5 kosmetyków za 10 złotych #2

Tanich i dobrych kosmetyków ciąg dalszy. Co kupić, aby za dużo nie wydać?


Jakiś czas temu na blogu pojawił się pierwszy wpis z tej serii. Dzisiaj opowiem o kolejnych kosmetykach, na które nie wydamy majątku, a mogą dobrze nam służyć.





1. Ingrid Cosmetics, Mineral Silk & Lift (około 10 złotych)


Zacznę od podkładu, który dla wielu jest podstawą makijażu. W tego typu produkty nie żałuję zainwestować nieco większej kwoty, jednak wśród tanich marek również znajdą się takie, które potrafią przypaść do gustu. 

Podkład z Ingrid ma dość gęstą konsystencje i sprawdzi się raczej u skór mieszanych i tłustych. Cery suche mogą mieć przez niego podkreślone skórki. Sama kupiłam ten produkt do mieszania z Healthy Mix Bourjois, ale mogę również używać go solo. Sprawdza się w obu kombinacjach. Na skórze trzyma się cały dzień, a przy pudrowaniu nie zaczynam się szybko świecić. Bledsze osoby mogą być zadowolone z najjaśniejszego odcienia, chociaż obawiam się, że dla mega bladziochów i tak będzie odrobinę za ciemny. Drobnym minusem jest również to, że podkład potrafi odrobinę ściemnieć. U mnie jest to nieznaczne i dobrze dopasowuje się do twarzy. 

Jego krycie oceniam na średnie/dobre. Dla mnie jest wystarczające. Za taką cenę naprawdę polecam, tym bardziej, że często można dostać go na promocjach nawet za połowę ceny. 


2. My Secret, Face Illuminator Powder (około 15 złotych)


O tym produkcie mogliście poczytać w moich ulubieńcach roku. Dla niektórych jest to wręcz produkt kultowy i mało kto o nim nie słyszał. Jest to wypiekany rozświetlacz o dość suchej konsystencji. Szczególnie lubię go nakładać palcem na powiekę, ale świetnie sprawdzi się również na kościach jarzmowych. Produkt, który może zyskać wiele funkcji, kosztuje niewiele i jest bardzo wydajny (u mnie zużycie jest nieznaczne, a mam go już trochę). 




3. Golden Rose, Matte Crayon Lipstick (około 12 złotych)


Mam dwie pomadki z tej serii. Jedną uwielbiam, a drugiej nienawidzę. Numer 15 kompletnie nie przypadł mi do gustu i wygląda jak korektor nałożony na usta. Natomiast numer 10 jest całkowicie w moim stylu. Bardzo ładny, przybrudzony róż, który sprawdza się na codzień. Trwałość nie jest powalająca (u mnie utrzymuje się do czterech godzin), ale pomadka zjada się ładnie i równomiernie. Aplikacja jest łatwa, a usta nie przesuszają się zbytnio. Minusem jest to, że kredkę trzeba temperować i pasuje do niej tylko temperówka tej samej firmy. 


4. Lovely, Turquois Wave eyeliner (około 8 złotych)


Ten metaliczny eyeliner o ładnym niebieskim kolorze jest idealny na lato. Nie ma zbyt dużego krycia, więc czasem trzeba nałożyć dwie warstwy, jednak lubię efekt, jaki daje na powiekach. Z pędzelkiem pracuje się bardzo dobrze i bez problemu możemy narysować nim kreski. Jedyny minus to mała pojemność i napisy, które starły się z opakowania. 




5. Biolove, Krem do rąk brownie i pomarańcza (około 13 złotych)


O tym kremie więcej było we wpisie na temat kosmetyków Biolove. Wspominam o nim, bo jest to zdecydowanie mój ulubiony krem do rąk. Ma cudny zapach i dobrze nawilża moje dłonie. Wiem, że będę musiała wypróbować również inne wersje zapachowe. 


Macie których z tych produktów? Lubicie je, czy jest wręcz przeciwnie?