Holi Pop - krem BB od Holika Holika – obraz posta

Holi Pop - krem BB od Holika Holika

Do tej pory nie udało mi się znaleźć podkładu idealnego, wciąż testuję różne formuły. Do azjatyckich kremów BB ciągnie mnie od dawna, dlatego sięgam po nie z wielką chęcią. Ostatnio miałam okazję używać Holi Pop marki Holika Holika. Czy to spotkanie okazało się udane?  

Cena i opakowanie 

Ten krem BB jest dość nowy na naszym rynku Występuje w kilku wersjach, ja posiadam matową. Za 30 ml zapłacimy około 50 złotych. 
Opakowanie jest kolorowe i proste. Tubka nie wyciska za dużo produktu, więc nie trzeba się martwić, że coś zmarnujemy. Wygodna w użyciu, nie mogę nic jej zarzucić.  

Kolor i krycie 

 

Kolor tego kremu jest jasny i nieco wpadający w szarość, ale dopasowuje się do twarzy. Od razu po lecie byłam na niego trochę za ciemna, wtedy tworzyłam mieszankę z odrobiną Healthy Mix (numer 52) od Bourjois. Produkt zyskiwał żółte tony i robił się odrobinę ciemniejszy. Nie wpływało to jednak na jego właściwości, zachowywał się tak samo, gdy używałam go solo.
Krycie to dla mnie średnie z plusem. Nie miałam lepiej kryjącego kremu BB, ale znajdą się podkłady, które dają radę więcej zakryć. Pod tym względem byłam z niego zadowolona i bardzo pozytywnie zaskoczona. 

Trwałość i wykończenie 

Każdy podkład pudruję i z tym nie było inaczej. Mimo że dawał ładne satynowe wykończenie, chciałam go dodatkowo utrwalić. Na twarzy trzyma się wiele godzin. Pod koniec dnia może pojawić się delikatne świecenie i starcie kremu w niektórych miejscach.

Dobry czy nie?  

Na twarzy produkt wygląda bardzo ładnie. Daje naprawdę niezłe krycie (nie przykryje większych niedoskonałości, te potrzebują korektora). Utrzymuje się długo, a skóra po nim nie świeci jak bombka choinkowa. 
Z początku byłam z niego bardzo zadowolona i myślałam, że nasza współpraca okaże się owocna. Niestety, to co dobre szybko się kończy i produkt mnie zapchał. Wiem, że to kwestia indywidualna, a mnie często zapychają podkłady, ale nie polecałabym go osobom, które też są podatne na takie coś. Jeśli jednak nie masz z tym problemów, być może okaże się to być trafioną inwestycją.  

Muszę szukać dalej z nadzieją, że w końcu trafię na Świętego Graala.  




Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+