Trochę językowo o kosmetyce - część trzecia

Dawno nie było nowego wpisu z tej serii, a poprzednie dwa zostały odebrane bardzo dobrze, dlatego nadszedł czas na kontynuację.

Przyznaję, że trochę zaniedbałam tę serię i przypomniała mi o niej Basia – u niej też znajdziesz podobny wpis, ale postarałam się, aby w moim nic się nie powtarzało.

Jeśli nie znacie poprzednich wpisów, znajdziecie je tutaj:

1. Trochę językowo o kosmetyce - część pierwsza
2. Trochę językowo o kosmetyce - część druga

Maski w płachcie czy w płacie?

Obie formy są poprawne i można używać ich zamiennie. Sama preferuję „płachtę”, ale w „płatach” nie ma nic złego.

Jeśli chcielibyśmy być „złymi tłumaczami”, to możemy na sheet mask mówić —  maski w prześcieradle!

Biorę coś na... tapet?

Ten błąd jest spowodowany tym, że nikt nie wie, co to tapet i myśli, że w sformułowaniu mowa o tapecie (takiej na ścianie).

Tapet to stół przykryty zielonym materiałem. Przy nim toczono obrady.

Jeśli bierzemy coś na tapet, chodzi o to, że omawiamy to, rozmawiamy na ten temat. Dana rzecz/osoba staje się głównym tematem.

Skąd więc wzięła się ta nieszczęsna tapeta? Ze zwyczajnej pomyłki, gdy mówimy, że coś znalazło się na tapecie, nie mamy pewności, o jaki wyraz chodzi, bo oba mają tę samą formę w miejscowniku. W tym przypadku jednak zawsze chodziło o tapet.

Poprawnie: Brać coś na tapet.
Niepoprawnie: Brać coś na tapetę. 

Mam nadzieję, że nabrało to teraz nieco więcej sensu.

Kolaboracja

To jest jedna z tych rzeczy, która niemiłosiernie mnie irytuje. Używanie słów, których znaczenia się nie zna. Nie zliczę, ile razy spotkałam się z tym określeniem na polskich blogach i vlogach. Wyjaśnijmy sobie w końcu, o co w tym wszystkim chodzi.

Collaboration - angielskie słowo oznaczające współpracę.

Kolaboracja - polskie słowo oznaczające współpracę Z WROGIEM. Owszem dawniej (a mówiąc dawniej, mam na myśli czasy przedwojenne, kiedy nie było żadnych blogerek) oznaczało to po prostu współpracę, ale potem znaczenie uległo zmianie i stało się pejoratywne.

Tak że proponując firmie kolaborację, uważasz ją za swojego wroga. Nie fajnie.

Już lepiej używać angielskiego słowa niż popełniać takiego babola.

A wyjaśnienie, że to jest język internetowy/blogowy/social mediowy/jeszcze-jakiś-inny-wymyślony, to niestety tylko głupia wymówka i brak odwagi przyznania się do błędu.

Kolaboracji mówimy zdecydowane nie.

Błyszczyk

Odmiana tego słowa może czasem sprawiać problemy. Kiedy mówimy „błyszczyka”, a kiedy „błyszczyku”? 

Dwa przykłady:
Dzisiaj opowiem o (miejscownik: o kim? o czym?) błyszczyku. - Tutaj nie ma, o czym mówić, bo odpowiedź jest prosta i inne rozwiązanie nie pasuje.
Dzisiaj użyję (dopełniacz: kogo? czego?) błyszczyka. - Tutaj zdarzają się błędy i słyszymy formę z poprzedniego przykładu (czyli błyszczyku), a to końcówka „-a” jest poprawna. 

Swatch

Swatch to wyraz pochodzący z angielskiego i oznacza po prostu „próbkę”. Na razie nie ma polskiego odpowiednika tego wyrazu (chociaż istnieje forma „słocz”, jednak nie przyjęła się na tyle, by być używaną – sama nigdy się z nią nie spotkałam). 

Jak wygląda odmiana?

Liczba pojedyncza:
Mianownik: swatch
Dopełniacz: swatchu
Celownik: swatchowi
Biernik: swatcha
Narzędnik: swatchem
Miejscownik: swatchu
Wołacz: swatchu

Liczba mnoga:
Mianownik: swatche
Dopełniacz: swatchy
Celownik: swatchom
Biernik: swatche
Narzędnik: swatchami
Miejscownik: swatchach
Wołacz: swatche

Standardowo zostawiam Cię z pięcioma przykładami, ale to jeszcze nie koniec, bo pisać na ten temat można o wiele więcej!