Buble #1

W czasie testowania kosmetyków zdarza się trafić na takie, które w żadnym stopniu nie spełniają naszych oczekiwań. To właśnie o nich dzisiejszy wpis. 

W ostatnich miesiącach zawiodło mnie nieco kosmetyków, ale pokażę tylko trójkę z nich, która była naprawdę wielkim rozczarowaniem. W moim zestawieniu znajdą się dwa produkty do ust i jeden do twarzy. 

1. Vanedo, maska w płachcie


Zacznę od produktu do pielęgnacji. Maseczka z Vanedo była pierwszą w płachcie, jaką miałam. Otrzymałam ją od znajomej. Wcześniej nie znałam firmy, więc nie wiedziałam, czego się spodziewać. Po nałożeniu maski na twarz, zaczęłam odczuwać pieczenie. Z początku myślałam, że może muszę się do tej maski przyzwyczaić, ale uczucie pieczenia tylko się pogarszało. Po dwóch minutach było już nie do zniesienia, więc maskę musiałam niestety zdjąć i wyrzucić. Mojej twarzy nic się nie stało, nie pojawiło się żadne podrażnienie i wyglądała tak samo, jak przed założeniem maski. Nie wiem jednak, czy wszystko byłoby w porządku, gdybym tej maski nie zdjęła. Nie mam skóry wrażliwej i wcześniej raczej coś takiego mi się nie zdarzało. Możliwe, że jestem uczulona na jakiś składnik, który występował w tej maseczce. U mnie niestety ten produkt się nie sprawdził i nie mam nic na jego obronę. 

2. Makeup Revolution, Amazing Lipstick (kolor: Nude)



Tę pomadkę kupiłam, bo zachęciła mnie cena. Zapłaciłam za nią około pięciu złotych. Po tak tanim produkcie nie spodziewałam się cudów, ale markę MUR lubię i wcześniej nigdy mnie nie zawiodła.Tym razem było inaczej. Pomadkę da się zeswatchować na dłoni. Wtedy widoczny jest też jej kolor. Niestety tego samego nie można zrobić, jeżeli chodzi o usta. Produkt ma bardzo tępą konsystencję i po prostu nie da się go nałożyć! Próbowałam kilka razy, ale bez skutku. Z początku myślałam, że może tak ma ten kolor, ale inne również nie mają najlepszych opinii. Podsumowując: Produkt, którego nie da się użyć jest produktem złym. 

3. Golden Rose, Matte Crayon Lipstick nr 15


Ten produkt w tym wpisie może dziwić. W końcu pomadki w kredce od Golden Rose nie słabną na popularności i są przez wszystkich zachwalane. Dlatego na wstępie wyjaśniam, że oceniam ten konkretny kolor. Z tej serii mam również nr 10 i bardzo go lubię.
Szukałam jakiejś matowej pomadki w kolorze nude. Na stoisku GR nie było niestety testera, więc wzięłam ten produkt w ciemno. Z początku wydawał się być w porządku, ale po nałożeniu na usta, zmieniłam o nim zdanie. Pomadka nie współgra z moim odcieniem skóry. Moje usta wyglądają tak, jakbym wysmarowała je korektorem. Podejrzewam, że u niewielu osób ten kolor będzie wyglądał dobrze. Wiązałam z nim duże nadzieję, ale niestety kompletnie się nie sprawdził.

Miałyście któryś z tych produktów? Czy u Was się sprawdziły?