Ogromne denko #1/2018

Pierwsze denko w nowym roku nie będzie należeć do skromnych. Przez ostatnie dwa miesiące zebrało się trochę pustych opakowań. Nazywanie wpisu ogromnym denkiem może wydawać się hiperbolizacją, ale u mnie zazwyczaj bywa dość skromnie pod względem zużyć i tym razem jest tego naprawdę dużo. Przedłużać nie będę, zapraszam do zapoznania się z produktami, może akurat wpadnie Ci coś w oko.


1. Płatki kosmetyczne, BeBeauty

Zauważyłam, że nigdy nie pisałam o płatkach kosmetycznych. Opakowania zawsze wyrzucam i ten jeden raz postanowiłam je zachować. Lubię biedronkowe waciki, ponieważ się nie rozdwajają. Wygodne w użyciu, mam je bez przerwy.

2. Woda różana, Leganza

Miała bardzo przyjemny zapach, nawilżała i świetnie sprawdzała się jako tonik. Szczypała jednak skórę, jeśli ta była podrażniona. Z tego powodu stosowałam ją tylko rano lub dodawałam do glinek. Do wody różanej jeszcze kiedyś wrócę, ale wypróbuję inną firmę.

3. Peeling pokrzywowy z korundem, Nacomi

Wersja borówkowa pachnie o wiele lepiej, a działanie ma takie samo. Niezły peeling, jednak nie jest idealny. Czasem miał zbyt słabe działanie, lubi się rozwarstwiać i psuć. Plus za skład.

4. Pianka do mycia twarzy, Teatree

Bubel nad bublami. Okropny śmierdziel, jak kostka do kibla, a nawet gorzej. Opakowanie miało dobrze działającą pomkę, produkt krzywdy nie robił, ale zapach skreśla go całkowicie. Na szczęście nie był zbyt wydajny, więc szybko się go pozbyłam, mimo używania raz w tygodniu.


5. Płyn micelarny, Biolaven

Intensywny zapach nie przypadnie do gustu każdemu, ale mi się podobał. Działanie było w porządku, jednak zdarzało się szczypanie w oczy, więc do płynu już nie wrócę. Moja siostra natomiast go poleca.

6. Serum korygujące, Bielenda

Hit! Genialny kosmetyk, który zdziałał u mnie cuda. Po odstawieniu moje problemy znów się pokazały, więc to na pewno nie nasze ostatnie spotkanie. Planuję wypróbowaś również inne kosmetyki z tej serii. 

7. Płatki pod oczy

Kupione kiedyś na allegro. Żelowe, dość przyjemne. Efekt nie jest spektakularny i długotrwały, ale opuchlizna nieco się zmniejsza, więc przed większym wyjściem można ich użyć.


8. Gliss Kur odżywka, Schwarzkopf

Nie mam pojęcia, które to opakowanie. Używam tej odżywki codziennie od długiego czasu. Ułatwia rozczesywanie, a włosy są po niej gładsze.

9. Krem do depilacji, Veet

Przeznaczony do cery wrażliwej, a mnie i tak nieco podrażniał (chociaż robił to w niewielkim stopniu w porównaniu z innymi). Kupiłam dwupak, więc mam jeszcze drugą tubę, ale potem będę szukać czegoś innego. Ten jest zdecydowanie za drogi w stosunku do jakości.


10. Peeling wiśnia z wanilią, Biolove

Bardzo przyjemny. Radził sobie z martwym naskórkiem, nawilżał oraz wygładzał skórę. Mógł być nieco bardziej wydajny.

11. Mus ciasteczkowy, Biolove

Piękny zapach, dobre nawilżenie, ale dla mnie za ciężka konsystencja. Słabo się wchłaniał i tłusty film, który pozostawiał, nieco mi przeszkadzał. Również mało wydajny.


12. Pomadka nawilżająca brzoskwinia i mango, Carmex

Carmexy lubię, ale znów popsuło mi się opakowanie i nie mogłam potem wsunąć sztyftu. Dobrze nawilża, lecz daje uczucie chłodzenia/mrowienia, które nie każdemu się spodoba. Ja będę do niego wracać.

13. Masełko do ust malinowe, Bielenda

Zużyłam może 1/4 opakowania, bo nie lubię formy masełek w słoiczkach. Ten pachniał malinową mambą, ale słabo nawilżał i trzeba było uważać z nakładaną jego ilością. Jest już dawno po terminie, więc pora się z nim rozstać. 


14. Gąbeczka do makijażu

Kupiona na allegro za jakieś trzy złote. Beznadziejna, twarda, śmierdząca sztucznością (zapach po jej użyciu utrzymywał się na skórze). Dałam jej dwie szansę, ale do niczego się nie nadaje. Wyrzucam, bo leżała na półce nieużywana już wiele miesięcy. 

15. Puder matujący, Eveline

Została resztka, ale wygląda już jakoś dziwnie i zdecydowanie zbyt długo u mnie leży. Puder nie był zły, ale znam lepsze. Miał kiepskiej jakości opakowanie (połamało się) i nie był transparentny, dlatego nie spotkamy się ponownie.

16. Lakier do paznokci (380), Sally Hansen

Ile dobrego się o nich nasłuchałam, ale jak przyszło co do czego, bardzo się rozczarowałam. Lakier gęsty, słabo kryjący (nawet trzy warstwy czasem nie wystarczyły!), długo schnący i lubiący zmieniać się w plastelinę. Trwałość była niezła (jak już udało się go użyć), ale nie polecam. Kompletnie niewart swojej ceny.

Uff... koniec. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Cię na śmierć, bo kto mi będzie pisał komentarze?