Płyn micelarny vs płyn dwufazowy

Mój demakijaż zawsze składa się z trzech kroków: płynu, olejku i pianki/żelu. Jeśli chodzi o pierwszy produkt, używam płynów micelarnych i dwufazowych. Zawsze tych, które akurat wpadną mi w ręce. Tym razem jednak przyjrzę się im nieco lepiej i napiszę o różnicach pomiędzy nimi. Dodatkowo porównam ze sobą dwa produkty od Biotaniqe, które ostatnio otrzymałam od producenta w ramach testów. 

Płyn micelarny – Jak sama nazwa mówi, zawiera micele. Składają się one z jonów, które posiadają część hydrofilową ("lubiąca" wodę) i hydrofobową ("nielubiąca" wody). Budowa miceli sprawia, że pochłaniają one tłuszcze (sebum) oraz zanieczyszczenia. Ten rodzaj płynu używamy do demakijażu, oczyszczenia i odświeżenia twarzy oraz tonizowania

Płyn dwufazowy – Składa się z dwóch warstw (faz): wodnej i oleistej. Przed użyciem należy nim wstrząsnąć, aby obie fazy chwilowo się połączyły. Nadaje się do demakijażu (nawet wodoodpornych produktów), zazwyczaj zostawia po sobie tłustą warstwę. 

Skoro widać już różnicę, czas na porównanie dwóch produktów. Żeby było sprawiedliwie, każdego stosowałam na połowie twarzy. Dzięki temu mogłam porównać je od razu i po kilkunastu użyciach wyrobić sobie opinię. 

Jak zwykle zacznę od spraw technicznych. Marka Biotaniqe opiera swoje kosmetyki na wodzie pro.aQua. Ich produkty można dostać w Rossmannie, woda micelarna kosztuje niecałe 13 złotych i zawiera 250 ml produktu. Płyn dwufazowy jest dwa razy mniejszy (dobry na wyjazdy) i kosztuje 10  złotych, jednak czasem można dorwać je na promocjach. 

Oba płyny, które testowałam, zamknięte są w plastikowych butelkach (niebieskiej i zielonej). Szata graficzna jest przejrzysta i estetyczna. Na opakowaniach znajdują się listki, które zdecydowanie dodają im uroku. Na zdjęciach nie udało mi się do końca ich uchwycić, ale na żywo wyglądają naprawdę ładnie. Butelkom nie mogę nic zarzucić. Podoba mi się ich minimalistyczny wygląd, łatwo je otworzyć i nic się z nich nie wylewa. 

Woda micelarna


Ma bardzo delikatny zapach. Kojarzy się ze świeżością. Po wylaniu zawartości na wacik widzimy przeźroczysty płyn. Produkt bez problemu radzi sobie z demakijażem oczu i twarzy. Ani razu nie obudziłam się z "pandą" po tusz do rzęs. Płyn nie podrażnia i co najważniejsze, nie piecze w oczy. Zawsze obawiam się tego przy testowaniu nowych produktów, ale tym razem nie spotkałam się z żadną nieprzyjemnością. Spełniła swoją funkcję i jestem z niej naprawdę zadowolona. Najprawdopodobniej będę do tego płynu wracać, chyba że mi się znudzi, bo jest bardzo wydajny. 

Płyn dwufazowy


Po wymieszaniu faz uzyskuję prawie bezbarwny płyn (czasem odrobina jest lekko zielona). Zapach jest podobny do poprzednika, delikatny i świeży. Produkt również radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Nie wiem, jak jest z kosmetykami wodoodpornymi, bo takich nie używam. Pod względem demakijażu nie widzę żadnej różnicy w obu kosmetykach. W takim razie, co jest w nim innego? Przede wszystkim ta dwufazówka potrafi nieco szczypać w oczy. Nie jest to mocne pieczenie, ale wolę unikać występowania jakiegokolwiek. Płyn pozostawia po sobie lekki, tłusty film, który po chwili się wchłania. Spodziewałam się, że będzie gorzej, bo miałam kiedyś płyn dwufazowy, który był naprawdę tłuściutki. Za plus mogę jeszcze uznać fakt, że płyn nie tworzy mgły przed oczami. 

Płyn micelarny zdecydowanie zwyciężył w tym pojedynku. Oba produktu wykorzystam, ale to właśnie do micela będę wracać, bo szukam produktów, które w żadnym stopniu nie będą negatywnie działać na moje oczy, a ten właśnie to mi zapewnia. Spełnił dobrze swoją funkcję i nie mam mu nic do zarzucenia. Płyn dwufazowy też nie jest zły, ale osobom bardzo wrażliwym raczej bym go odradzała.

Jakich płynów częściej używasz? Znasz te od Biotaniqe?