się pod matowe pomadki, ale solo również marnie nie nawilża. Nie jest to najlepszy nawilżacz, ale bardzo przyjemny gadżet do torebki. 

Kolorówka:



9. Puder transparentny, Miss sporty

Dużo osób tego pudru nie lubi. Narzekają na bielenie i słabe matowienie. Moje zdanie jest zupełnie odwrotne. Puder matuje na wiele godzin, stapia się ze skórą, jest niewidoczny. Nie zapycha, nie uczula. Tani i wydajny. Z pewnością będzie moim niezbędnikiem. 

10. Matowy cień do powiek, My Secret

Tani, beżowy cień, który świetnie sprawdza się do wyrównania kolorytu całej powieki. Nieco się osypuje, ale jego pigmentacja potrafi wszystko wynagrodzić. Mam ochotę na więcej cieni tej marki. 

Tak prezentuje się moje TOP 10. Jak widać, króluje tutaj pielęgnacja, ponieważ to właśnie jej poświęcam zdecydowanie większą ilość czasu. Jak wyglądają Twoi ulubieńcy? 



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+