Nowości listopada i grudnia

Ilość nowych kosmetyków znów niebezpiecznie się u mnie zwiększyła, więc warto byłoby to jakoś sobie poukładać.

Po ostatnich nowościach planowałam nie kupować nic do końca zeszłego roku, ale nie całkiem mi się to udało. Mimo to mogę być z siebie dumna, ponieważ kupiłam naprawdę niewiele. Każdy produkt jest dla mnie aktualnie przydatny i na pewno się nie zmarnuje.


1. Pomadka z peelingiem, Sylveco

Kupiłam ją na początku listopada (a może to jeszcze był październik?). Zdążyła już znaleźć się w ulubieńcach. Moje usta od kilku miesięcy nie są w najlepszym stanie, więc taki peeling jest dla nich wybawieniem. Używam tej pomadki codziennie i kompletnie nie żałuję zakupu.

2. Serum korygujące, Bielenda

To serum jest już prawie na wykończeniu, pojawiła się już nawet jego recenzja, trafił do ulubieńców roku, więc nie będę się powtarzać. Warto o nim poczytać, bo działanie ma naprawdę świetne.

3. Olej z pestek malin, Etja

Zrobiło się zimno, więc potrzebowałam czegoś mocniejszego na dzień. Olejek nakładam na żel aloesowy, wchłania się w miarę szybko i nadaje się nawet pod makijaż. Ogólnie olej z pestek malin jest jednym z lepszych dla ludzkiej skóry i warto się nim zainteresować. Z pewnością będę o nim niedługo pisać. 

4. Lakiery hybrydowe, Tifton


Potrzebowałam białego lakieru hybrydowego (28). Wybrałam ten tańszy, ponieważ mam ich trochę w swojej kolekcji i jestem z nich zadowolona. Dodatkowo sięgnęłam po piękny srebrny odcień (40), który już kiedyś miałam. Planuję osobny wpis na temat tanich lakierów hybrydowych, ale czekam jeszcze na zamówione wzorniki, by móc zrobić zdjęcia. 

Po skromnych zakupach czas na konkursy i rozdania. Szczęście ostatnio mi dopisało i wygrałam sporo dobroci.

4. Paleta Swamp Queen, Tarte


Od Oli z kanału HeyItsAlexK dostałam przepiękną limitowaną paletę Tarte. Już o niej pisałam. Forma pierwszego wrażenia, bo produkt może niedługo zniknąć ze sprzedaży. Każdego dnia sięgam po tę paletę i coś czuję, że szybko mi się nie znudzi. 

5. Rozświetlacze, Neauty


Mineralne kosmetyki to temat, w który powoli się zagłębiam. Rozświetlacze wygrane u Basi z pewnością pozwolą mi na bliższe poznanie takich produktów. Kolory i pigmentacja są przepiękne. Przypomniały mi, że kocham blask!

6. Kalendarz adwentowy, Sephora

U Justyny wygrałam przepiękny liskowy kalendarz z Sephory. Wyglądał cudownie, a ja cierpliwie codziennie otwierałam tylko jedno okienko. Zawartość pokazywałam na Instagramie, ale czas na podsumowanie. Czy kalendarz był wart swojej ceny (na początku 190 złotych)? Ciężko mi stwierdzić. Mam względem niego mieszane uczucia. Jako że go dostałam, patrzę na niego nieco przychylniej. Jednak chyba nie byłabym zadowolona, gdybym wydała na niego tyle pieniędzy. Pomyślałam, że podzielę wszystko na kilka kategorii, aby łatwiej było wydać werdykt.

HITY – czyli kosmetyki, które „robią” ten kalendarz


Róż do policzków (05 Sweet on you!), 39 zł - Pełnowymiarowe opakowanie przepięknego różu. Kolor wpada nieco w brzoskwiniowy, będzie pasował większości osób. Bardzo mi się podoba, idealnie trafił w mój gust.

Pomadka (01 Always Red), 45 zł – O tym, że znajdę w kalendarzu pomadkę, wiedziałam już wcześniej i nie mogłam się jej doczekać. Już się nią malowałam – kolor, pigmentacja, trwałość i komfort noszenia sprawiają, że to bardzo dobry produkt. Żałuję, że tak późno go poznałam. 

DOBRE – czyli kosmetyki, które idealnie pasują do tego kalendarza


Wosk do brwi, 35 zł - Z tego produktu bardzo się cieszę (w sumie mógłby trafić nawet do hitów), bo zawsze chciałam wypróbować wosk do brwi. Używałam go kilka razy i na razie mam pozytywne wrażenie na jego temat. 

Czarny eyeliner (01 Smart Black), 29 zł - Pełnowymiarowy produkt, dla wielu przydatny. Sama akurat nie używam czarnych eyelinerów. Ten ma specyficzną nakrętkę, którą nakłada się na palec, aby pędzelek był jego przedłużeniem. Ciekawe, ale dla mnie kompletnie niepraktyczne. Nakładka jest za duża, więc spada mi z palca, a krótka rączka utrudnia malowanie kresek. 

Czarna miniaturowa kredka (09 Intense Black), 19 zł - Szkoda, że nie pojawiła się w beżowym kolorze (byłaby bardziej uniwersalna), jednak na pewno się przyda.

Czerwona miniaturowa konturówka (03 Classic Red), 19 zł - Pasująca do pomadki, dobry pomysł, aby stworzyć taki duet. 

Cień do powiek (298 Tiramisu), 39 zł – Ładny brązowy kolor, na pewno będę używać.

Maseczka całonocna (Lotos), 15 zł - Ta wersja nie jest u nas dostępna, więc miło, że można przetestować coś nowego. Nie miałam nigdy maseczki całonocnej, więc chętnie ją wypróbuję.

ŚREDNIAKI – mogło być lepiej, ale źle nie jest


Lusterko - O tym, że pojawi się lusterko, wiedziałam wcześniej. Myślałam jednak, że będzie zamykane. Takie łatwo się pobrudzi i porysuje, więc nie jest najlepsze do torebki. A wielka szkoda, bo wygląda ślicznie. 

Kostka do kąpieli, 4 zł - Nie będzie odpowiadać każdemu, bo wiele osób nie ma wanny. Mnie akurat się przyda.

Lakier do paznokci, 19 zł - Coraz więcej osób przechodzi na hybrydy, więc nie będzie to produkt dla każdego. Sama daje go do średniaków, bo już raz został przeze mnie użyty i... bardzo mnie zawiódł. Duży pędzelek bardzo utrudniał mi malowanie, a lakier odprysł już następnego dnia. 

SŁABE – lepiej, jakby było coś innego


Przypinka - Nie noszę takich rzeczy, a ta niezbyt mi się niestety podoba. Motyw lisków na kalendarzu był ładny, ale ta przypinka wygląda nieco dziwnie (dlaczego ten lis nie ma drugiego oka, skoro jest zrobiony z takiej perspektywy?). 

Kremowy żel pod prysznic x3, 12 zł - Nie miałabym nic przeciwko takiej kapsułce, ale tutaj znalazły się aż trzy sztuki, co już takie fajne nie jest.

Zmywacz do paznokci w chusteczce x2, 3,80 zł – Powtarzanie dwa razy takiego zmywacza również zbyt dobrze o kalendarzu nie świadczy.

Chusteczka do demakijażu, 2 zł – Będzie na wyjazd, jednak obyłoby się bez tego. 

Gumka do włosów, 3,75 zł - Pomysł fajny, ale jakość produktu pozostawia wiele do życzenia. Trwała gumka to nie będzie.

Pilniczek – miniaturowy będzie fajny do torebki, ale wiadomo, że szału nie robi. 

KITY - czyli rzeczy, które w ogóle nie powinny się tu znaleźć


Naklejki - Zrozumiałabym jakieś naklejki na paznokcie, ale takie zwykłe na papier? Oddam siostrze, pewnie się ucieszy. Przyznam, że byłam bardzo zaskoczona, gdy je zobaczyłam. 

Wstążka - Nie mam kompletnie pojęcia, co miałabym z tą wstążką zrobić.

Karteczki samoprzylepne - Ładne, ale kolejny gadżet, który do takiego kalendarza nie pasuje.

Patyczki do manicure, 8 zł - Jakiś czas temu zrobiłam sobie zapasy takich patyczków. Za sto sztuk zapłaciłam około 5 złotych i wystarczy mi to na bardzo długo. Uważam, że takie patyczki były beznadziejnym pomysłem, a ich cena na stronie Sephory to jakieś przegięcie.

Wartość kalendarza w teorii przewyższa sporo jego cenę, ale wiadomo, że perfumeria ma to wszystko o wiele taniej (w cenę patyczków do manicure dalej nie wierzę). Ostatecznie cieszę się, że trafiło do mnie kilka bardzo ciekawych kosmetyków, które z chęcią wypróbuję. Mimo to dziwię się, że znalazło się tutaj tak dużo drobiazgów. 

7. Zestaw startowy Lily Lolo


U Natalii Enestelii wygrałam takie cudo. Bardzo się z tego zestawu cieszę. Pędzelek jest mięciutki, a podkłady zapowiadają się naprawdę dobrze.

Zaległe nowości odhaczone. Teraz mogę zacząć nowy rok z czystą kartą.