Mydło dziegciowe

Mydło dziegciowe kupiłam już dawno temu, ale okropny zapach zniechęcił mnie do jego używania. Ostatnio postanowiłam dać mu drugą szansę. Czy się nie zawiodłam?

Zanim przejdę do opisu działania mydła, wspomnę parę słów o tym, czym tak właściwie ten dziegieć jest. Tę substancję używano już wieki temu. Jest to lepka, brązowa ciecz, którą pozyskuje się z kory niektórych drzew (najczęściej brzozy). Tym samym jest to całkiem naturalny kosmetyk. 

Dziegieć ma działanie antybakteryjne, dezynfekujące i przeciwpasożytnicze. Wspomaga również pracę kilku układów i oczyszcza organizm. Stosuje się go na wiele chorób skórnych. Oprócz tego pomaga w leczeniu trądziku, łupieżu, łuszczycy łojotokowego zapalenia skóry, atopowego zapalenia skóry oraz egzemy. Ma również wiele właściwości pielęgnacyjnych. 


Czytając to wszystko, można zobaczyć, jak wiele właściwości ma to niepozorne mydło. Ja używałam je wyłącznie do twarzy po ostatnim kroku demakijażu. Tak, jak wspomniałam wcześniej, mydło nie ma zbyt ładnego zapachu i dla niektórych może być bardzo drażniący. Sądzę jednak, że dla efektów, jakie daje, można się poświęcić. Odkąd używam tego mydła, na mojej twarzy pojawia się mniej wyprysków. Skóra jest wyraźnie wygładzona i napięta. Zauważyłam również zwężenie porów. Nie jest ono diametralne, ale zaskórniki mimo wszystko są nieco mniej widoczne. Szczerze pisząc, nie spodziewałam się aż takich efektów i jestem z mydełka bardzo zadowolona. 

Przy stosowaniu tego produktu trzeba pamiętać o jednej rzeczy: Mydło dziegciowe wysusza skórę! Zawsze po jego użyciu, przemywam twarz tonikiem i wszystko jest w porządku. Warto również zaaplikować jakiś nawilżający krem. 

Mydło dziegciowe ma zdecydowanie więcej zalet niż wad, dlatego nie zamierzam z niego rezygnować, dopóki nie znajdę czegoś lepszego. 

Ktoś z Was stosował mydło dziegciowe?