Miesięcznik: Podsumowanie września

Kolejny miesiąc za nami. Wspominałam już, że ten czas szybko leci?


Urodziny i poznajmy się lepiej


Wrzesień to czas moich urodzin. W ostatni dzień minionego miesiąca stuknęła mi dwudziestka! Z tej okazji na blogu pojawił się specjalny post, w którym nieco o sobie opowiadam. Zajrzyj do niego, jeśli tylko masz ochotę.


Post warzywno-owocowy


We wrześniu postawiłam również na krótkie oczyszczanie organizmu. Cały tydzień spędziłam na diecie warzywno-owocowej, a potem przez kilka dni z niej wychodziłam. Takie posty warto robić sobie od czasu do czasu. Niektórym wystarczy jeden dzień, ale są tacy, którzy potrafią wytrwać na niej nawet półtora miesiąca. Sama chciałam zobaczyć, jak będę się czuć na takiej diecie i po jej zakończeniu. Szczerze pisząc, byłam zaskoczona. Zaskoczona tym, że przez cały tydzień nie pojawiły się u mnie żadne dolegliwości (czytałam o bólach głowy, osłabieniu), ale również tym, że po skończonej diecie nie czuję żadnej różnicy. Miałam nadzieję, że taka dieta doda mi energii i pozbędę się niektórych dolegliwości. Wiem, że tydzień to za mało czasu na dogłębne zmiany, ale liczyłam na cokolwiek. Jedyne, co dostrzegłam, to strata 1,5 kilograma wagi (do tej pory nie przytyłam), ale na tym akurat mi nie zależało.

Najprawdopodobniej za rok spróbuję postu jeszcze raz, ale wtedy na co najmniej dwa razy dłużej. Znasz może ten post? Jak sprawa wyglądała u Ciebie?


Film


Wiesz co? Zaczęłam się zastanawiać, skąd wzięło się przekonanie, że jeśli coś wyprodukował Netflix, to musi być to dobre. Obejrzałam już parę filmów i seriali, które właśnie od Netflixa są i zdarzają się przeciętniaki lub nawet słabe produkcje. Ostatnio zabrałam się w końcu za film „Aż do kości” i nie będę ukrywać, że znowu się zawiodłam. Po zwiastunie spodziewałam się mocnego filmu, a dostałam taki... nijaki? To nie tak, że film był zły. Nie nudziłam się na nim i na swój sposób mi się podobał, jednak liczyłam na coś lepszego, skoro poruszona została taka tematyka. Odniosłam wrażenie, że film anoreksję traktuje bardzo lekko, a lekarz (w tej roli Keanu Reeves), który miał mieć niekonwencjonalne metody, okazał się jakimś coachem z radami typu: „Weź się w garść”. Trochę słabo, jeśli chodzi o rozmowę z osobą z zaburzeniami...

Był to drugi film w tym roku opowiadający o anoreksji. Okazał się dużo lepszy od „Feed”, ale to dalej jeszcze nie to. Mam nadzieję, że kiedyś stworzy ktoś dobry film na ten temat, bo warto o tym mówić.


Seriale


Jeśli szukasz serialu z dobrym aktorstwem, ciekawymi bohaterami i wciągającą historią, to polecam Ci „Broadchurch”. Ta brytyjska produkcja ma trzy sezony (każdy po osiem odcinków), więc nie jest długa. Sama całość obejrzałam w pięć dni. Serial opowiada o zabójstwie chłopca, które wstrząsa mieszkańcami tytułowego miasteczka. Dwójka głównych bohaterów, którzy prowadzą śledztwo, jest zdecydowanie jednym z ciekawszych serialowych duetów. „Broadchurch” wyróżnia się również niepowtarzalnym klimatem i pewnego rodzaju normalnością. Postacie nie są idealne i dzięki temu wydają się bliższe widzowi. Serial jest naprawdę nietypowy, nigdy nie oglądałam czegoś podobnego. Bardzo żałuję, że nie będzie kolejnego sezonu, bo serial miał w sobie coś niepowtarzalnego. 


Drugim serialem, który obejrzałam, jest „Stranger Things” (tylko osiem odcinków, chociaż niedługo wychodzi nowy sezon). Kolejna produkcja Netflixa, z którą miałam ostatnio do czynienia i tym razem było zdecydowanie lepiej. Serial z pewnością spodoba się osobom, które gustują w rzeczach nietypowych/zjawiskach nadprzyrodzonych. Ciekawa produkcja, na pewno warto się nią zainteresować.


Choroba


Miesiąc kończyłam ponad tygodniową chorobą. Tylko zaczęła się jesień, a ja od razu złapałam przeziębienie (bez wychodzenia z domu). Już zapomniałam, jak bardzo nienawidzę chorować, a niestety z moją słabą odpornością zdarza mi się to bardzo często. Trzymam kciuki, żeby przez najbliższe miesiące unikać chorowania!


A co u Ciebie słychać? Może masz do polecenia jakiś film lub serial, który ostatnio Cię zachwycił?