Miesięcznik: Podsumowanie grudnia #8 – obraz posta

Miesięcznik: Podsumowanie grudnia #8

Powoli dobiega końca ostatni miesiąc w roku! Dopiero co spędzałam sylwestra, a teraz czeka mnie kolejny. Czas mija zdecydowanie za szybko. Rok kończę tradycyjnym wpisem, jakim jest miesięcznik. Co działo się u mnie w grudniu?


Na wstępie ostrzegam, że krótko nie będzie. Najlepiej zaparz sobie herbatę albo weź jakieś ciacho (jedno nie wyklucza drugiego), bo w grudniu dużo się u mnie działo.


Święta, święta i po świętach


Wszystkie serniki zjedzone? Sama pewnie aktualnie ważę z kilogram więcej, ale się tym nie przejmuję, bo i tak nie mam wagi, więc tego w żaden sposób nie sprawdzę. 

Święta jak zwykle minęły szybko. Teraz czas wrócić do rzeczywistości i w końcu zabrać się do roboty, chociaż po paru dniach rozleniwiłam się na dobre. Też tak masz?


Blog | Social Media


Postanowiłam wziąć udział w Blogmasie – akcji, która ma na celu odliczanie dni do świąt. Nie podołałam każdemu tematowi, bo decyzję o udziale podjęłam za późno, by na wszystko się przygotować. Mimo to na moim fanpage'u pojawiło się kilka postów w grudniowej odsłonie. 

Co ogólnie mogę powiedzieć o Blogmasie? To, że akcja bardzo mi się podobała i na pewno za rok znowu wezmę w niej udział, ale wtedy postaram się publikować coś zdecydowanie częściej.


Drugą akcją, do której się dołączyłam, było #pokażswojątoaletkę. Z tej okazji na blogu pojawił się wpis, w którym nieco opowiadam o swoim kosmetycznym kąciku. Pomysł uważam za strzał w dziesiątkę i mam nadzieję, że jeszcze wielokrotnie będę brała udział w takich akcjach.


Kolczyk


Kto mnie śledzi na Instagramie, ten wie, że ostatnio zrobiłam sobie dodatkowy kolczyk w uchu. Takie zdobienie chodziło za mną od trzech lat, więc w końcu postanowiłam je wykonać. Górna chrząstka nieco bolała, ale potem poszło już gładko. Minusem jest to, że przebicie długo się goi. U mnie przez tydzień było w porządku, a teraz ciągle coś się z nim dzieje. Wiedziałam, że nie będzie lekko, ale kompletnie nie żałuję takiej decyzji.


Studia


O uczelni czasem wspominam, w sumie głównie na nią narzekam, chyba już taka jestem i narzekać lubię. Powoli zbliża się termin do oddania jednego projektu, a ja jestem dopiero w połowie pisania i chęci do zabrania się za resztę nie ma. Coś czuję, że następne dwa dni będą dość intensywne pod względem pisania. Niestety pracy, a nie wpisów na bloga. 

Z moimi studiami wiąże się jednak też jeden dobry dla mnie aspekt. Skorzystam z okazji i się tutaj perfidnie pochwalę. Udało mi się dostać stypendium rektorskie! To miłe, gdy nasza praca zostaje doceniona. 


Blogerska wycieczka do ZOO


Wrocławskie ZOO jest jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych w Polsce. Sama uwielbiam tam chodzić, więc skorzystałam z okazji, aby zwiedzić afrykarium po zamknięciu – bez tłumów ludzi. 

Usłyszeliśmy chwilę na temat różnych akcji, jakie ZOO prowadzi, jak wygląda praca tam i jak ważna jest ochrona gatunków. Gorąco polecam takie wyjście!


Niedobór witaminy


Od lipca ciągle nawraca do mnie problem suchych ust. Momentami jest naprawdę źle. Próbowałam różnych specyfików, ale żaden nie chciał usunąć problemu. Trochę poczytałam i dowiedziałam się, że w ten sposób objawia się niedobór witaminy B2 (dodatkowo mogą wypadać włosy, co też u mnie się pojawiło). Postanowiłam spróbować i rzeczywiście to pomogło! Nie wiem, na ile mam do czynienia z efektem placebo, ale moje usta aktualnie wyglądają dużo lepiej. Czerwień wargowa nie wylewa się ponad kontur ust i nie jest już tak sucha.


Filmy


Teraz nieco popkulturalnie, ponieważ w grudniu dwa razy wybrałam się do kina. Oba filmy łączyła ta sama tematyka - komiksowi bohaterzy.


Justice League
- Byłam bardzo ciekawa tej produkcji, mimo że filmy z uniwersum DC nie robią zbyt dobrego wrażenia (Człowiek ze stali jest zdecydowanie najgorszym filmem, jaki kiedykolwiek widziałam). Tym razem nie było jednak źle. Do ideału jeszcze nieco brakuje, ale wszystko w końcu idzie dobrą drogą. Plusem tego filmu zdecydowanie było pojawienie się różnych postaci i wyważenie ich siły (np. Flash ma mocne zdolności, ale potrafi się potknąć, brak mu praktyki i techniki). Nie lubię, gdy w tego typu filmach nagle osłabiają bohatera, aby nie mógł od razu pokonać głównego wroga. 

Jeśli chodzi o klimat, był mniej mroczny i bardziej przyswajalny dla widza. Minusem tego filmu są niestety efekty specjalne, które mi się po prostu nie podobają. Nie mój styl, nieco wyolbrzymione i dość specyficzne, ale wątpię, aby w przyszłości miało ulec to jakiejś zmianie. 

Ogólnie polecam fanom gatunku.


Thor: Ragnarok – Typowy marvelowski film, czyli nieco słabych, a nieco dobrych żartów, klimat przypominający film familijny i luźna atmosfera. Sama mam dość mieszane uczucia. Przyjemnie się go oglądało, chociaż chyba pierwsza część nieco bardziej przypadła mi do gustu. 

Było parę scen, które bardzo mi się podobały, ale momentami miałam wrażenie chaosu, zbyt dużego natłoku niepotrzebnych rzeczy i dłużyzn na siłę. Żałuję też, że oglądałam wcześniej trailer, bo miałabym większą niespodziankę i pewnie lepiej bawiłabym się na tym filmie.


Sylwester


Sylwester zbliża się wielkimi krokami. Masz na niego jakieś specjalne plany? U mnie pewnie skończy się siedzeniem w domu i graniem w planszówki, do imprezowej dziewczyny mi daleko. 



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+