BrushEgg - jajeczko do czyszczenia pędzli

BrushEgg, czyli silikonowe jajeczko, powstało, aby ułatwić nam mycie pędzli. Zbędny gadżet czy może coś, co warto mieć w swojej kosmetyczce?


O myciu pędzli nie możemy zapominać. Zachowanie higieny jest bardzo ważne. Nieczyszczone pędzle są idealnym siedliskiem dla bakterii. Ja osobiście nigdy nie przepadałam za wykonywaniem tego zadania. Szczególnie uciążliwe było dla mnie czyszczenie pędzli do oczu, które są mniejsze i trzeba postępować z nimi delikatniej. Pędzle czyszczę zawsze hurtowo, więc po takim "zabiegu" miałam pomarszczone od wody dłonie i brudne od wszystkiego, co wcześniej było na pędzlach. Celowo użyłam słowa "miałam", bo odkąd używam BrushEgg, wszystko się zmieniło.


Swoje różowe jajeczko nabyłam na allegro za kilka złotych. Ma niewielki rozmiar, dzięki czemu nie zajmuje dużo miejsca. Zostało solidnie wykonane i wygląda bardzo estetycznie. Dostępne jest w kilku kolorach, więc każdy znajdzie coś dla siebie. 





Jajeczko posiada otwór na dwa palce, dzięki temu dobrze leży w dłoni. Używa się go bardzo wygodnie. Wypustki, które posiada, świetnie wykonują swoje zadanie. Czyszczenie pędzli stało się o wiele szybsze i przyjemniejsze.


Pędzle czyszczę prawie tak samo jak wcześniej. Na zmoczone włosie (zgodnie z jego kierunkiem) nakładam szampon lub mydło i szoruję pędzel o wypustki na jajeczku. Proste i efektowne!


BrushEgg nie jest niezbędny. Bez niego również można poradzić sobie z praniem pędzli. Sądzę jednak, że za tak niewielką cenę, warto go mieć. W końcu ułatwi nam zadanie i dzięki niemu zaoszczędzimy czas.

Ma ktoś z Was takie jajeczko? A może dopiero jesteście nim zainteresowani?


PS Jeżeli chcecie być na bieżąco z moimi postami, zapraszam do polubienia fanpage'a. Będzie mi bardzo miło!