Miesięcznik: Podsumowanie lipca #15

Ostatnie tygodnie mijają w zastraszającym tempie. Też tak masz? 

Gdy czytasz ten wpis, ja siedzę właśnie w pociągu i jadę nad nasze polskie morze. Przez najbliższe dwa tygodnie na blogu nie pojawi się nic nowego, ale potem w końcu wracam z regularnością, której ostatnio mi brakowało.  

Lipiec zaczęłam od praktyk w salonie kosmetycznym. W międzyczasie udało mi się zrobić parę rzeczy. 

Książki  

Pod względem książkowym był to dobry miesiąc. W ostatnim czasie czytam nieco więcej, z czego bardzo się cieszę. Dalej było u mnie sporo Kinga, ale przeczytałam też coś innego.  

Misery – cudo! Jak na razie jest to chyba moja ulubiona książka Kinga. Inne jego powieści nie trzymały mnie w napięciu jak ta. Tutaj bałam się o losy głównego bohatera i byłam naprawdę ciekawa, co wydarzy się dalej. Książka był dla mnie atrakcyjna nie tylko z punktu widzenia czytelnika, ale również pisarza. Coś czuję, że nie każdemu przypadnie do gustu, bo mało w niej akcji, ale sama cieszę się, że po nią sięgnęłam. 

Cmętarz zwieżąt – pod pewnymi względami jest to książka podobna do Miasteczka Salem – podobny sposób prowadzenia historii, małe miasteczko i dość długi czas wprowadzenia właściwej akcji. Mnie się podobało, chociaż liczyłam na nieco więcej. 

Harry Potter i Przeklęte Dziecko - słaba książka, która obok Pottera nawet nie stała. Niestety jest to słaby fanfik, który ktoś postanowił wydać. Przynajmniej się nie zawiodłam, bo spodziewałam się, że książka nie przypadnie mi do gustu. Plusem jest fakt, że szybko się to czyta.

Wielki Gatsby – kompletnie nie wiedziałam, o czym jest ta książka. Kultowy klasyk, ale ja znałam go tylko z tytułu i nazwiska autora. Muszę przyznać, że nie do końca się tego spodziewałam i jestem zaskoczona. Pozytywnie, czy negatywnie? Sama nie wiem. Myślałam, że będzie to powieść o czymś innym, ale i tak mi się podobała. Na pochwałę zasługuje sposób, w jaki została ta książka napisana. Nie lubię narracji pierwszoosobowej, ale tutaj bardo mi się podobała. Uważam, że warto sięgnąć po tę książkę – jest krótka, więc nie zajmie Ci dużo czasu. 

Serial

Ostatnio pojawił się nowy sezon Orange is the New Black i czuję po nim niedosyt. Zaczęłam go oglądać i zaraz się skończył. W tym sezonie było naprawdę mało akcji. Część postaci się nie pojawiło, dostaliśmy za to nowe twarze i nie wszystkie przypadły mi do gustu. Wydaje mi się, że był to najsłabszy sezon, ale i tak czekam na następny. 

A co Tobie udało się obejrzeć lub przeczytać w lipcu?




Poprzedni post
Denko #4/2018