Olejek Isana - jak sprawdza się w myciu pędzli?

O olejku Isana czytałam już chyba wszędzie. W końcu dorwałam go w swoje ręce i zdążyłam już przetestować. Czy u mnie też sprawdził się rewelacyjnie? 

Olejek Isana jest przeznaczony do skóry, jednak większość osób stosuje go do mycia swoich pędzli. Również postanowiłam wypróbować ten produkt właśnie w tym celu. 

Dbanie o pędzle jest bardzo ważne. Zachowanie higieny to priorytet, jeżeli chodzi o makijaż. Chyba nikt nie chce, używać brudnych narzędzi, które są idealnym siedliskiem dla bakterii? Druga sprawa to dbanie o stan pędzli. Mycie ich delikatnymi mydłami, szamponami i płynami sprawi, że będą nam służyć długi czas. 


Olejek Isana można kupić w Rossmannie za około 7 złotych. Produkt jest zamknięty w plastikowej, przezroczystej butelce, zamykanej na klik. Przez cały czas możemy kontrolować ilość pozostałego produktu, co jest zdecydowanym plusem. 

Konsystencja olejku jest... oleista. Dość rzadka i tłusta. Ma żółte zabarwienie i niezbyt przyjazny zapach, który mi kojarzy się z rybą. Z początku nieco mnie on odrzucił i wiem, że nie mogłabym używać tego produktu do ciała. Bałam się również, że moje pędzle mogą "przejąć" ten zapaszek, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Olejek domywa pędzle w kilka sekund. Po dokładnym spłukaniu są czyste, a po wysuszeniu nie zmieniają swojego kształtu. Swoje pędzle myję tak samo jak zawsze. Wciąż używam swojego brush-egga, którego uwielbiam, a teraz do stałych bywalców w mojej toaletce zawita również ten olejek. Uważam, że świetnie radzi sobie z czyszczeniem pędzli. Jest tani, a wydajność również zapowiada się dobrze. Byłby dla mnie ideałem, gdyby miał nieco przyjemniejszy zapach, ale ten drobny mankament jest do przeżycia. 

Z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt. A może już go macie?