5 kosmetyków za 10 złotych #1

Tanie i dobre kosmetyki to coś, co chce każda kosmetykomaniaczka. Dzisiaj mowa o pięciu produktach, na które nie wydamy fortuny. 

Uwielbiam testować nowe kosmetyki, ale zdecydowanie częściej sięgam po te drogeryjne. Są tańsze i łatwiej dostępne. Wśród nich znajdzie się wiele takich, które zdecydowanie zasługują na miano perełek. 

Tym wpisem chcę zapoczątkować serię, w której opowiem trochę o produktach, które warto mieć w swojej kosmetyczce. Mam nadzieję, że taki spis okaże się dla Was przydatny. Nie przedłużając, zapraszam do czytania!

1. Bania Agafii, Maseczka Dziegciowa (około 7 złotych)


O tej maseczce wspominałam już kilka razy. Powoli kończę jej drugie opakowanie. Jest to maska, która wysycha na twarzy, przez co nieco trudno się ją zmywa. Wynagradza nam to jednak efektami jakie daje. Ta maseczka świetnie oczyszcza skórę i stosowana regularnie zdecydowanie polepsza jej kondycje. Twarz jest wygładzona, a niedoskonałości szybciej się goją. Warto pamiętać, że może nieco przesuszyć i po jej zastosowaniu, należy użyć toniku.  

2. Lovely, Silver Highlighter (około 9 złotych)


Ten rozświetlacz ma dwie wersje: złotą i srebrną. Sama mam tę drugą, jednak używałam również pierwszej, która spodobała mi się jeszcze bardziej i kiedyś na pewno również dołączy do mojej kolekcji. Bardzo lubię ten produkt, który sprawił, że zakochałam się w rozświetlaczach od pierwszego użycia. Jest trwały, łatwo się go nakłada i daje świetny efekt. Niczego więcej nie trzeba... Chociaż mogłoby być nieco solidniejsze opakowanie, bo niestety wieczko nie przeżyło spotkania z podłogą. 

3. Lovely, Pump Up Mascara (około 10 złotych)


Kolejny produkt z Lovely, który znają już chyba wszyscy. Ma bardzo drobną szczoteczkę i dzięki temu świetnie radzi sobie z dolnymi rzęsami. Używam go na co dzień już od dłuższego czasu. Nie jest ideałem, bo wolałabym aby mocniej podkręcał rzęsy, ale za taką cenę nie można mu nic zarzucić. 

4. Carmex, Balsam do ust w sztyfcie (około 11 złotych)


Zdecydowanie mój ulubiony balsam do ust w sztyfcie. Wcześniej Carmex miał tylko wersje w słoiczku, więc go nie próbowałam, ale kilka miesięcy temu zobaczyłam tę i nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Wybrałam zapach pomarańczowy, ale do wyboru jest jeszcze kilka innych. Carmex jest dość specyficzną pomadką. Można ją pokochać lub znienawidzić. Niektórym nie odpowiada uczucie mrowienia, ale dla mnie nie jest to przeszkoda. Ta pomadka jest dość tłusta, ale dzięki temu spełnia swoje zadanie i z nią usta nie są przesuszone. 

5. Wibo, Million Dollars Lips (około 14 złotych)


Na koniec kolejny produkt do ust, ale tym razem kolorówka. Sama mam numer 1, który uwielbiam stosować na co dzień. Pomadka jest bardzo trwała i potrafi utrzymać się kilka godzin (a bez jedzenia nawet cały dzień). Lekko przesusza usta, ale tak niestety robi większość tego typu formuł. Aplikator jest bardzo wygodny i bez problemu można się nim obsługiwać. 

Znacie te kosmetyki? A może same macie swoje tanie perełki?