Miesięcznik: Podsumowanie marca #11

W marcu trochę się działo – powrót na uczelnię, mnóstwo obejrzanych filmów i oczywiście święta!

Marzec był dziwny. Z jednej strony minął bardzo szybko, a z drugiej nieco się ciągnął. Ciężko mi uwierzyć, że za nami już pierwszy kwartał tego roku. Pamiętam, że dopiero co obchodziliśmy Sylwestra! 

Co się u mnie ostatnio działo? 

Laserowa depilacja

W lutym wygrałam konkurs, w którym nagrodą był jeden zabieg depilacji laserowej na całe ciało. Już na samym początku marca udałam się do gabinetu, w którym został przeprowadzony zabieg. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Poddałam się zabiegowi na kończynach, pod pachami i na linii białej brzucha. Najbardziej zależało mi na pozbyciu się włosków na przedramionach, ale okazało się, że są one nieco za jasne i efekt był na nich najmarniejszy. Na nogach również zmiana jest mało widoczna, ale włosy zdecydowanie wolniej odrastają. Najbardziej jednak zaskoczyły mnie okolice pod pachami, gdzie włosków jest wyraźnie mniej. Z tego powodu stwierdziłam, że będę kontynuować depilację tego obszaru (reszta ciała musi poczekać, bo zabieg niestety trochę kosztuje, wiem jednak, że dla efektów naprawdę warto). 

Serial

O „Dark” słyszałam wielokrotnie, więc w końcu musiałam ten serial zobaczyć. Zaskoczył mnie fakt, że produkcja jest w języku niemieckim. Na szczęście łatwo się do niego przyzwyczaić.
Sam serial z pewnością należy do tych nietypowych. Nieco kojarzy się ze „Stranger Things”, ale tak naprawdę są to całkowicie inne seriale i mają tylko część podobnych motywów.
Całość uważam za całkiem udany. Początkowo historia mnie nie wciągnęła (pierwszy odcinek był wręcz nudny), ale resztę obejrzałam chętnie. Plusem zdecydowanie jest klimat i bohaterowie. Szkoda jednak, że historia ostatecznie jest dość przewidywalna i większość rzeczy jest tak naprawdę oczywista. Pojawiło się też kilka drobnych błędów, a można było ich uniknąć.
Ogólnie serial spodoba się fanom fantastyki i podróży w czasie.

Filmy

Czego ja w tym miesiącu nie oglądałam? Ilość filmów była chyba większa niż przez ostatni rok, a wszystko za sprawą telewizora. Jeśli czytacie mnie dłuższy czas, może pamiętacie, że kiedyś wspominałam o braku tego urządzenia w domu. Teraz się to zmieniło, telewizor służy do odpalania Netflixa i to właśnie tam obejrzałam dużo produkcji. Znalazły się wśród nich filmy, które oglądałam już wielokrotnie, ale też takie widziane po raz pierwszy. Głównie królowały dwa tematy: Marvel i bajki animowane. Nie będę się jednak rozdrabniać na temat każdej produkcji (było ich kilkanaście), wspomnę za to o jednym filmie, na który wybrałam się do kina.

Czwarta władza – Wiedziałam, że to film o mediach (w końcu sam tytuł już nam o tym mówi), ale spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Myślałam, że media zostaną przedstawione tutaj w złym świetle, a otrzymałam typowy film polegający na „walce” z kimś wyżej postawionym. Lubię tego typu filmy (w stylu walki z np. korporacją), ale nie uważam, aby było warto oglądać je w kinie. Mimo dobrych aktorów w głównych rolach nie jest to dzieło, do którego będę wracać. 

Na koniec jeszcze tylko wspomnę, że ostatecznie udało mi się dostać na Meet Beauty! Mam nadzieję, że w kwietniu poznam wiele z Was! Bardzo cieszę się, że tam jadę i ciężko mi uwierzyć, że został już tylko tydzień do tego wydarzenia. 

Jak minął Ci marzec?