Biolaven - lawendowy płyn micelarny

Płyn micelarny to podstawa mojego demakijażu. Nie wymagam od niego wiele. Ma czyścić i nie szczypać w oczy. Czy Biolaven to robi?

Kosmetyki naturalne powoli wypierają wszystkie inne. Coraz częściej po nie sięgamy, zwracamy uwagę na składy i bardziej świadomie dobieramy sobie pielęgnacje. Bardzo mnie to cieszy, bo w świecie, w którym z każdej strony otaczają nas chemikalia, nie warto dokładać ich sobie na twarz.


Opakowanie, cena, dostępność

Opakowanie to standardowa, plastikowa butelka z zamknięciem na klik. Nic się z niej nie wylewa, jest komfortowa w użytkowaniu. Cechuje się minimalistyczną i cieszącą oko szatą graficzną.
Płyn można kupić za około 17 złotych w Naturze, Hebe, mniejszych drogeriach z naturalnymi kosmetykami oraz w wielu sklepach online. 

Zapach

Temu aspektowi koniecznie muszę poświęcić osobny akapit. Nigdy nie spotkałam się z tak intensywnym zapachem płynu micelarnego. Czuć tu wyraźnie lawendę i winogrona. Nie jest to jednak zapach babciny, z którym zazwyczaj ta pierwsza roślina się kojarzy. Z góry jednak uprzedzam, że nie każdemu się spodoba. Osoby z wrażliwymi nosami, unikające takich doznań, powinny darować sobie ten zakup. To samo z tymi, którzy nie znoszą lawendy. Osobiście bardzo ten zapach lubię i uważam, że jest przyjemny.


Działanie

Płynu używam standardowo. Wylewam nieco na płatek kosmetyczny, przykładam do oka i delikatnie zmywam makijaż. Produkt radzi sobie z tuszem do rzęs bez większych problemów. Nie wiem, jak sprawa wygląda w przypadku kosmetyków wodoodpornych, bo po prostu takich nie używam.
Jeżeli chodzi o pieczenie oczu, niestety u mnie to czasem występuje. Głównie na moim lewym oku, które jest nieco bardziej wrażliwe i zdolne do częstych łzawień. Szczypanie nie jest intensywne i nie sprawia dużego dyskomfortu, ale zdecydowało o tym, że po drugą butelkę tego płynu już nie sięgnę.
Naturalne kosmetyki często kojarzone są z samymi pozytywnymi reakcjami, ale trzeba mieć na uwadze, że nie zawsze spełnią nasze oczekiwania.

Ten płyn nie jest zły, ale do ideału trochę mu brakuję. Nie zmienia to faktu, że firma zdołała mnie sobą zainteresować i w przyszłości z pewnością sięgnę po inny jej produkt.

Znasz Biolaven?

PS Od wczoraj możesz obserwować mojego bloga za pomocą swojego konta google (bloggera). Przycisk, który Ci to umożliwi znajdziesz po prawej stronie.