Czy aplikatory do cieni są bezużyteczne?

Ostatnio podczas mycia pędzli naszła mnie pewna myśl dotycząca aplikatorów do cieni, zwanych przez nas częściej pacynkami. Pomyślałam o tym, jak często traktowane jest to narzędzie i czy rzeczywiście jest aż tak bezużyteczne. I wiesz co? Zirytowałam się. Zirytowałam na pewne zachowania ludzi i już zaraz tłumaczę dlaczego. 

Trochę pogardy

Aplikatory cieni mają długą historię. Jeszcze nie tak dawno to właśnie one służyły do wykonania makijażu oka w domowym zaciszu. Dodawane do każdej paletki cieni. Po prostu malowało się tym, co się miało pod ręką. Nikt nie myślał o kupowaniu pędzli, nie czuło się takiej potrzeby. Później wszystko uległo zmianie i obecnie sprawa wygląda tak: pędzle – jak najbardziej, pacynki – wystrzegaj się ich!
W internecie coraz częściej dostrzegam trend, gdzie pacynki są wyśmiewane i traktowane wręcz z pogardą. Na filmach dziewczyny wyrzucają aplikatory za siebie, na blogach wciąż pojawiają się teksty "Niech producenci w końcu nauczą się, żeby nie dodawać pacynek do opakowania!". Ciągle słychać tylko wzdychania, narzekania, a część osób uznaje używanie aplikatorów za najgorszą zbrodnię przeciw ludzkości. To naprawdę zadziwiające, że zwyczajna pacynka potrafi wywoływać aż tyle emocji. Dla mnie osobiście takie zachowania są nieco przykre, bo przecież nie każdy ma potrzebę lub możliwość, aby kupić pędzle do oczu. Sama kilka lat temu zaczynając przygodę z makijażem, jako narzędzi używałam palców i właśnie pacynek. Nie było dla mnie w tym nic złego i nie miałam problemu, żeby się pomalować. Myślę, że jest wiele osób, które też tak zaczynały, a takie narzekanie potrafi zniechęcić już na samym początku, szczególnie jeśli usłyszymy to od naszej internetowej "beauty guru". 

Aplikator aplikatorowi nie równy

Całkowicie rozumiem przewagę pędzli nad pacynkami, ale tak naprawdę pędzle wcale nie wygrywają w każdym aspekcie. Ważną sprawą, na którą trzeba zwrócić uwagę, jest fakt, że aplikatory potrafią być naprawdę różnej jakości. Te najtańsze często nie są zbyt trwałe i po kilku użyciach nadają się do wyrzucenia. Można jednak znaleźć takie, które nas zadowolą i sprawią, że używanie ich będzie przyjemnością.
Wiesz, że aplikatory posiadają również duże i prestiżowe marki? Pacynkę w swoim asortymencie ma np. Makeup Forever, marka profesjonalnych kosmetyków dla makijażystów. Czy taka firma wydawałaby produkt, który jest bezużyteczny? Nie sądzę. 


Prawie jak ludzki palec

Zaletą aplikatorów jest to, że często wykonane są z silikonowej gąbeczki. Nie jest mocno porowata, lecz raczej zbita i tym samym przypomina nieco fakturę naszych palców. Do części cieni (cienie sypkie, pigmenty, cienie metaliczne, brokaty etc.) pacynka nadaje się idealnie. Pędzlem takich produktów nie nałożymy i często musimy wspomagać się palcem. Jednak możemy wykonać tę robotę nieco czyściej i użyć właśnie aplikatora. Na sucho uzyskamy efekt zdecydowanie lepszy niż za pomocą pędzla, na mokro będzie jeszcze bardziej intensywny. 

Tylko jeden cień

Jeśli nasz cały makijaż oka składa się z jednego cienia, pacynka zdecydowanie nam wystarczy. Szczególnie jeśli mowa o jasnych kolorach (np. beż) lub brokatowych (np. złoto). Za pomocą pędzla możemy uzyskać ładne przejście, nieco rozetrzeć cień i w przypadku ciemniejszego koloru zdecydowałabym się właśnie na tę opcję, jednak w celu tylko wyrównania kolorytu powieki, nie potrzeba nam profesjonalnego narzędzia. 

Pyłki, holo, brokaty

W czasie, gdy nastało szaleństwo na hybrydy i powstają nowe sposoby zdobienia paznokci, pacynki okazały się bardzo przydatne. Sama używam ich właśnie do wykonywania manicure. Wcieranie pyłków, nakładanie ich i równe rozprowadzenie na płytce jest łatwe właśnie dzięki temu niepozornemu narzędziu. 

Czy pacynki są bezużyteczne? Mam nadzieję, że przekonałam Cię na tyle, by odpowiedź brzmiała: nie. Czasem warto zmienić podejście do pewnych spraw i z góry czegoś nie przekreślać, bo przecież z wielu rzeczy da się coś wyciągnąć. Trzeba tylko tego chcieć. 

Jakie jest Twoje zdanie na temat tych przyrządów?