Kosmetyczni ulubieńcy stycznia, lutego i marca

W lutym pojawili się ulubieńcy zeszłego roku, a w marcu tego typu post zupełnie wyleciał mi z głowy. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z kosmetykami, które przypadły mi do gustu w ostatnim kwartale. 

Lubię czytać posty z ulubieńcami na innych blogach, ponieważ dzięki nim mogę poznać wiele ciekawych i dobrych kosmetyków. Sama postanowiłam również pisać takie zestawienia, które najprawdopodobniej będą pojawiać się co miesiąc lub dwa. Czasem bywa tak, że testuję wiele nowych kosmetyków i znajduję takie, które są warte uwagi. Innym razem jest tego nieco mniej, więc nie miałabym, o czym pisać.
Nie będę już więcej przedłużać i przechodzę do pokazania Wam moich perełek. 

1. Pędzel do pudru, Sunshade Minerals


Jakiś czas temu kupiłam zestaw pędzli, o którym możecie poczytać w tym poście. Wszystkie bardzo dobrze się u mnie sprawdzają, jednak muszę szczególnie zwrócić uwagę na jeden z nich. Pędzel do pudru zasługuje na wyróżnienie, ponieważ jest bardzo miękki i praca z nim to sama przyjemność. Cieszę się, że wpadł w moje ręce, bo sprawdza się znakomicie. Używam go na co dzień i na razie nie zamierzam tego zmieniać. 

2. Kawowy peeling do ciała, Eveline


Kawowe peelingi już od jakiegoś czasu są bardzo popularne, dzięki świetnemu działaniu kofeiny. Sama używam tego z Eveline i jestem w miarę zadowolona. Mógłby mieć nieco więcej drobinek, ale i tak spełnia dobrze swoją rolę. Skóra jest wygładzona i nie posiada zbędnej warstwy rogowej. A do tego ma bardzo przyjemny zapach. 

3. Borówkowy peeling do twarzy, Biolove


O marce Biolove już wspominałam i za jakiś czas przygotuję wpis na temat ich produktów. Jednak już dziś mogę stwierdzić, że najbardziej polubiłam ich peeling borówkowy. Nie przebił mojego ukochanego cukrowego ze Skin79, ale używam go z przyjemnością. Największa zaleta to oczywiście cudny zapach, który przypomina mi nadzienie yogowafla (przyznawać się, kto jadł!?). Peeling zawiera w sobie mikrogranulki, które dobrze wypełniają swoje zadanie. 

4. Woda różana, Leganza


Zastanawiałam się, czy ten produkt powinien znaleźć tutaj miejsce dla siebie. Z jednej strony sprawdza się dobrze jako tonik, uspokaja cerę, lekko ją nawilża i ma ładny zapach. Istnieje jednak spory minus. Mogę używać go tylko rano, ponieważ wieczorem po demakijażu lub peelingu, skóra jest minimalnie podrażniona i nałożenie na nią wody różanej, sprawia, że czuć nieprzyjemne pieczenie. Do tej wody pewnie nie wrócę, ale spróbuję jakąś inną. 

5.Krem nawilżający pod oczy, Vianek


O tym kremie będzie krótko, bo powstał na jego temat osobny wpis. Bardzo dobry, szybko wchłaniający się krem na dzień. Makijaż dobrze na nim wygląda, a skóra nie jest przesuszona. 

6. Tusz do rzęs Iconic Overcurl, Dior


Jedyny produkt z kolorówki. Ten tusz mam w wersji miniaturowej, co jest świetnym rozwiązaniem, aby móc ocenić, czy produkt spełnia nasze wymagania. Ten tusz podkręca rzęsy, które niestety po pewnym czasie trochę się u mnie prostują, jednak żaden tusz nie jest w stanie utrzymać ich w tym samym położeniu przez cały dzień. Rzęsy są przyciemnione, wydłużone i nie sklejają się. Z początku obawiałam się, że duża szczoteczka może utrudniać nakładanie produktu, jednak nie mam z tym żadnego problemu. 

Znacie któryś z tych produktów? Jacy są Wasi ulubieńcy?