Youtube/Blogger made me buy it! (Pielęgnacja)

Nadszedł czas na kolejną odsłonę tagu. Tym razem w wersji pielęgnacyjnej. Na co dałam się skusić internetowym twórcom?


Siła blogów i vlogów jest naprawdę duża. Dla mnie to ogromna dawka inspiracji, ale również pomoc przy wyborze kosmetyków. Czytanie recenzji pomaga w podjęciu zakupowych decyzji i minimalizuje prawdopodobieństwo trafienia na buble.


Dzisiaj pokażę Ci kosmetyki pielęgnacyjne, które kupiłam właśnie za tego typu namową. Takich produktów jest zdecydowanie więcej, jednak postanowiłam napisać tylko o tych, które posiadam aktualnie. Mogłam też o czymś zapomnieć, więc lista może być niepełna.




1. Krem I'm Coco Nuts, Miya


Z tym produktem mam ogromny problem, bo z czasem zmieniłam o nim zdanie i teraz nadszedł chyba czas, aby pewne rzeczy sprostować. Zacznijmy jednak od początku.

Miya to polska marka, która ciągle się rozwija. Opinie na temat jej produktów spotykałam w różnych miejscach, ale ostatecznie recenzja Agwer przekonała mnie, że warto po ten krem sięgnąć. Wybrałam wersję kokosową, która idealnie pasowała do mojej cery.

Zapach kremu jest cudowny — prawdziwie kokosowy, nie za słodki. Konsystencja może wydawać się obfita, bo produkt jest gęsty, jednak po wklepaniu go w twarz, wchłania się momentalnie. Skóra jest miękka, gładka, nawilżona i jędrniejsza. Krem sprawdzi się idealnie pod makijaż, mi odpowiadał również na noc.

Dlaczego muszę zmienić opinię na temat produktu, który był moim hitem? Dlatego że mnie zapchał. Gdy używałam go z początku, miałam problemy z trądzikiem. W pewnym momencie udało mi się jednak go pozbyć, a po użyciu kremu Miya, obudziłam się z czołem całym w krostkach. Za pierwszym razem myślałam, że to przypadek, ale kolejne dwie próby upewniły mnie, kto jest winowajcą. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że w ten sposób reaguje tylko czoło. Zawsze, gdy jakiś produkt mnie zapycha, ujawnia się to na policzkach i żuchwie.

Krem zużywam do rąk. Niedługo mi się skończy i niestety już do niego nie wrócę, a szkoda, bo naprawdę go lubiłam.

2. Tonik Super Mezo Power, Bielenda


Kupiony z polecenia Basi. Uwielbiam serum z tej serii, więc chętnie sięgnęłam po kolejny produkt Bielendy. Tonik wklepuję dłońmi. Co mogę o nim powiedzieć? To, że jest przyjemny. Nie zauważyłam jakichś dużych zmian, ale od toniku tego nie wymagam. Ten robi swoje i za to go lubię.


3. Papka do trądzikowej, Jadwiga


Podpatrzona u Feeling Fancy, jednak u mnie się nie sprawdziła. Mam wrażenie, że prawie nic nie robi. Lepiej spisuje się maść cynkowa, która jest w o wiele niższej cenie.




4. Pasta oczyszczająca liście manuka, Ziaja


Produkt, o którym było swego czasu głośno. Mocny peeling do twarzy nie sprawdzi się u każdej cery. Sama jestem z niego zadowolona, bo dokładnie oczyszcza, pozbywa się zrogowaciałego naskórka i wygładza skórę. Nie polecam jednak częstego stosowania, aby za bardzo nie podrażnić twarzy.


5. Mgiełka z mentolem, Ziaja


To jest mgiełka, którą mam bardzo długo, bo używam jej głównie latem. Kupiłam z polecenia Władka z kanału Beauty Boy.

Jest to naprawdę dobry produkt do odświeżenia skóry. Sama często używałam go również do pozbycia się pudrowości z twarzy, bo na początku przygody z makijażem, potrafiłam z pudrem przesadzić.

Lubię ten produkt, bo jest tani i wydajny. Nie wykluczam, że będę do niego czasem wracać.




6. Maska bananowa, Kallos


Nie mam pojęcia, dlaczego ją kupiłam. Naprawdę. Moje włosy są w dobrej kondycji i jedyne produkty, które używam do ich pielęgnacji, to szampony i odżywka w sprayu Gliss Kur. Ta maska była jednak wszędzie i skusiłam się na jej zakup. Pojemność ma ogromną i przysparza mi problemy w zużyciu. Mam jeszcze jakieś pół opakowania, jednak obawiam się, że niedługo będę musiała się z nią pożegnać. Samo działanie uważam za dobre, ale tak jak pisałam - u mnie nie ma potrzeby stosować tego typu rzeczy.




7. Pomadka rumiankowa, Alterra


Poznana dopiero niedawno z powodu licznych poleceń (sporo pojawiło się w komentarzach). Skradła moje serce od razu i teraz mogę napisać, że to najlepsza pomadka nawilżająca, jaką miałam. Przebiła wszystkie dotychczas przeze mnie używane, okazała się o wiele lepsza od Carmexa. Z pewności zagościła w mojej kosmetyczce na stałe.


8. Balsam miętowy, EOS


Szał na te balsamy był parę lat temu, ale wtedy żal było wydać mi tyle pieniędzy. Gdy jednak zobaczyłam to przeurocze jajeczko w promocji, postanowiłam je wypróbować i nie żałuję. Nie jest to dla mnie największa dawka nawilżenia, ale ten balsam ma w sobie coś, za co bardzo go lubię. Ładne opakowanie, ciekawy zapach i lekka konsystencja, która sprawia, że produkt idealnie sprawdza się pod pomadkami.


9. Pomadka peelingująca, Sylveco


Świetny peeling do ust. Nie spodziewałam się, że będzie tak mocny. Używam go codziennie i jestem z niego naprawdę zadowolona. Wygładza usta, chociaż nie nawilża ich mocno, więc od razu po peelingu stosuję dodatkowo inną pomadkę.


Jestem ciekawa, które produkty znasz? 

Poprzedni post z tej serii:
Youtube/Blogger made me buy it! (Akcesoria)