Zestawienie nawilżających balsamów do ust

Nawilżenie to podstawa pielęgnacji ust. W które produkty warto się zaopatrzyć?

Kilka tygodni temu wrzuciłam na mojego Instagrama zdjęcie przedstawiające gromadkę różnego rodzaju nawilżaczy do ust. Stwierdziłam, że przed okresem zimowym warto wspomnieć ten temat, bo już niedługo będziemy coraz częściej sięgali po balsamy, pomadki i masełka. W dzisiejszym zestawieniu powiem głównie o tych produktach, które mam aktualnie. Postaram się zaznaczyć wszystkie ich zalety oraz wady, aby łatwo było znaleźć coś dla siebie. Warto jednak pamiętać, że każdy ma nieco inne wymagania i nie musi sprawdzać mu się to samo. 


1. Isana, Macadamia & Gloss

Najtańszy produkt w dzisiejszym zestawieniu. Dostaniemy go w Rossmannie za nieco ponad 4 złote (4,8 gramów). Pomadka zamknięta jest w wygodnym sztyfcie, jest to zdecydowanie moja ulubiona forma produktów do ust. Opakowanie jest wykonane z taniego plastiku, przy upadku niestety uszkodziła mi się nakrętka i teraz "luźno chodzi".
Po pierwszym użyciu tej pomadki byłam na nie. Specyficzny zapach i okropny, gorzki smak. Odłożyłam ją na bok z myślą, że już nigdy nie zostanie użyta. Jakiś czas później dałam jej jednak kolejną szansę. Tym razem zapach i smak były zdecydowanie lepsze, nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało, ale w końcu mogłam zacząć tę pomadkę stosować. Jej konsystencja jest masełkowata i idealnie się rozprowadza.
Nawilżenie, jakie daje, jest naprawdę niezłe. Nigdy nie żałuję sobie tego produktu i nakładam go w dużych ilościach. Spodziewałam się, że działanie będzie dużo gorsze, bo jest to naprawdę tania pomadka (sama kupiłam ją dwa razy taniej). Uważam, że działa nawet lepiej niż produkt od Nivea, o którym piszę niżej. Jeśli chodzi o jej dodatkową funkcję, czyli połysk, nie do końca mi ta pomadka odpowiada. Ma w sobie liczne drobiny, które na ustach wyglądają niezbyt dobrze (trochę tandetnie?). Z tego powodu pomadki używam tylko w domu. Ta wersja nie do końca przypasowała mi do gustu, ale na pewno sięgnę po inny smak, żeby zobaczyć, jak ten będzie się sprawował, bo z nawilżenia jestem naprawdę zadowolona. 

Plusy: Forma sztyftu, nawilżenie, konsystencja, cena
Minusy: Delikatne opakowanie, nieciekawy zapach i smak, błyszczące drobiny

2. Nivea, Blackberry Shine

Pomadek z Nivea używam od lat. Miałam trzy wersję: truskawkową, jakąś owocową i właśnie tę, która posiadam teraz. Każda z nich była zupełnie inna i nie chodzi tu tylko o zapach, ale o wszystkie aspekty. Jeżynowa ma bardzo ładny zapach i smak, usta barwi lekko na fioletowo, podbija ich naturalny kolor. Jej konsystencja jest dość tępa, nie rozsmarowuje się gładko. Efekt nawilżenia również mnie nie zachwyca, jest po prostu słaby. Z tej wersji nie jestem za bardzo zadowolona, ale truskawkową uwielbiałam (zużyłam dwa opakowania). Miękka jak masełko i o wiele lepiej działała. 

Plusy: Forma sztyftu, zapach, smak, kolor
Minusy: Niezbyt mocne nawilżenie, tępa konsystencja


3. Bielenda, Wazelinka do ust kuszący arbuz

Skusił mnie arbuzowy zapach, który okazał się okropnie chemiczny. Już to mocno zniechęcało mnie do używania produktu. Oprócz tego balsam jest nieco lepki i słabo nawilża. Na plus jedynie jego kolor. 

Plusy: Forma wyciskanego balsamu, ładny kolor
Minusy: Chemiczny zapach, lepka formuła, słabe nawilżenie

4. Bielenda, masełko do ust soczysta malina

Nie lubię produktów do ust w formie słoiczków. Ten głównie dlatego nie przypadł mi do gustu. Ma ładny malinowy zapach (kojarzy się z mambą). Nawilżenie jest w porządku, na pewno lepsze niż w przypadku poprzednika. 

Plusy: Zapach malinowej mamby
Minusy: Opakowanie w formie masełka


5. EOS, Sweet Mint

Tej kulki chyba nie muszę Ci przedstawiać. O balsamie EOS pisałam już kiedyś, znalazł się nawet w ulubieńcach. Przepiękne i nietypowe opakowanie kusiło mnie na tyle długo, że musiałam mieć ten balsam w swoich zbiorach.
Produkt jest przez większość zachwalany, ale znajdą się też osoby z niego niezadowolone. Sama jestem gdzieś pośrodku. Bardzo lubię ten balsam, ale stosuję go głównie pod matowe pomadki lub w momencie, gdy usta są w dobrym stanie. W takich sytuacjach sprawdza się świetnie. Nie poradzi sobie jednak z mocnymi przesuszeniami, ponieważ jest po prostu za słaby.
Mimo wszystko chętnie w przyszłości wypróbuję inne wersje zapachowe. Ta ma cudowny miętowy zapach i smak. Podczas aplikacji pojawia się delikatne uczucie chłodzenia, ale w niczym ono nie przeszkadza.
Dobry produkt, chociaż nie do końca wart swojej ceny. Koniecznie trzeba się w niego zaopatrywać na promocjach.

Plusy: Opakowanie, zapach, smak, nawilżenie (delikatne, pod matowe pomadki) 
Minusy: Zbyt słabe nawilżenie na co dzień, cena regularna

6. Holika Holika, Red Cupcake

Opakowanie jest przeurocze, uwielbiam takie produkty. Nie podoba mi się oczywiście forma masełka, bo jak już wspominałam, nie przepadam za nią. Balsam średnio nawilża i bardziej traktuję go jako produkt w celach upiększających. Ma łady kolor, usta bardzo dobrze po nim wyglądają. Zapach i smak jest delikatny, wiśniowy. 

Plusy: Śliczne opakowanie, ładny zapach i smak, usta zyskują ładny wygląd/kolor
Minusy: Forma masełka, słabe nawilżenie


7. Carmex, Brzoskwinia i mango

Od razu wspomnę, że Carmex jest moim ulubionym balsamem nawilżającym. To moje drugie opakowanie (wcześniej miałam wersję pomarańczową) i na pewno nie ostatnie. W składzie znajduje się mentol, który powoduje mrowienie. Wiem, że nie każdy jest fanem tego uczucia, dlatego muszę zwrócić uwagę na to, że intensywność pieczenia zależy od wersji zapachowej (w pomarańczowej było o wiele mocniejsze). Wadą tego produktu jest niestety opakowanie, które potrafi się zepsuć (po wysunięciu pomadki nie można jej z powrotem wsunąć). 

Plusy: Forma sztyftu, zapach, smak, nawilżenie
Minusy: Słabe opakowanie, efekt mrowienia

8. Ziaja, Lanomaść

O tym produkcie pisałam oddzielnie, więc będzie krótko. Bardzo mocne nawilżenie. Specyficzny zapach, ale nie jest mocno wyczuwalny. Warto stosować na noc. 

Plusy: Mocne nawilżenie
Minusy: Zapach, gęsta oraz ciężka formuła

Znacie balsamy z tego zestawienie? A może macie coś innego do polecenia? Sama planuję wypróbować jeszcze słynną pomadkę z Sylveco, ale najpierw chcę uszczuplić nieco tę gromadkę.