Ulubieńcy czerwca

Krótki przegląd czerwcowych ulubieńców!

Połowa roku już za nami, nie mam pojęcia, gdzie podziały się te miesiące. Tym razem znów nie mam zbyt wielu ulubieńców, ale produkty, które Ci pokażę, są warte uwagi.

Podkład mineralny (matujący), Annabelle Minerals


W końcu wybrałam się do sklepu, żeby kupić podkład mineralny od Annabelle Minerals. Z tego miejsca muszę opowiedzieć też historię o tym, jak kupiłam zły kolor...

Na Meet Beauty udałam się na stoisko marki, aby poprosić o dobór podkładu. Ostatecznie stanęło na tym, że idealny dla mnie odcień to Golden Fairest. Zrobiłam sobie zdjęcie opakowania, żeby się nie pomylić. No cóż, nawet zdjęcie nie pomogło mojemu roztrzepaniu.
W sklepie sięgnęłam po Golden Fair przekonana, że to właśnie ten kolor. Nie pomyślałam, że marka może oferować dwa produkty o podobnych nazwach. O swojej pomyłce dowiedziałam się niestety za późno, gdy otworzyłam podkład i nie mogłam już go wymienić.
Na całe szczęście nie jest źle. Być może to kwestia tego, że moja twarz złapała nieco słońca, produkt się nie odcina.

Przejdę jednak do opisania jego działania, bo to jest w końcu najważniejsze. Podkład ma zdecydowanie lepsze krycie niż ten z Lily Lolo. Na większe niedoskonałości/przebarwienia muszę użyć korektora, ale koloryt skóry jest naprawdę ładnie wyrównany. Podkład wygląda dobrze i naturalnie. Nie odcina się, nie roluje się i nie warzy. Mam jednak nieco mieszane uczucia, co do efektu matowienia. Nawet po przypudrowaniu po jakimś czasie się świecę. W upalne dni wystarczy chwila, aby skóra błyszczała.
Ogólnie mimo wszystko jestem z podkładu zadowolona i za kilka tygodni na pewno więcej o nim napiszę.

Pasta Carbo Detox 3w1, Bielenda


Od dawna miałam ochotę wypróbować węglową maseczkę od Bielendy. Planowałam kupić tę w czarnej wersji, ale była niedostępna. Z tym produktem polubiłam się od pierwszego użycia. Nie podrażnia twarzy, oczyszcza ją i wygładza.
Dołącza do grona moich ulubionych maseczek.


Pianka do mycia twarzy z przywrotnikiem, Tess

Stworzyłam na jej temat oddzielny wpis, więc tutaj tylko o niej wspomnę. Dobra pianka oczyszczająca. Idealnie sprawdza się jako trzeci krok demakijażu, używam jej również do porannego oczyszczenia twarzy.

Olejek kokosowy do ciała, Efektima

Kto dłużej mnie czyta, ten wie, że nienawidzę smarować ciała. Zawsze szukam jakiś lekkich alternatyw dla maseł i balsamów. Ten olejek z pewnością jest jedną z takich opcji.
Konsystencja produktu jest bardzo płynna, dzięki czemu bez problemu wmasujemy olejek w skórę. Atomizer działa bez zarzutu, sprawnie się go obsługuje. Nawilżenie jest lekkie, ale dzięki temu nie ma problemu z wchłanianiem (maksymalnie trwa to pół godziny, chociaż już po paru minutach produkt wyczuwamy tylko wtedy, gdy dotkniemy skóry). Zapach olejku przypomina kokosowe ciasteczka, co tylko umila jego używanie.

Znasz któryś z tych produktów?