Miesięcznik: Podsumowanie stycznia #9

Pierwszy miesiąc nowego roku za nami. Dlaczego to tak szybko leci?

Właśnie skończyłam semestr (jeszcze jeden egzamin w trakcie sesji, ale to dopiero za miesiąc), a teraz odbywam praktyki w salonie kosmetycznym. Tym razem już bez nerwów, bo salon i właścicielkę znam z zeszłego lata. Styczeń minął mi głównie na nauce, ale parę innych rzeczy również się wydarzyło. 

Instagram i cięcie zasięgów

Ostatnio instagram zaczyna mocno ograniczać zasięg. Wszystko spowodowane jest jego nową polityką. Permanentne shadowbany również dotykają coraz większą grupę osób. Nie bardzo można z tym walczyć, ale zawsze warto skupiać się na zdjęciach i poprawiać ich jakość. Z tego też powodu Agwer utworzyła grupę na facebooku, w której znajdziesz mnóstwo pozytywnych osób i dowiesz się wielu ciekawych rzeczy. Interesujesz się fotografią? W takim razie dołącz do nas!
Druga kwestia Instagrama to fakt, że w końcu jest Was tysiąc! Bardzo za to dziękuję! Z tej okazji ruszył tam drobny konkurs. Zasady są banalne: wystarczy obserwować mój profil i zostawić komentarz z odpowiedzą na pytanie: 


Filmy

W tym punkcie będą aż trzy filmy, co jest naprawdę dużą liczbą jak na mnie. 

Truman Show – Ogólną fabułę znałam, ale pierwszy raz widziałam ten film. Ciekawy, miejscami zabawny, warty obejrzenia. 

Jurrasic World – Momentami głupkowaty, ale spodziewałam się w sumie czegoś gorszego. Fabuła typowa dla tych filmów, czyli dwójka dzieciaków, super gościu, których wszystkich uratuje oraz postać kobieca, bo przecież trzeba wepchać wątek romansowy... aaa, i dinozaury. 

Grawitacja – Film o niczym. Więcej dodawać chyba nie muszę. Zdecydowanie nie warto.

Serial

Po obejrzeniu „Orange is the New Black”, które swoją drogą jest genialne, przyszła pora na „Wikingów”. Serial od dawna miałam na liście pozycji, które chcę obejrzeć. Zostało mi jeszcze trzy sezony, ale z pewnością skończę je w lutym.
Serial jest dobry, ale... myślałam, że będzie lepszy. Z każdej strony słyszałam zachwyty, co sprawiło, że nastawiłam się na naprawdę świetną produkcję, jednak czegoś mi w niej brakuje. Nie zdarzają się sytuację, że nie mogę się powstrzymać przed włączeniem kolejnego odcinka.
Dużo osób porównywało „Wikingów” do „Gry o tron”, ale ja nie widzę żadnego podobieństwa. Zupełnie inny klimat, inni bohaterowie, inna mentalność. Mimo to z pewnością jest to serial warty obejrzenia. Opowiada losy jednego ze słynniejszych wikingów: Ragnara Lodbroka i chociaż mija się nieco z prawdą historyczną, można ciekawie spędzić czas, zapoznając się z nim. 

Drugi serial, który zaczęłam, to „Black Lightining”. Na razie widziałam tylko Pilot, więc ciężko powiedzieć coś więcej niż; nie było źle. Zapowiada się ciekawie, ale na dokładniejszy osąd możesz liczyć, gdy poznam nieco więcej epizodów. Serial opowiada o superbohaterze, jak czytasz mnie od dłuższego czasu, na pewno wiesz, że ta tematyka dość często gości w moich miesięcznikach. 

Książki

Moim postanowieniem na ten rok jest czytanie co najmniej jednej pozycji w miesiącu. Z dumą mogę przyznać, że udało mi się nawet przekroczyć normę.
W styczniu w końcu zabrałam się za „Władcę Pierścieni”. Parę miesięcy temu po raz pierwszy obejrzałam w całości filmy (wcześniej znałam je jedynie z fragmentów), więc nie mogłam się doczekać, aż w końcu poznam pierwowzór.
Książka jest dość specyficznie napisana i nie każdemu przypadnie do gustu. Sama bardzo lubię powieści fantasy, więc czytało mi się ją dość łatwo. Parę scen wolę w wersji filmowej, ale są też takie, która bardziej podobały mi się w książce (np. rozbudowana narada u Elronda). Z pewnością warto zapoznać się z obiema wersjami. Która lepsza? Nie da się tego jednoznacznie stwierdzić, ale moje serce chyba jest bardziej przychylne filmowi. 

Jak minął Ci styczeń? 



Poprzedni post
Ulubieńcy stycznia
Następny post
Blog ma roczek!