Relacja z IV edycji Meet Beauty

Emocje po Meet Beauty jeszcze nie opadły, ale wpis już się napisał!

Meet Beauty to największe wydarzenie zrzeszające blogerów/vlogerów (a w tym roku również instagramerów) urodowych w Polsce. Wiadomość o tym, że mogę być jedną z trzystu (prawie jak w Sparcie), bardzo mnie ucieszyła, a ja nie mogłam doczekać się wyjazdu. Jak to wszystko wyglądało?

Piątek

Do Warszawy zdecydowałam się wybrać dzień wcześniej. Wraz z Magdą (takiemojederwanie) jechałyśmy autobusem, a potem metrem, aby skończyć w tramwaju. Podróż zajęła nam trochę czasu, ale ostatecznie dotarłyśmy w całości.

Tutaj muszę wspomnieć o pierwszym zaskoczeniu związanym ze stolicą. A dokładniej z tramwajami, które wyglądają zdecydowanie gorzej od tych wrocławskich (niektóre nie mają również tablic z wyświetlanymi następnymi przystankami lub interfejsu). Nie spodziewałam się, że pod tym względem Warszawa wypadnie tak sobie.


Pałac Kultury musi być! 

W hotelu dzieliłam pokój z Julianną (hairbyjul). Ogólnie umiejscowienie nie było zbyt dogodne. Blisko konferencji, ale daleko od centrum i czegokolwiek. W piątek padłam dość szybko, bo nieco po 22-giej. W nocy budziły mnie jednak odgłosy nadlatujących samolotów, zdecydowanie nie mogłabym mieszkać w takiej okolicy.

Sobota

Dzień zaczęłam dość wcześnie, bo jak obudziłam się o szóstej, kolejny raz nie zasnęłam.
Na Meet Beauty wybrałam się nieco po dziewiątej. Tam odebrałam identyfikator i czekałam na to, co będzie dalej. Wszystko przebiegało bardzo sprawnie, co jest naprawdę ogromnym plusem. 


Najpiękniejsza ścianka świata! 

Po oficjalnym rozpoczęciu przyszła pora na wykłady. Pierwszego dnia wybrałam się na dwa dotyczące instagrama.
Pierwszy z nich dotyczył wiedzy ogólnej, a przeprowadziła go Ania z BLOGmedia. Muszę przyznać, że usłyszałam parę ciekawostek o działaniu tego serwisu.
Następnie Agnieszka (Agwer) opowiedziała nieco o tym, jak robić zdjęcia. Fotografia to dalej moja pięta achillesowa, więc korzystam z każdej szansy, by nieco poszerzyć swoją wiedzę.

To zdjęcie było robione jeszcze przed wykładem, więc... ciii!

Po krótkiej przerwie spędzonej na pogaduchach, udałam się na warsztaty z Annabelle Minerals. Niestety nie dowiedziałam się na nich zbyt dużo, a szkoda, bo w temacie minerałów jestem tak naprawdę zielona. Minusem było też słabe światło, które bardzo przekłamywało kolory produktów. 

Po warsztatach udałyśmy się na obiad. Jego organizacja była strzałem w dziesiątkę. Wszystko miałyśmy na miejscu i nie trzeba było nigdzie chodzić, co zaoszczędzało sporo czasu. 

Z pełnym brzuchem udałam się na następne warsztaty organizowane przez markę Neess. Całość została poprowadzona w sympatyczny i zabawny sposób. Przedstawiono nam rewolucyjną bazę hybrydową peel-off. Same również mogłyśmy ją przetestować na sobie lub na wzornikach. Było naprawdę świetnie, tak właśnie powinno się prowadzić warsztaty!


Takie stanowisko przygotowano dla każdej uczestniczki warsztatów. 

Mina Izy na zdjęciu zdecydowanie zaprzecza atmosferze panującej na warsztatach – humor nikogo tam nie opuszczał.


Na sam koniec wręczono nagrody Meet Beauty. Przyznaję, że nic mnie tutaj nie zaskoczyło, a duża część osób była moimi faworytami. Bardzo gratuluję Basi i Beacie, za które trzymałam kciuki!

Pierwszy dzień Meet Beauty dobiegł końca. Było jednak na tyle wcześnie, że wraz z Anią (realshopaholic) i Julką wybrałyśmy się "na miasto". A tam czekały nas kolejne godziny rozmów.

Niedziela

Drugi dzień rozpoczął się dla mnie panelem o hejcie, w którym wypowiadali się: Władek (BeautyBoy), Wiola (Niewyparzona Pudernica) oraz Bogusia (Anioł na resorach). Było ciekawie i zabawnie, chętnie posłuchałabym ich dłużej. 

Następnie wybrałam się na dwa warsztaty z Pierre Rene. Jeden dotyczył paznokci, a prowadziła go Monika (Candymona). Na nim mogliśmy pooglądać różnego rodzaju pyłki (zakochałam się w kameleonie, koniecznie muszę go kupić!). Drugi był prezentacją makijażu cut crease wykonanego przez Klaudię Owczarek. Czuję się tym nieco zainspirowana i chętnie sama spróbuję wykonać coś takiego.

Warsztaty paznokciowe z pełnym wyposażeniem. 


Przygotowanie marki (zapewnienie kamer) na warsztaty na najwyższym poziomie. 


Utalentowana Klaudia Owczarek! 

Na zakończenie konferencji zostało zrobione wspólne zdjęcie, a potem nadszedł czas wracania do domów. 


Stoisko Annabelle Minerals, gdzie przemiła pani dobrała mi odcień podkładu.

Te dwa dni minęły mi błyskawicznie. Najbardziej żałuję, że nie porozmawiałam z wieloma osobami, z którymi planowałam zamienić chociaż parę słów. Chciałam również nieco dłużej pokręcić się po stoiskach marek (ubolewam, że nie mam zdjęcia przy Annabelle Minerals, które miało cudowną leśną aranżację). Mimo że nie zrobiłam wszystkiego, co zamierzałam, jestem bardzo zadowolona, że udało mi się pojechać na tę konferencję. Zdobyłam nowe doświadczenie i poznałam dużo naprawdę świetnych osób. 

Na koniec bardzo chciałabym podziękować wszystkim dziewczynom, z którymi spędziłam ten weekend. W szczególności: 

Magdzie z takiemojeoderwanie za mile spędzoną podróż tam i z powrotem (jak w Hobbicie, tylko bez krasnoludów).

Julce z hairbyjul za towarzystwo w pokoju.

Ani z realshopaholic za rozmowy na konferencji i poza nią.

Oraz każdemu z kim chociażby zamieniłam słowo. Mam nadzieję, że widzimy się na kolejnej edycji!