Denko #3/2017

Kilkakrotnie wspominałam, że zużywanie kosmetyków idzie mi dosyć wolno, dlatego dzisiaj zapraszam na mini-denko. 

Produktów nie będzie wiele. Każdy z nich jest z kategorii pielęgnacji, bo to jednak te kosmetyki udaje mi się wykańczać o wiele szybciej. Nie będę przedłużać, zapraszam do czytania!


1. Garnier, płyn micelarny 3w1 do skóry wrażliwej

Podejrzewam, że ten płyn zna już każdy. Słyszałam o nim same dobre rzeczy, więc musiałam go w końcu wypróbować i... nie byłam zachwycona. Jestem chyba jedną z niewielu osób, które tego micela nie uważają za hit. To nie tak, że był to zły produkt, ale uważam go za średniaka. Czasem nie radził sobie z tuszem, a to właśnie głównie na demakijażu oka zależy mi, gdy stosuję płyny. Plusem na pewno jest jego wydajność (używałam go około pięciu miesięcy) i fakt, że nie podrażnia skóry. Raczej do niego nie wrócę, chociaż jeżeli kiedyś przypadkiem do mnie trafi, to pewnie go zużyję. 


2. Holika Holika, żel aloesowy

Będzie krótko. Jest to pozycja obowiązkowa na mojej liście kosmetyków i od wielu miesięcy używam go bez przerwy. Mam kolejne opakowanie i na razie nie zamierzam się z nim rozstawać. Żelu używam codziennie pod makijaż i często również wieczorem. Więcej o jego zastosowaniach pisałam w tym poście


3. Bania Agafii, maseczka dziegciowa

Wspominałam o niej kilka razy. Bardzo lubię tę maseczkę i na pewno wrócę do niej nie raz. Skóra po niej była oczyszczona i uspokojona. Mogę polecić ją szczególnie cerą trądzikowym, tłustym i mieszanym. 


4. Ziaja, naturalny krem oliwkowy "lekka formuła"

Została mi resztka tego kremu, ale jest już przeterminowany, więc trafia do kosza. Lubiłam ten krem, ale był gorszy od swojej pierwotnej wersji bez dopisku "lekka formuła". Odnoszę wrażenie, że ten gorzej się wchłaniał i był mniej przyjemny. Mogę za to pochwalić jego wydajność, bo służył mi długie miesiące. Nie wrócę do niego, ale zwykły oliwkowy z Ziaji na pewno jeszcze kiedyś się u mnie pojawi. 

5. Ziaja, kokosowy balsam do ust

Ten produkt jest dla mnie bublem. Kupiłam go ze względu na zapach (uwielbiam kokosowy krem do rąk), ale oprócz niego balsam nie ma nic do zaoferowania. W ogóle nie czułam nawilżenia, wręcz przeciwnie miałam wrażenie, że produkt dodatkowo wysusza usta. Nakładało się go niewygodnie, zostawiał na ustach białe ślady, które nie wyglądały estetycznie i nie pozwalały na używanie kosmetyku bez lustra. Bardzo zawiodłam się na tym balsamie i nikomu go nie polecam. 

Na dzisiaj byłoby tyle. Wśród zdenkowanych kosmetyków pojawiło się dwóch ulubieńców, a do reszty mam mieszane lub negatywne uczucia. Znacie te produkty?