#PST, czyli akcja pokaż swoją toaletkę – obraz posta

#PST, czyli akcja pokaż swoją toaletkę

Gdy w sierpniu się przeprowadziłam, organizacja moich kosmetyków uległa pewnym zmianom. Chodził za mną wtedy temat na wpis, który przybliżałby to, jak wszystko u mnie wygląda. Ostatecznie go nie napisałam, ale dzięki akcji #pokażswojątoaletkę powracam z tematem.

Na początku pojawi się pewne „ostrzeżenie”. Nie jestem typową blogerką, jeśli chodzi o zawartość kolorówki. Powiem wręcz, że moje zbiory są dość skromne. Bez problemu będę mogła pokazać dziś wszystko. Nie oznacza to oczywiście, że
produktów jest mało (np. wśród pomadek zebrała się spora
gromadka).

Mojemu makijażowemu kącikowi daleko do pięknej organizacji. Wszystko leży na sobie, bo miejsca mam tak mało, że nie da się tego inaczej ułożyć. Marzy mi się komoda z wieloma szufladami, gdzie mogłabym wszystko nieco lepiej zagospodarować. Na razie jednak nie jest to możliwe, więc jestem zmuszona radzić sobie z tym, co mam. W takim razie jak to wszystko u mnie wygląda?

To, co widzisz na zdjęciu powyżej, to cała moja kolorówka. Wszystko mieści się w jednym plastikowym koszyku, trzech drewnianych szufladkach (czwarta zajęta jest przez gumki i spinki do włosów) oraz wszędzie dookoła.
Te rzeczy trzymam w sypialni, niedaleko okna. Nie są jednak narażone na działanie promieni słonecznych, w końcu chcę, aby posłużyły mi jak najdłużej.  

W koszyku znajdują się produkty, po które nie sięgam codziennie. Mam tam podkłady, kremy BB, mineralne rozświetlacze, bibułki matujące, sztuczne rzęsy, róże i bronzer, kolorową paletę cieni i zapasowy tusz do rzęs.
Obok koszyka leżą trzy mgiełki do ciała, które aktualnie używam.

Na drewnianej półce kładę kosmetyki, po które sięgam każdego dnia. Z pielęgnacji będzie to olejek malinowy, lanomaść czy pomadka Sylveco. Z kolorówki dwa podkłady, puder, palety cieni. A do tego wszystkiego oczywiście pędzle. Nie mam ich dużo, wszystkie trzymam w plastikowej osłonce na doniczkę.  

Co kryją szuflady?  


Szuflada numer jeden: Pomadki! Kto ich nie lubi? Maty i te kremowe. Lepsze i gorsze, różnokolorowe. Znajdzie się również coś nawilżającego. W formie konturówek, płynnych pomadek i tradycyjnych szminek. Sztuk około trzydziestu, pewnie nieco więcej.  Tutaj zdecydowanie nie ma mowy o minimalizmie, ale ja naprawdę się staram! 

Szuflada numer dwa: Rzeczy do twarzy. Korektory pod oczy, rozświetlacze, bronzer i róż. Oprócz tego bazy pod makijaż i pigmenty do powiek.  

Szuflada numer trzy: Różności, ale głównie dotyczą oczu. Tusz do rzęs, żel do brwi i masa kredek oraz eyelinerów. Do tej szuflady sięgam w sumie głównie po dwa pierwsze produkty. Reszty używam okazjonalnie. Dodatkowo mieści się tam temperówka, zalotka i biała farbka do twarzy z Kryolanu. 

Kosmetyki omówione, ale to nie koniec naszej wycieczki. Czas jeszcze na gwóźdź programu. 


Nie umiem robić zdjęcia lustra :( Nie żebym inne umiała robić.

Duże lustro na drzwiach szafy to miejsce, gdzie najczęściej się maluję. Jedynie cieni używam przy mniejszych lusterkach w paletach. Wiem, że nie wszyscy byliby zadowoleni z takiego rozwiązania, ale dla mnie jest bardzo wygodne. Czasem siadam na dywanie, a czasem maluję się na stojąco.  

Do pięknej toaletki mojemu kącikowi jeszcze daleko. Wszystko jednak dobrze funkcjonuje, w moim przypadku się sprawdza, dlatego nie mogę narzekać. Kiedyś oczywiście chciałabym nieco to przeorganizować, bo liczba kosmetyków kolorowych rośnie i coraz częściej brak mi na nie miejsca.  

Cieszę się z dołączenia do akcji. Uważam, że pomysł na nią był znakomity. Koniecznie zajrzyj jeszcze do pozostałych dziewczyn:  
- Delishe
- Minimalniee
- Basia Blog
- Hellojza About Beauty
- Vejjs Blog
- Blonde Bangs
Moje imponderabilia
- Elf Naczi
- Joy of Jelly
- Ag
nieszka bloguje
- Beat the boredom 
- Zmieniony rytm 
- Candy Killer (wpis w piątek)
- Julialoveslive 
(wpis w piątek)
- Like a porcelain doll (wpis w piątek)



Udostępnij przez Facebook Udostępnij przez Twitter Udostępnij przez Google+