Kosmetyki Biolove - recenzja zbiorcza

O kosmetykach Biolove wspominałam już na blogu. Dzisiaj dokładniej przyjrzę się niektórym z nich.

Firma Biolove jest dostępna tylko w Kontigo, jednak większość produktów ma swojego odpowiednika z Nacomi. Obie marki mają tego samego producenta, a ich główne różnice to opakowania i czasem zmieniona kolejność w składzie (któregoś składnika odrobinę mniej, a innego nieco więcej). Sama z Nacomi jeszcze nic nie miałam, ale z pewnością wkrótce coś zdobędę, ponieważ wiem, czego mniej więcej mogę się spodziewać. 

W dzisiejszym poście chciałabym opisać każdy z trzech produktów Biolove, które miałam ostatnio przyjemność testować. 

1. Kokosowy balsam do ciała w sprayu


Zacznę od kosmetyku, który spodobał mi się najmniej. Jestem osobą, która nie lubi mazideł do ciała, a z powodu suchej skóry powinna ich używać. Gdy w końcu sięgam po jakiś produkt nawilżający, najczęściej stawiam właśnie na balsamy, dlatego taki w formie sprayu zaintrygował mnie. Kupiłam go z myślą, że ułatwi codzienną udrękę, jednak w rzeczywistości nie było tak kolorowo. Ten produkt ma zarówno plusy, jak i minusy. Zacznę od tych złych rzeczy, a pierwszą z nich jest nie do końca dobrze działający atomizer. Nie wiem, czy trafiła mi się feralna sztuka, czy każde opakowanie tak ma, jednak pompka dość często mi się zacina, a to niestety aplikacji nie ułatwia. Kolejna rzecz związana z aplikacją, to fakt, że balsam dość mocno się rozpyla i część produktu "ucieka" na podłogę. Najważniejsze jest jednak działanie, które również nie jest powalające. Skóra owszem jest nawilżona, ale dla cer suchych może to być za mało. Sądzę jednak, że taki balsam może idealnie nadać się na lato, gdy potrzebujemy czegoś lekkiego, dlatego z dalszym jego używaniem na pewno poczekam do cieplejszych miesięcy. Plusem na pewno jest łatwość w rozsmarowywaniu preparatu i szybkie jego wchłanianie. Zapach nie za bardzo przypomina mi kokos, ale można określić go jako słodki i przyjemny. Do tego balsamu raczej nie wrócę, chociaż może pewnego dnia skuszę się na wersję malinową. 

2. Krem do rąk brownie z pomarańczą


Moje dłonie są w dobrym stanie i wiele osób zazdrości mi tego, że są takie miękkie. Dzieje się to dzięki temu, że smaruję je dwa razy dziennie. Nigdy nie miałam większych problemów ze skórą na rękach, czasem minimalnie mi się przesuszały. Z tego też powodu jestem zadowolona z większości kremów do rąk, chociaż potrafię ocenić, który sprawdza się u mnie lepiej, a który gorzej.
Z Biolove zdecydowałam się na wersję, która kojarzy się z zimą. Jest to dość mocny i intensywny zapach, który nie będzie odpowiadał każdemu (mojej siostrze kompletnie nie przypadł do gustu). Z początku wyczuwałam bardzo intensywną pomarańczę, teraz bardziej czuję czekoladę, ale dalej jest przełamana zapachem owocu. Mi przypadł on do gustu, więc używam go z przyjemnością. Krem stosuję codziennie rano i otrzymuję wystarczającą dawkę nawilżenia. Trzeba jednak uważać, aby nie nałożyć go za dużo, bo wtedy nie chce się wchłaniać. Z tego produktu jestem zadowolona i na pewno jeszcze do niego wrócę. Mam tylko nadzieję, że oferta zapachowa zostanie nieco poszerzona, bo na razie możemy wybierać tylko pomiędzy trzema wariantami. 

3. Borówkowy peeling do twarzy


O tym produkcie wspomniałam w ostatnich ulubieńcach. Pierwszą rzeczą, która najbardziej mnie urzekła był zapach. Jest to bardzo intensywna borówka, która mocno przypomina mi nadzienie z yogowafla, którego uwielbiałam w dzieciństwie. Peeling ma fioletową barwę i znajduje się w wyciskanej tubce, dzięki czemu aplikacja jest higieniczna. Z początku w ogóle nie zobaczyłam drobinek i zastanawiałam się, czy to na pewno peeling. Okazało się jednak, że produkt owszem ma drobinki, ale są one mikroskopijne. Mimo to radzi sobie ze spełnianiem swojej funkcji i dobrze pozbywa się zrogowaciałego naskórka. Skóra po jego użyciu jest wygładzona i oczyszczona. Peeling miał również nawilżać (po pozostawieniu go przez kilka minut na twarzy), jednak ja nic takiego nie odczuwam. Może rzeczywiście działa w ten sposób, jednak ja jestem przyzwyczajona do mocnej dawki nawilżenia, jakie daje cukrowy peeling ze Skin79, czyli mój największy ulubieniec. Uważam ten produkt za dobry i być może kiedyś wypróbuję również inną wersję. 

Znacie markę Biolove?